poniedziałek, 11 lutego 2013

Opowiadanie cz. 12


Grace zostawiła oszołomioną Sibunę samą. Wiedziała już wszystko o Rufusie Zeno. Zbyt wiele. Była dzieckiem najpodlejszego człowieka jaki chodzi po tej planecie. Żadne słowa nie mogły wyrazić tego jak się czuła. W głębi duszy miała nadzieję, że mama kłamała. Że tata okaże się dobrym i kochającym człowiekiem. Przeliczyła się. Jak zwykle. Otworzyła drzwi do swojego pokoju. Na łóżku siedziała zdenerwowana Stella. Na jej widok gwałtownie poderwała się z miejsca.
-Grace! Pomóż mi, please! – złożyła błagalnie ręce – Wpadłam. Okazało, się że koleś wcale nie jest taki głupi.
-Obiecałaś mu. – odparła Grace znużona
-Myślałam, że zapomni – jęknęła brunetka
-Stella on Cię lubi! – buzia Grace odrobinę się rozjaśniła – Nie uciekaj tak przed nim.
-Ja wcale nie uciekam! Czemu miałabym to robić?
-Bo boisz się obdarzyć kogokolwiek uczuciem.
-Ale, że Benny’ego?!
-A kogo, Victora?
-Śmieszne. Sorry, ale nie będziemy o tym gadać.
Spojrzała na zegarek i oznajmiła szybko:
-Wychodzę.
-Z Benny’m? – Grace uśmiechnęła się ironicznie
-… Może.
-To życzę miłej randki.
-To nie jest randka! – jęknęła Stella – Ja mu tylko oddaję przysługę…
-Mhm jasne. To maszeruj!
-Ale…
-Do widzenia Stella, WONT! – wypchnęła współlokatorkę za drzwi
Grace spojrzała w lustro. Jej twarz z powrotem nabrała koloru. Oczy znów zalśniły głębokim błękitem. Strach znikł. Lękiem ojca nie pokona. Stawi mu czoła. Innej opcji nie ma. Inaczej wszyscy będą martwi…

Jerome wyszedł z Domu Anubisa. Musiał się przewietrzyć. Amber uznała, że musi urozmaić pokój Alfie’go i teraz całe wnętrze rozpachnione było perfumami.
-Proszę, proszę! Kogo my tu mamy?
Jerome odwrócił się gwałtownie. Zamarł.
-Co, starego znajomego nie poznajesz?
Przed nim stał Rufus Zeno… Niemożliwe.
-Co… Przecież ty…
-Umarłem? No to źle myślałeś! – Rufus roześmiał się szyderczo – Mam dla Ciebie propozycję
-Taką jak tą sprzed 2 lat? Nie dzięki.
Rufus groźnie zmarszczył brwi.
-Zrobisz to czy tego chcesz, czy nie. Mam dla Ciebie ważne zadanie: znajdź Wybraną, bo moja córka jakoś się do tego nie pali.
-Jaka córka?!
-Grace. Durna gówniara – Rufus zazgrzytał zębami – Pilnuj ją tam. Słuchaj, sprawa jest taka: Martin nie była jedyną Wybraną… Prawdziwa gdzieś tu jest… W każdym razie: Masz ją znaleźć i przyprowadzić do mnie.
-Po moim trupie – rzekł zimno Clarke – Tacy jak ty powinni smażyć się w piekle. Sam sobie szukaj tej cholernej Wybranej.
-Szkoda. W takim razie, może złoże wizytę Marze…
-Nie, nie Mara! – przestraszył się Clarke – Tylko ją tknij, a pożałujesz!
-No więc? Jak będzie Jerome? – odparł Rufus z widocznym triumfem na twarzy
-… Dobra. Ale nie waż zbliżać się do Mary!   
-Zobaczymy – odpowiedział Zeno zwycięsko – Spisz się chłopcze. Inaczej powiesz swojej kochanej Maruni pa, pa!
Rufus oddalił się w głąb lasu. Chłopak został sam. Zacisnął pięści. Nie chciał tego robić, ale nie miał innego wyjścia. Dobrze wiedział, że Rufus jest w stanie skrzywdzić Marę I jeszcze Grace… W życiu by nie pomyślał, że ta energiczna i wesoła dziewczyna może być córką takiego drania… Poza tym ostatnio dość często widział ją w towarzystwie Sibuny. Pewnie już wiedzieli o Rufusie… Jerome wszedł do domu. Victor szykował się do odprawienia rytuału z szpilką. Mara czekała pod drzwiami. Na jego widok uśmiechnęła się ciepło.
-Wreszcie jesteś! Czekałam na Ciebie!
Chłopak mocno przytulił dziewczynę. Pocałował ją w czoło i powiedział:
-Nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić…

O drugiej w nocy Grace usłyszała skrzypienie drzwi. Zapaliła lampkę nocną i wysunęła się spod kołdry. Na progu stała Stella, która z głośnym hukiem rzuciła się na łóżko.
-Później się nie dało?
-Od kiedy Victor tak wcześnie zamyka dom? – jęknęła Stella – Musiałam wleźć oknem i zrzuciłam przy okazji parę doniczek. Biedna Trudy i jej nieszczęsne pelargonie z targu…
-A Benny?
-Nie wiem, siedzi na dworze.
-Eee?
-Żartuję jest w pokoju. Ale nigdy więcej z nim nie wychodzę!
-Było aż tak źle? – zatroskała się Grace
-No właśnie nie. Przeciwnie.
-To chyba powinnaś się cieszyć!
-Czemu?! Będzie tak samo jak z Eddie’m – wymamrotała w poduszkę – Happy, happy a potem do widzenia! Taa…
-Aleś ty optymistyczna! – roześmiała się Grace – Co robiliście?
-On się wydurniał, ja nie patrzyłam, on coś mówił, ja kazałam mu się odwalić…
-I to było fajne?
-No. Nie uciekł.

Nazajutrz Alfie uparł się, że pomoże zrobić Trudy śniadanie. Eddie dokarmiał Patricię batonami, a Joy robiła maślane oczy do Fabian’a.
-Dzisiaj mamy się uczyć. Pamiętasz Fabes?
-Taaak jasne… - odparł Fabian nerwowo
-POCZTA! – krzyknął Victor z korytarza – RUTTER! Do ciebie!
Fabian wziął list od Victora.
-To od babci Niny!
-Co ty! – Amber wstała z krzesła i podeszła do kolegi – Czytaj!
Drogi Fabian’ie! Przepraszam, ale dopiero teraz jestem w stanie do Ciebie napisać. Ostatnie wydarzenia… Nie powiedziałam Ci o pogrzebie. Jest w piątek o 15.00. Chciałabym żebyś przyjechał się pożegnać… Proszę. Ona by tego chciała…
-Piątek jest jutro! – zauważyła Patricia – Ale… kogo pogrzeb?
Fabian zbladł. Kartka wysunęła mu się z ręki. Papier wylądował na podłodze. Zaczął płakać. Nagle w pokoju zapanowała kompletna cisza. Grace zakręciło się w głowie. W jednej chwili znów znalazła się w tej mgle… Jej oczom okazała się Nina…
-Nie martw się, ja wciąż tu jestem – uśmiechnęła się smutno – Tylko inaczej.
-… Czemu?!
-Ty się musisz o tym dowiedzieć – odpowiedziała Nina poważnie – Zabił mnie.
-…
-Chodzi sobie spokojnie po świecie i nikt nie ma pojęcia, że to on… Grace musisz znaleźć Wybraną, przed Rufusem! Jest w ogromnym niebezpieczeństwie! On chce srebrne łzy…
-Słyszałam o nich. Do czego służą?
-Widzisz… Po Rufusie została tylko dusza, która odnalazła ciało… Nie żyję całkowicie. Dopóki Wybrana jest bezpieczna, wam nic nie grozi. Ale on czeka… Sam nie da rady. Już znalazł sobie pomocnika… - tu na chwilę umilkła –Ale spokojnie, nie bój się. Twój pokój mieści się na strychu. Jak już wiesz znajduję się tam Kielich Ankh… Rufus chce go użyć do pewnej ceremonii… Potrzebna mu jest jednak Wybrana… Bez niej będzie bezsilny. Chcę srebrne łzy… Złote łzy mogły uchronić osobę, która jest na skraju życia, natomiast srebrne… tą która już nie żyję…
-Czyli… Mogły by pomóc także Tobie?
-To nie jest takie proste – westchnęła Nina – Najważniejsze jest powstrzymanie Rufusa. Jedź jutro z Fabian’em. Jesteś potrzebna…
-Nie mogę uwierzyć, że mój ojciec jest mordercą – wyszeptała Grace przez łzy
-Ciii – Nina przyłożyła palec do ust, po czym szepnęła jej na ucho – To nie on…
Rozpłynęła się w powietrzu… Grace otworzyła oczy. Trudy pocieszała załamanych nastolatków. Grace otarła łzy z oczu. Nina może przeżyć. Jeśli tylko nie znajdą Wybranej za późno…


Dobraaa to już koniec. Niektóre sytuacje z ankiety musiały nastąpić wcześniej. Mam nową wizję ^ ^


Córcia i tatuś xd Podobni ^ ^? Ok zostawmy patologiczną rodzinkę Grace i Rufusa. Przepraszam was za Ninę, ale to jeszcze nie koniec! W pewnym sensie jej 'postać' będzie ukazywać się dosyć często... A co do ankiety: większość z was chce poznać sekret Patricii... Ok, do tego też dojdziemy ^ ^ Odwiedziny Mick'a też planuję, chociaż Bóg wie co on będzie tam robił xd Dziękuję wam za komentarze <3 Mobilizują mnie do dalszego pisania i dzięki nim wierzę, że opowiadania nie są takie tragiczne. Jesteście dla mnie strasznie ważni, bardzo się cieszę, że was mam <3 Do napisania :)

9 komentarzy:

  1. Popłakałam sie. To jest niesamowite. Jejuu . Błagam ale to po prostu błagam o nastepny. <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde .Tak bardzo chciałabym ,żebyś wskrzesiła Nine . Hehe. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super - jesteś mega pisarką. Już widzę taki bilbord : Agnieszka - przyjdź, a może to ty wygrasz wspaniały dzień ze wspaniałą pisarką :))

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na imię Agata ^ ^ I dziękuję <3
      Wątpię żeby komuś chciało się cały dzień przy mnie siedzieć xd
      Bardzo mi miło ;*

      Usuń
  4. Nina. Umarła.
    ...
    Nie ogarniam.
    ~*~
    THIS IS MARUSIA! NOT 'MARUNIA'!
    ~*~
    Nina. Umarła...
    ~*~
    Boże jak ja uwielbiam Twoje opowiadania ♥
    Świetny rozdział! Szkoda mi Fabiana i Jerome'a. ZENO NIE TYKAJ MARUSI!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurde no miałam potrzebę kogoś zabić xd
      Zeno Marusi nie skrzywdzi, wyślę ją na kurs samoobrony czy coś xd
      Jeruś obroni! Będzie SPARTAAA!
      Willow już ni ma WONT DO WIDZENIA!
      Więcej nie wystąpi xd Szkoda kartek ^ ^
      Od dzisiaj będzie Marusia Waleczna! Sapphire kręci filma!
      Zrobimy z Marusi takiego hultaja, że Rufus będzie miał konkurencję :D

      Usuń
    2. Haha, ja miałam kiedyś w planach zabicie Micka xD
      Już sobie wyobrażam Jerrego jako spartanina ;3

      Usuń
    3. Chwileczkę chwikeczkę chwileczkę.
      JEROME ZABIŁ NINE A MARUSIA/GRACE JEST WYBRANĄ!!!
      ...
      WTF mózgu?

      Usuń
    4. O rany ! xd
      Jeruś mordercą? MATKO BOSKA!!!
      Chociaż z drugiej strony... hyhyhyhy xd
      Niee akurat mordercę Niny już mam ^ ^
      Co do Wybranej ne powiem: Jak coś trzymajmy się wersji, że będzie nią Trudy xd

      Usuń