piątek, 21 grudnia 2012

Opowiadanie cz. 4


Grace znużona, wpatrywała się w talerz z kolacją. Nie miała ochoty na jedzenie (mimo, iż wcześniej była gotowa się za nie pokroić). Cały czas myślała o dzisiejszym zdarzeniu. Nina, ta staruszka… to wszystko wydawało się tajemnicze i nierealne. A jednak. Grace przeczuwała, że przerażająca staruszka doskonale wie co dzieje się z Niną. Tylko czemu wybrała właśnie ją? Czyżby właśnie ona jako jedyna mogła odnaleźć dziewczynę? Tych pytań było coraz więcej i na żadne nie mogła dostać odpowiedzi. Kochała horrory, ale zdecydowanie nie chciała żeby sceny z filmu narodziły się w świecie realnym. Zdawałoby się, że najlepszym rozwiązaniem będzie ucieczka, ale nie… Grace wiedziała, że nie może się teraz poddać. Nina jej potrzebowała, czuła to… Mimo wielkiego strachu i lęku postanowiła zająć się to sprawą.
-Nie jesz? – zdziwił się Alfie
-Nie smakuję Ci? – zmartwiła się Trudy – Może dałam za dużo soli…
-To mogę znieść za nią! – oznajmił Alfie – Jestem głooodny!
-Alfie! Ustalaliśmy to już: masz się nie ośmieszać i zachować kulturę, tak? – przypomniała mu zniesmaczona Amber
Chłopak jednak nic sobie z tego nie robił i napchał potężną ilość spaghetti do buzi. Natychmiast wydano okrzyki obrzydzenia, a Amber wyglądała tak, jakby miała za chwilę się rozpłakać.
-Czemu ja?! – jęknęła żałośnie – Mam chłopaka świntucha, a moja najlepsza przyjaciółka nie przyjecha… znaczy…
-No właśnie, gdzie jest Nina? – zapytała Mara
Fabian zbladł. Alfie lekko poklepał go po plecach.
-Nie ma jej. – odparł cicho Eddie
-No to, to chyba wiemy! – Joy parsknęła złośliwie – Dokładniej?
-Nie przyjechała… Jakieś problemy w domu. Mniejsza. – wspomogła chłopaka Patrcia – Nie zawracaj sobie tym głowy. Takie tam zwyczajne kłopoty…
Fabian poderwał się z miejsca i wybiegł z kuchni. Za nim ruszyli Amber, Eddie, Patricia oraz Eddie.
-Komitet pocieszalny? Słodkiee. – powiedziała z sarkazmem Stella – A on się boi, że będzie samotny. Żałosne.
-A co? Ty też czujesz się samotna? – roześmiał się Benny – Zawsze możesz zgłosić się do mnie.
-Nie, dzięki. – Stella wykrzywiła brew – Zdesperowana nie jestem. Ale jeśli potrzebujesz towarzystwa, to radzę kupić sobie psa.
-Mogę wziąć twojego? A nie sorry pewnie dawno uciekł.
-Ale nie daleko, bo przypomniał sobie, że może trafić do kogoś takiego jak ty.
-… po czym stwierdził, że i tak będzie lepszy od Ciebie, i pomaszerował dalej.
-No niestety – ja nie mam psa, ale wierzę, że twój jest teraz na pewno w lepszym świecie…
Grace przysłuchiwała się tej dyskusji z uśmiechem na twarzy. Miło było, choć na chwilę oderwać się od czarnych myśli. Stella miała taki… ‘komiczny’ sarkazm w głosie. Tak jakby się z tym urodziła. Kiedy z kimś rozmawiała, nie wiadomo było czy mówi coś na poważnie, czy sobie zwyczajnie kpi. Grace miała nadzieję, że się z nią dogada w końcu były współlokatorkami… Tak czy siak, najważniejsza była sprawa Niny… Grace dobrze wiedziała gdzie zacząć. Najwięcej informacji o dziewczynie można dowiedzieć się tylko od Fabian’a i reszty. Byli z nią najbliżej, więc na pewno zdobędzie jakieś wskazówki. Oczywiście nie zapyta ich o to wprost. Grace podniosła się od stołu, podziękowała Trudy za kolację i wyszła z kuchni. Podeszła do pokoju Fabian’a. Rozmawiali o mało istotnych rzeczach.
-Pewnie, żeby nie myślał ciągle o Ninie – pomyślała Grace
Usiadła w roku korytarza. Czekała aż ich rozmowa skieruję się na właściwy tor.
-Co ty dziecko wyprawiasz? Możesz mi wyjaśnić?! – usłyszała potężny głos
Nad nią stał stary mężczyzna, z czarną brodą, w brązowym płaszczu. Marszczył groźnie brwi.
-Przepraszam ja tylko…
-Nie interesuję mnie to. – odparł mężczyzna chłodno – Nazywam się Victor Rodenmaar. Jestem właścicielem Domu Anubisa. Nie życzę sobie, żeby pani tak się…
-Już dobrze, rozumiem. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Lepiej pójdę do pokoju.
-Niewinna dziewczynka… Dobrze.
-Proszę?
-Idź już. Zaraz dziesiąta.
Grace oddaliła się pośpiesznie. Nie miała zamiaru słuchać wyżaleń dziwnego woźnego. Niewinna dziewczynka… O co mu chodziło? Czyżby miał już dosyć wścibskich nastolatków? Nie miała pojęcia… Poczekała aż szalony dozorca sobie pójdzie i schowała się za drzwiami. W tym czasie Fabian z resztą wyszli z pokoju. Chłopak rozejrzał się wokół i uniósł kciuk do góry. Eddie wyjął wsuwkę z włosów Amber. Zbliżył się do drzwi od piwnicy. Majstrował coś przy zamku (denerwując się przy tym kąśliwymi komentarzami Patricii). W końcu mu się udało. Amber pociągnęła za klamkę i cała grupka weszła do pomieszczenia. Grace cicho podeszła do drzwi. Słychać było ich kroki na schodach. Dziewczyna delikatnie uchyliła wrota… Zajrzała do środka. Było tam pełno kurzu i pajęczyn. Grace nie miała specjalnej ochoty tam wchodzić. Szczerze mówiąc, najchętniej dałaby nogę i uciekła z powrotem do domu. Powstrzymała się jednak i postawiła nogę na pierwszym stopniu. Po drodze mijała narysowane symbole, hieroglify i rzecz jasna pajęczyny. Doszła do małego pomieszczenia, gdzie siedzieli studenci. Majstrowali coś przy szafce, a Eddie nerwowo szperał po kieszeniach.
-Czego szukasz? – spytała Amber, zaplatając złociste włosy na palcu
-Oka Horusa. Dostałem od Niny, kiedy się spotkaliśmy.
-I zgubiłeś? – krzyknęła Patricia ze złością – Świetnie! Bardzo mądrze Eddie, pogratulować!
Eddie wysypał całą zawartość kieszeni. Jakieś klucze, zmięte gumy do żucia, paragony… Grace była zszokowana. Przecież to ona miała ten medalion! Ale to ta staruszka go jej dała… Czyżby to właśnie starsza pani zabrała Eddie’mu Oko Horusa? Ale to nie ma sensu! Czemu im nie zostawiła nic co mogło przydać się w odnalezieniu Niny? To zadanie powierzyła zupełnie obcej osobie. Jakby wiedziała, że sobie poradzi… Ale ona nie miała najmniejszego pojęcia jak to zrobi! Jedyną rzeczą, na którą było ją stać to się pomodlić! Eddie wyraźnie się denerwował.
Grace obserwowała kolegów, gdy nagle… usłyszała potężny, zimny głos. Rozbolała ją głowa.
WYBRANA POWRÓCI
I PRZESZŁOŚĆ PRZYWRÓCI
ZŁO NIE ŚPI
KRUK ZBUDZIŁ SIĘ JUŻ
MUSI SIĘ ŚPIESZYĆ
INACZEJ TRAFI
DO KRAINY WIECZNEGO SNU…
Natychmiast się ocknęła. Miała wrażenie, ze serce skoczyło jej do gardła. Z jej oczu popłynęły łzy. Otarła zapłakane powieki. Spojrzała na dłoń. Zamarła. Łzy miały srebrzystą barwę…


Przepraszam, że takie krótkie ;c Jutro będzie następna część :) Do usłyszenia Sibuners <3 

4 komentarze: