sobota, 9 lutego 2013

Opowiadanie cz. 11


-Grace? – Fabian wstał z łóżka – Od kogo to?
-Chciałabym wiedzieć… - wyszeptała przez ściśnięte gardło – Dostaję takie sms już chyba setny raz. I podejrzewam, że to mój ojciec…
-Ojciec?
-No ta, mówiłam Ci przecież, że biologicznego nie znam. I napisał ‘Córeczko’…
-Ale… czemu miałby to robić?
-Nie wiem. Podobno nigdy nie miał dobrych intencji… Trochę się boje.
-Przestań, to normalne.
-Nie wiem. – odparła Grace smutno – Jakoś nikt nie miał ojca kryminalisty.
-Ojciec Jerome’a siedział w więzieniu. Ale się poprawił…
-Ba, żeby tylko mojemu się chciało… - westchnęła ciężko – No nic. Nie można być wiecznie szczęśliwym. Wtedy życie byłoby nudne, no nie? – zaśmiała się nerwowo – To… ja już pójdę spać. Dobranoc.
-Dobranoc – odpowiedział chłopak i rzucił współczujące spojrzenie dziewczynie
Było mu jej żal. Wiedział co czuję. Pewnie bardzo chciała mieć przy sobie prawdziwego, dobrego ojca… Ale nie mogła. Nawet jeśli był zły to gdzieś w głębi duszy, bardzo jej go brakowało… Tak samo jak Niny Fabian’owi… Chłopak rozsiadł się na łóżku i rozmyślał. Wkrótce zasnął. Przyśniła mu się Nina… Uśmiechnięta… Byli razem. Na widok jej uśmiechniętej buzi, poczuł ciepło w sercu. Nie wiadomo czemu widział też smutną twarz Grace. I tylko to było podmuchem zimnego wiatru w jego słonecznym śnie…

-JEDZENIEE! – krzyknął Alfie wskakując na krzesło – NALEŚNIKI! TRUDY KOCHAM CIĘ!
-Uu w domu Cię nie karmią? – stwierdziła Patricia z kwaśnym wyrazem twarzy – Weź się ogarnij.
-NIEE!
Grace nie odezwała się ani słowem. Patrzyła przygnębiona na ekran komórki. Fabian, mimo swojego wiecznego rozkojarzenia, dobrze wiedział co czuję. Uśmiechnął się do niej nieśmiało, ale ta nawet na niego nie spojrzała. W końcu wstała od stołu i z widocznym przygnębieniem wyszła z salonu.
-A tej co jest? – zdziwiła się Patricia
-Chwilowa depresja. - odparł Fabian szybko – Też już pójdę.
-Nie zjadłeś naleśników! – Trudy wychyliła się z kuchni
-Jakoś nie mam ochoty… To cześć…
-NARA! – krzyknął Afie, wgryzając się w naleśnika – O matko jakie to dobre!
-MHM! – przytaknął Benny cały wysmarowany dżemem
-Fuuj. Jesteście obrzydliwi – wzdrygnęła się Amber
-Niee! Ej Jerome! – powiedział Alfie z uśmiechem – Wiesz kto dzisiaj nas odwiedzi?!
-Noo? – ziewnął znudzony Clarke
-Willow Jenks! – krzyknął Alfie – Ta co kochała się w Tobie 3 lata temu! Teraz podobno znów chce wrócić do naszej szkoły!
-Willow?! – Mara szeroko otworzyła oczy – Ale…
Jerome wziął dziewczynę za rękę i opowiedział o pewnej szalonej hipisce, która niegdyś uczęszczała do internatu. Mara ze zdziwieniem słuchała opowieści o rudym czupiradle, które w nocy śpiewało pod oknami. Stella pokiwała głową ze zrozumieniem.
-Rozumiem twój ból… Też bym była zazdrosna o porytą cygankę.

Pierwsze trzy lekcje minęły dosyć szybko. Grace na wszystkie pytania Fabian’a odpowiadała przeciągłymi ‘yyy’, ‘nooo’ i ‘aaa’.
-Chyba Ci zabiorę ten telefon! – zdenerwował się chłopak
-Lepiej nie. Bo jeszcze tatulek przyjdzie mi złożyć wizytę.
-Nie możesz tak się tym zamartwiać.
-Ale przecież… Ej kto to jest?
Do pokoju wypoczynkowego z głośnym piskiem wleciało rude ‘czupiradło’.
-HEJJ! – w jednej chwili znalazła się przy kanapie – ANUBIS! ZAWSZE CHCIAŁAM Z WAMI MIESZKAĆ! MACIE WOLNE MIEJSCA? OO CZEŚĆ JEROME! PAMIĘTASZ MNIE?!
Clarke spojrzał na dziewczynę litościwie. Patricia z Eddie’m zanosili się śmiechem. Amber uniosła wzrok znad gazety.
-Woow. I mówią, że to ja jestem szurnięta…
-AMBER! CZEŚŚĆ! Ojejj aleś ty wypiękniała! MASZ WOLNY POKÓJ?! Ja chcę z tobą mieszkać!
-Niee – pisnęła Amber – Mieszkam z Patricią! Odczep się!
-Ale ja was kocham!
-Nie! Ja wychodzę!
-Pa pa! Posiedzę sobie z Jerome’m – Willow usiadła obok zaniepokojonego Clarke’a – Pamiętasz?
-Co?
-Nasze wspólne wieczory…
-Kiedy wyłaś pod oknem, a ja próbowałem spać?
-Tak. Dokładnie… - Willow z rozmarzeniem spojrzała na chłopaka – Wróciłam. Wiesz, że to przede wszystkim z twojego powodu?
W tej samej chwili do pokoju wszedł Benny. Rzucił futerał od gitary na podłogę i powiedział:
-Co tak nic nie… Ooo hej ślicznotko – puścił oko do Willow
-Wybacz, jestem zajęta.
Mara poczerwieniała. Czuła, że zaraz nie wytrzyma i wybuchnie.
-Nie daj się prosić. – Benny usiadł koło Jenks – Chodź coś ci pokaże…
-Zagrasz mi coś?
-Może…
-ŁIIIII! To papa! Jerome niedługo wrócę!
-Super… Oby nie tutaj – Patricia opadła na fotel – Jest gorsza od Amber.
-Ej! Słyszałam! – Amber z rozmachem weszła do pokoju
-Mówię gorsza znaczy, że nie jest z tobą tragicznie – uśmiechnęła się Patricia
-Tak. Strzeżcie się! – zakrzyknął Eddie – rude tornado zaraz powróci…

Grace wyszła przed szkołę. Na ławce siedział Benny z chichoczącą Willow. Blondynka ostrożnie przeszła koło nich. Znalazła się przy stróżówce budynku. Właśnie tam miała spotkać się z ojcem. Chciała mieć to za sobą raz na zawsze.
-Jesteś… - poczuła lodowatą dłoń na ramieniu
Odwróciła się gwałtownie. Przed nią stanął wysoki mężczyzna z błękitnymi, zimnymi oczami.
-… Tata? – nie mogła wydobyć z siebie głosu
-Owszem. Długo na ciebie czekałem… - powiedział z poważną miną – Ten dom jest zły. Nie ufaj im dziecko. Znajdziesz Wybraną, prawda? Zrób to dla mnie.
-Ty… Nawet nie zapytasz o mnie? Tylko… W ogóle skąd ty o tym wiesz?! Jasne, zjaw się po latach! Zapewne liczysz, że rzucać ci się do stóp, co? Już nie jestem małą dziewczynką!
-Zrobisz to! – krzyknął mężczyzna i złapał ją za ramię – Wiedz, że urodziłaś się tylko po to, aby wykonać tę misję…
-Nie rozumiem… Puszczaj mnie!
-Dopóki nie zrozumiesz będziesz tu siedzieć smarkulo! – syknął jej ojciec – Ja muszę zregenerować siły. Ale ty… jesteś młoda i dasz radę. Jeśli nie… Kara będzie sroga.
-Oo serio? Szlaban na kieszonkowe?
-Milcz! Jesteś taka sama jak twoja matka. Nie mówiła Ci o mnie nic… Nazywam się…

-Załatwione! – Benny wszedł do Domu Anubisa
-Dzięki – Stella odwzajemniła uśmiech – Myślałam, że nie dasz rady.
-Ale w czym? – nie rozumiała Mara
-A jak myślisz? My tylko ratowaliśmy Jarę – roześmiała się czarnowłosa dziewczyna
-Hmm? – Jerome wyjrzał z kuchni
-Teraz ja i Willow utrzymujemy związek na odległość! – oznajmił Benny z uśmiechem, po czym zbladł – O kurde… Nie przemyślałem tego.
-Nie. – przyznała Stella – Ale tekst o kanibalu… Godny podziwu.
-Jaki kanibal? – Mara wciąż nie ogarniała ich rozmowy
-Nieważne – roześmiał się Benny – Stella? Coś mi obiecałaś…
-Oo chyba kran przecieka. Muszę go naprawić.
-Co ty mówisz jest w dobrym stanie! – odpowiedział Alfie z uśmiechem
-Alfie…
-Będę czekać! Do wieczora – Benny uśmiechnął się złośliwie do przerażonej Stelli
-Ale nie! Czekaj! Ty to na poważnie! Ja tylko żartowałam! BENNY!!!!!
Mara spojrzała na Jerome’a ze zdziwieniem
-Czy ona…
-Tak. Uznała że musi o nas dbać – stwierdził Clarke z uśmiechem
-O rany…
Jerome zbliżył się do dziewczyny, ale w tym samym momencie do pokoju wpadł rozgorączkowany Fabian
-Alfie! Szybko, chodź!
-Wyczucie czasu… - mruknął Clarke ponuro
-Alfie!
-Chwila, no zaraz! – Lewis pośpiesznie napchał cukierków do kieszeni – Idę, idę!

Grace siedziała na łóżku Fabian’a i tonęła we łzach. Rutter i Alfie dołączyli do pozostałych członków Sibuny.
-Co się stało? – zmartwiła się Amber
-Mój ojciec… - wyszeptała płaczliwie – On… chcę nas wszystkich zabić i…
Grace w skrócie opowiedziała całą historię. Łzy strumieniami leciały jej z oczu.
-To jeszcze nie wszystko… - powiedział Fabian cicho
-Jak się nazywa? – spytała Patricia słabo
Grace podniosła wzrok i drżącym głosem powiedziała…
-Rufus Zeno.


No więc to już koniec dzisiejszego opowiadania (tak przy okazji zmieniłam zdjęcie Grace w podstronie postacie, nie pasowało one do moich wyobrażeń co do niej xd). Willow przyjechała i odjechała xd Strasznie smutno mi z powodu Jary... To absolutnie nierealne żeby zakochać się w kimś przez 10 minut! Piła łańcuchowa, kosiarka i do producentów! Jestem wkurzona, zrozpaczona i najchętniej bym złożyła naszej ekipie filmowej wizytę! Przepraszam, że opowiadanie nie zjawiło się wczoraj. Naprawdę nie miałam głowy żeby go dokończyć. Wybaczcie mi to ^ ^ Ja z MClarke robimy strajki, rewolucję i manifestację. Postanowiłam więc, że założę podstronę forum dyskusyjne. Przez najbliższy tydzień wysyłajcie mi wiadomości z waszym zdaniem na następujące tematy"

a) Odejście Amber.
b)Willow i Jerome
c)Czy chcielibyście 4 sezon?

Najlepsze wypowiedzi opublikuję na nowej podstronie, która pojawi się za tydzień. Macie czas do piątku. Oczywiście możecie wypowiedzieć się tylko na wybrane tematy. Opinie przesyłajcie na mój email: cayaboska@onet.eu Życzę miłego i w miarę spokojnego weekendu...

5 komentarzy:

  1. Świetne opowiadanie.;*
    Koniec mnie zaskoczył. ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!
    O co chodziło Benniemu?
    Stella obiecała mu randkę?

    OdpowiedzUsuń
  3. OMÓJBOŻE! Rufus Zeno?! *shock*
    Wiedziałam, że zrobisz Rudej piekło, ale to było świetne xD Prawie ryczałam ze śmiechu na scence z nią.

    " Do pokoju wypoczynkowego z głośnym piskiem wleciało rude ‘czupiradło’.
    -HEJJ! – w jednej chwili znalazła się przy kanapie – ANUBIS! ZAWSZE CHCIAŁAM Z WAMI MIESZKAĆ! MACIE WOLNE MIEJSCA? OO CZEŚĆ JEROME! PAMIĘTASZ MNIE?!
    Clarke spojrzał na dziewczynę litościwie. Patricia z Eddie’m zanosili się śmiechem. Amber uniosła wzrok znad gazety.
    -Woow. I mówią, że to ja jestem szurnięta…
    -AMBER! CZEŚŚĆ! Ojejj aleś ty wypiękniała! MASZ WOLNY POKÓJ?! Ja chcę z tobą mieszkać!
    -Niee – pisnęła Amber – Mieszkam z Patricią! Odczep się!
    -Ale ja was kocham!
    -Nie! Ja wychodzę!
    -Pa pa! Posiedzę sobie z Jerome’m – Willow usiadła obok zaniepokojonego Clarke’a – Pamiętasz?
    -Co?
    -Nasze wspólne wieczory…
    -Kiedy wyłaś pod oknem, a ja próbowałem spać?
    -Tak. Dokładnie… - Willow z rozmarzeniem spojrzała na chłopaka – Wróciłam. Wiesz, że to przede wszystkim z twojego powodu? "

    WONT OD JERREGO RUDA MAŁPO! A KYSZ! A KYSZ!
    Świetne jest! Czekam na następne ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja pierdykam ! Nooo...Gorzej niż na Fusa trafić nie mogła . :D Kocham Willowwwwwwwwww ...

    OdpowiedzUsuń