piątek, 22 lutego 2013

Opowiadanie cz. 15


-Nie wiesz co mówisz! – Fabian wydarł się na Patricię – Nina NIGDY by mnie nie zdradziła.
-Niespodzianka – Williamson otarła rozmazane oko – Bywa.
-Przestań! – krzyknął Rutter – Kłamiesz! Ona by nigdy…
-Myślisz, że mi jest z tym łatwo?! – Patricia poderwała się z łóżka – To się mylisz. Od początku roku udawałam, że wszystko jest dobrze. Wiedziałam, że całował inną, był z inną, kochał inną, a mimo to nie zrobiłam nic! Bo cały czas go cholera kocham… - Patricia spuściła wzrok – I czego nie zrobi, zawsze go będę kochać. Bo to jest tak na całe życie, rozumiesz? Dla mnie. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym pokochać równie mocno, jak jego. Nie tylko ty jesteś tu skrzywdzony. Fabian wiem, że Ci ciężko i w ogóle, ale naucz się w końcu patrzeć na uczucia innych! – zakończyła napięcie i wyszła z pokoju
Amber spojrzała na Fabian’a ze złością. Pokręciła głową i ruszyła za przyjaciółką. Alfie nie odezwał się ani słowem. Było mu żal Trixie… Nie rozumiał postępowania Fabian’a. Chłopak olewał ich przez większość czasu i jedynym ważnym dla niego tematem był on sam. Rzucił mu smutne spojrzenie i zamknął drzwi. Fabian usiadł na łóżku. Schował twarz w dłoniach. Spojrzał na lekko zakłopotaną Grace.
-Ty nie idziesz?
-A mam wyjść? – usiadła koło niego – Posłuchaj: wiem, że ci ciężko, ale… Pomyśl o Patt. Przecież jej też nie jest lekko. Jeśli macie przez to przejść, to razem. Inaczej sobie nie poradzicie. Oni naprawdę chcą Ci pomóc. Wszystko będzie dobrze, ale musisz tego chcieć… - położyła mu dłoń na ramieniu – To nie wiara czyni cuda, lecz ludzie którzy jej nie stracili. Ty sobie poradzisz. Jesteś silny, prawda? – w jej błękitnych oczach, pojawiła się iskra – Kiedyś wszystko się rozwiążę… Ale płacząc, nic nie osiągniemy. Uciekając, tym bardziej. Czasem trzeba stanąć oko w oko, ze swoim strachem nie myśląc o porażce. Na końcu każdej klęski, znajduję się zwycięstwo. Im bardziej się o nie postarasz, tym większą sprawi Ci radość – uśmiechnęła się lekko – Ty pomogłeś mi, teraz ja chce pomóc Tobie. Pamiętasz co mówiłeś o Rufusie? Że mam się nie bać. Wziąć się w garść. I udało się.
-To było co innego…
-Zwykła ironia losu.
-Co?
-Potrafimy rozwiązać problemy wszystkich tylko nie własne… - westchnęła dziewczyna – Postarasz się? Proszę.
Chłopak nic nie odpowiedział. Spojrzał w okno zamyślony. Zrezygnowana Grace wstała z łóżka i poczłapała w kierunku drzwi. Kiedy wyszła na korytarz, zderzyła się z Joy – odstawioną na bóstwo, zapewnie dla Fabian’a. Wymamrotała szybkie ‘sorry’ i skręciła w kierunku schodów. Nagle Fabian wybiegł z pokoju, fundując Joy bliskie spotkanie z drzwiami. Przytulił oniemiałą Grace i powiedział.
-Obiecuję.
-To dobrze – roześmiała się – Trzymam cię za słowo!
Chłopak odwzajemnił uśmiech. Joy wstała z podłogi, masując się po obolałej głowie. Spojrzała na nich z zazdrością. Nie mogła pojąć, czemu zwierzał się Grace, a nie jej. Przecież byli przyjaciółmi. Posłała dziewczynie znienawidzone spojrzenie i zbierając swoje podłe myśli, wyszła z korytarza.

-Jak już wiecie Egipcjanie balsamowali ludzi by… Zaraz, zaraz gdzie jest Mara? – ocknęła się pani Valentine
-Źle się czuję!
-Zamknęła się w pralce!
-Umarła!
-Siedzi tu! A nie…
-Jest w ciąży!
-MATKO BOSKA Z KIM?! – Pani Valentine wytrzeszczyła oczy – Mam nadzieję, że wie co robi.
-Bliźniaki – oświadczył Alfie z uśmiechem – Lub więcej.
-O Jezu… - Pani Valentine złapała się za głowę – Biedne dziecko… A tak serio: Gdzie ona jest?
-Źle się czuję!
-Zamknęła się w pralce!
-Umarła!
-Siedzi tu! Kurde znowu pomyłka…
-Nie, nie! – zaprotestował Fabian – Wczoraj przyjechała po nią ciocia. Właśnie urodziła dziecko i Mara koniecznie chciała zobaczyć…
-Pan Sweet wie? – pani Valentine nie wyglądała na przekonaną – Coś mi tu nie pasuję…
-Powinien dostać list! – wydukała Amber – Od tej ciotki…
-Mhmm… No dobra, nie będziemy jej psuć urlopu. Mówiliśmy o…
-Trzeba ją stamtąd wydostać – szepnęła Amber do Grace – Wkrótce wszystko wyjdzie na jaw.
-Pójdziemy tam dzisiaj po szkole. Ale i tak nic nie zdziałamy bez klucza – westchnął Fabian
-Rutter! Poflirtujesz sobie po lekcjach! Dalej, nos w książkę, uczyć się! Stella weź te giry z ławki! Benny zostaw to krzesło! Patricia nie żuj gumy! Alfie nie dłub w nosie! Słowo daję, ludzie kiedyś z wami zwariuję…

-Patt… - Eddie wyciągnął rękę do dziewczyny – Proszę, porozmawiajmy…
-Odwal się! – wrzasnęła Williamson – O czym? Jak całuję Nina? Błagam, zachowaj te szczegóły dla siebie!
-To nie tak! Wiesz, że Cię…
-…nienawidzę? Nie jestem głupia Eddie. Nie było Cię przez całe wakacje. Mówiłeś, że siedzisz u ojca, ale kiedy zadzwoniłam do Sweet’a ten myślał, że jesteś ze mną. Martwiliśmy się o Ciebie. Kiedy sprawdził połączenia na telefonie, okazało się, że ostatni raz rozmawiałeś z Niną… To pojechaliśmy… Widziałam was. To było obrzydliwe. Lubisz tak wszystkich skrzywdzić?
-Nie! Nikomu nic nie zrobiłem! – Bronił się Sweet
-Nie? Fabian, ja? Naprawdę, mógłbyś wreszcie dorosnąć. Nie wszystko uchodzi na sucho. Nie masz już pięciu lat, nikt nie zapłaci za twoje winy. Karę poniosła Nina… Gdyby nie ten wasz cholerny romans, wciąż by żyła… - powiedziała ze łzami w oczach – Przynajmniej mogłeś dłużej tam siedzieć. Zmarła zaraz po twoim wyjściu.
-To naprawdę nie… Zaraz, zaraz skąd ty to wiesz?
Patricia zamarła. Nie była w stanie wydobyć z siebie głosu. Jej powieki drżały, a oczy napełniły się łzami.
-Muszę iść do domu… Cześć.
Wybiegła ze szkoły. W biegu minęła ‘TĄ’ postać. Tą, która zmuszała ją do milczenia i szantażowała… Tą, która dzień w dzień obdarowywała ją chytrym uśmiechem… Tą, która to zrobiła… Kiedy znalazła się na świeżym powietrzu, wzięła głęboki oddech. Ta sprawa ciągle ciążyła jej na sercu. Miała brudne sumienie. Nie zdoła się z niego oczyścić, nigdy… I ten złowrogi błysk w oku… Milczenie.

Sibuna została wypuszczona z lekcji pół godziny wcześniej. Wydawało się to dziwne, ale Alfie poderwał się z ławki i jak szalony wyleciał z klasy. Żeby tylko wiedzieli co ich czeka… A teraz…? Teraz siedzieli w salonie przed Sweet’em i Victor’em.
-Wiemy o wszystkim… - oznajmił Victor z chytrym uśmiechem – Panna Jaffray Wybraną? No, no nie wpadłbym na to. I to morderstwo… Spisałaś się Patricio.
Sibuna spojrzała na Williamson. Dziewczyna ukryła twarz w dłoniach.
-Pani Williamson na bieżąco informowała nas o waszych postępach – Victor był wyraźnie usatysfakcjonowany – I muszę powiedzieć, że całkiem nieźle jej to szło.
-Patt? – przeraziła się Amber – Ale ty… Proszę, powiedz, że oni kłamią!
- Któryś zdrajcą się okaże… Niewłaściwą drogę wskaże – powiedziała Grace cicho – Tak jak w przepowiedni!
-Gratulację panno Foster – Victor uśmiechnął się kpiąco – Jesteś bardzo bystra. Zupełnie tak, jak twój ojciec.
-Ja nie kupuję zapalniczek z rozbiera… pomińmy. On tu nie ma nic do rzeczy. Nie stanowi zbytniego zagrożenia.
-A jednak porwał Wybraną – Victor zmarszczył brwi
-Za głupi jest. Prędzej czy później mu ucieknie – dziewczyna nie dawała zbić się z tropu – A pan? Miał Marę pod ręką i ani drgnął… Świetna taktyka, pogratulować.
-Ma takie same oczy… - wykrztusił pan Sweet – Tak jakby…
-Jezu mam oczy jak ten pedofil… - jęknęła Grace – To o co kaman? Nie mam namiarów na dobrego fryzjera, przykro mi. – spojrzała z troską na łysinkę Victor’a – Ale mój wujek ma dobrą kosiarkę, może to by się…
-Bezczelna smarkula. Prawdziwa Zeno… - obruszył się Victor – Dzisiaj wszyscy razem pójdziemy do Rufus’a… Mara jest nam potrzebna.
-Rób se eksperymenty na Verze, a nie na niej! – powiedział Clarke stanowczo – Ona nie jest żadnym królikiem doświadczalnym. Sprawdzaj swoje chore pomysły na kimś innym.
-Tylko Wybrana może uronić łzy srebra… Ostatni składnik eliksiru.
-Patricia! Co ty zrobiłaś?!
-Przepraszam! – Williamson wybuchnęła płaczem – Ale… Ja naprawdę nie mogę powiedzieć.
-Ty… zabiłaś ją? – spytał Fabian drżącym głosem
-Nie! Przysięgam, nie ja! Proszę, uwierzcie mi…
-Tylko po co Patt? Oszukałaś nas. – odparła Amber smutno – Nie spodziewałam się tego po Tobie.
-Ale musiałam! Chciał wam zrobić krzywdę i…
-To już bez znaczenia. Dobrze wiesz, że zawsze byśmy Ci pomogli.
-Tak, ale…
-Dosyć tego! Czas iść…
-Ale Victorze, nie mamy klucza!
-Wiem Eric’u… Jestem pewien, że Zeno go ma. Bez obaw.
Ale klucz miała Stella… która cały czas stała za drzwiami i wiedziała już wszystko o tajnym planie Victora.

O godzinie 23 Sibuna wraz z Victore’m i Sweet’em czekała na zewnątrz. Tylko Grace skoczyła jeszcze po bluzę. W pokoju zastała Stellę. Otworzyła z szafy i narzuciła na siebie jeansową kurtkę.
-Wychodzisz gdzieś? – Stella nie podniosła wzroku z książki
-A tak tylko… się przejść.
-Ładny wisiorek…
Grace miała zawieszony na szyi łańcuch z motywem klucza. Wzięła go do ręki i okręciła parę razy. Stella podeszła do regału. Zza książki wyjęła małą, bordową szkatułkę. Otworzyła skrzynkę. Grace stała z boku, z lekko osłupiałym wyrazem twarzy. Stella zdjęła klucz jej łańcuszka. Przyczepiła inny… zardzewiały z dziurką w kształcie rombu…
-Będzie wam potrzebny – uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła z pokoju
Grace nie miała pojęcia skąd Stella mu klucz i do czego go potrzebowała, ale ważne było jedno… to na pewno ten.

Rufus Zeno przygotowywał się do ceremonii. Spoza regału wyjął Kielich Ankh. Teraz wystarczy tylko jedno… Łzy srebra… Tylko Wybrana mogła je uronić. Ze szczerego żalu do drugiej osoby…
-No skarbie, popłaczemy trochę?
-Nigdy. Nie zmusisz mnie – Mara była zdecydowana
-No nie wiem… Jerome mówił to samo kiedy go prosiłem…
-Jerome? Co on ma z tym wspólnego?!
-Jak już wiesz, szukał dla mnie Wybranej…
-Tak i?
-Niespodzianka. Znaliśmy się o wiele, wiele wcześniej – uśmiechnął się przebiegle
-Ale jak… Nic mi nie powiedział…
-Powiedział? To Jerome Clarke! Nigdy nie mówi prawdy. A co? Myślałaś, że się zmienił? Naiwna…
-Ja…
Nagle zza rogu wyskoczył Victor wraz ze Sweet’em. Rufus spojrzał w tył i zaśmiał się kpiąco.
-Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? Staruch, laluś, ruda, Clarke i… - spojrzał na uśmiechniętą Grace – MATKO ZABIERZCIE DO ODE MNIE!!!
-Witam tatusiu – dygnęła – My tu tylko po Marę.
-Wybrana jest nasza!
-Cicho Victor! Więc Maro… Serio myślałaś, że jest inny? Tacy ludzie jak on się nie zmieniają. Jeszcze skończy w piekle. Naprawę myślisz, że Cię kocha? No prooooszę – To Jerome on nie jest w stanie nikogo…
-Przestań! Mara nie wierz mu! – krzyknął Clarke
-Zastanów się… - Rufus zmarszczył brwi – Gdyby Cię naprawdę kochał, powiedziałby Ci o wszystkim… W końcu dawno znał tajemnicę waszego domu. Okłamywał Cię dosyć często prawda?
Mara nie wytrzymała. Z jej oka spłynęła błyszcząca łza. Victor i Rufus rzucili się ku niej. Zeno uderzył rywala i chwycił dziewczynę za ramiona. Przywiązał jej kielich do dłoni. Spadła do niego srebrna łza… Mara zbladła. Jej oczy powoli się zamykały…
-Co się z nią dzieję? – przestraszyła się Amber – Fabian?
-Nie mam pojęcia… - Rutter zamarł
-Oo zapomniałem was uprzedzić – roześmiał się Rufus – Kiedy Wybrana roni srebrną łzę um…
-NIE! – Clarke przywarł go do ściany – Zrób coś! Ona nie może… Mara!
Jaffray zamknęła oczy. Upadła na podłogę. Kielich wciąż tkwił jej w dłoniach. Victor zmierzał ku niemu. Rufus nie zamierzał odpuścić. Zaczęli się szarpać. Pan Sweet dyskretnie wymknął się z domu. Grace usiadła koło Mary. Zaczęła rozplątywać supeł. Musiała mieć srebrną łzę…
-ZOSTAW TO! – Rufus rzucił się ku niej, lecz Victor zagrodził mu drogę
Grace wyjęła kielich. Pływała w nim mała, srebrna łza… Nagle cały pokój, zapełnił blask. Z białej mgły wyłoniła się Nina…
-Daj mi to – wskazała na kielich
Grace już miała podać jej naczynie, gdy nagle spojrzała na Marę. Leżała bez ruchu… Jerome trzymał ją za rękę i szeptał coś błagalnie. Łzy płynęły mu z oczu. Fabian podszedł do Niny i krzyknął
-A po co Ty chcesz żyć?! Żeby kleić się do Eddie’go?!
-Nie rozumiesz – odparła poważnie – Kiedy babcia chorowała, on był przy mnie. A ty? Nawet nie zadzwoniłeś… Chcę z nim być.
-Co?! I tylko po to ta cała afera z przepowiednią itp.? Żeby być z Eddie’m?!
-JA GO KOCHAM!
-Ja ci ufałam…
-Daj mi to…
Grace spojrzała na Fabian’a. Potem na Marę. Zapłakaną Patricię. Obiecała Fabian’owi, że będzie z Niną. Ale…
-W porządku. Wiesz kogo masz ratować – powiedział Rutter zdecydowanie
Nina uśmiechnęła się usatysfakcjonowana. Grace nie wiedziała co robić. Victor był tuż, tuż. Niewiele myśląc, wlała srebrną łzę do ust Mary…
-NIEE! – krzyknęła Nina – To nie tak miało być!
-Przepraszam – Grace wybuchnęła płaczem – Ale nie mogę… Obiecuję, że jeśli będzie taka możliwość, to Ci pomogę… Ale najpierw musisz się zmienić. Zniszczyłaś Patricii życie. Tak będzie lepiej…
-Nie dotrzymaliście obietnicy… Chcecie żeby żyła? Dobrze. To teraz niespodzianka ode mnie!
Nina zniknęła. Mgła także. Grace siedziała bez ruchu. Cała drżała. Nie chciała zostawiać Niny… Ale nie mogła dopuścić do Mary…
-W porządku – Alfie położył jej dłoń na ramieniu – Nie jest źle.
-Źle? Jest tragicznie! Co ja zrobiłam…
Mara otworzyła oczy. Rozejrzała się w około i spytała zdziwiona:
-Co ja tu robię?
-Matko ty żyjesz! – Jerome przyciągnął ją do siebie
-Przepraszam, ale… - odsunęła się od Clarke’a - Ja mam chłopaka.
-No tak… Mnie.
-Nie - pokręciła głową – Mick’a. Gdzie on teraz jest?
-Błagam, powiedz, że żartujesz – Jerome ściszył głos – Już dobrze skarbie, tak? Chodźmy do domu.
-Jak zwykle się wygłupiasz Jerome – roześmiała się Jaffray – Mick wrócił z treningu? Jest już tak późno…
-To Nina… - westchnął Fabian – ukarała nas… Mara cofnęła się… w pamięci, tak sądzę.
-Zrób z tym coś! – Jerome ścisnął ramię Fabian’a
-To niemożliwe… Jedyne co możesz z nią zrobić to… Zacząć od nowa.





Skończyłam! Łiii ja de czempionnn xd! Jak już wiecie umarłam. Przypierdoliłam sobie bananem w łeb i zginęłam. Teraz, jako duch, kontynuuje HoA Story i planuję nawiedzić Louisę w nocy xd Jezus Maria Panie Boże czemu to spotkało właśnie ich?! Jakim cudem producenci doszli do skomplikowania 3 sezonu:
-EJJ WALDZIO! Chodźmy spieprzyć serial!
-Hyhy dobra.
Tym oto magicznym sposobem powstało Willome... Po jaką cholerę nie wiem. Ale teraz te rude monstrum śni mi się po nocach i cały czas mam to zdjęcie przed oczami... I to wszystko przez Sweet'a i jego karę! Już ni ma 'To wina Tuska!'. Od dzisiaj jest 'TO WINA SWEET'A!' Doobra nie wspominam, idę dalej ryczeć. HoA Story dobiega końca... Alee - będzie HoA Story 2! xd Oczywiście jeśli chcecie, bo sama do siebie pisać nie będę xd Macie jakieś pomysły na rozwinięcie akcji? Bo u mnie pustkaaa... Przez tego rudego potwora ^ ^ Tak więc Ninka się wkurzyła i cofnęła Marusi pamięć. Chodziło mi to, żeby cofnąć się do tamtych sezonów... Atmosfera, relacje itp. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jeśli chcecie mogę 'przedpremierowo' zrobić zakładkę postacie (4 sezon). Jeszcze trochę pociągnę mój 3 i zrobię czwarty. Chybaaa, że będę miała jakieś inne pomysły to go przedłużę.
Życzę miłego czytania ^ ^

Zrozpaczona Sapphire.

8 komentarzy:

  1. MARUSIU NIEEEEEE! MICK TO ZUO, POWIADAM!
    D:
    JAK MOGŁAŚ TO ZROBIĆ MOJEMU JERUSIOWI?! MARA CHODZI Z NIM A NIE Z GOŚCIEM Z RYJCEM KRETA W SPOCONYM DRESIE (^^) Z IQ NA MINUSIE!
    ASDFGHJKLZXCVBNM.

    Jak kurde zacząć od nowa?! Kurde Mick przyjedzie D: Jasny gwint kurde cholera.
    I Marusia będzie z nim. Lolololo.
    Nie zrobisz tego, nieee.
    Ja to wjem powiadam! Zaiste!

    Dobra, emocje podskoczyły :I
    Szekam na następne i masz kreta nie dopuścić do Marusi.
    Za dużo emocji D:

    ...

    Eeeee macarena ~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieprz się Waldziu! Fak ju Nina.

      Usuń
    2. Kude nooo emocje muszą być ^ ^
      Bo są skargi, że za słodko xd Dupa Mick przyjedzie, zatańczy da stole i odjedzie.
      WONTT!
      Ja nie będę tego tolerować, co zrobię to źle, Sapphire się wymeldowuję! No.

      Jara ever forever, Jeruś będzie walczył, a nie! Ja mu nie dam bezczynnie na zadzie siedzieć!

      Nina się wkurzyła i cisnęła w Marusię piorunem! Buums!

      Nie noo Victor zleje Mick'a papciem! BAMBOSZEM GOO!

      HAPPY ENDING KURDE ZADOWOLENI!

      No.

      Usuń
    3. Pff. Bamboszem.
      ŁOMEM GO!

      SŁODKO MA BYĆ I KONIEC! :3

      Usuń
    4. No bydzie noo!
      Ja tu robię powtórkę "Wydobywasz ze mnie to co najlepsze'!
      Będzie sexy, słodko, sÓitaśnie, pięknie, zajebiście, cudownie!
      A Mick'iem zajmie się Joy! Niech się dziecko cieszy!
      JAKII MASZ PIĘKNY WYGLĄD BLOGAA <3 *le zachwyt*
      nooo ja tak nie umiem xd
      trudno będzie dziadowy, cieszmy się z małych rzeczy! Zrobię nagłówek z uśmiechniętym ryjcem Mick'a! BĘDZIE PIĘKNYY JAK CHOLERA!

      BYDZIE SŁODKOO!!!
      Jara. Jara everywhere.

      Usuń
    5. Ja też nie umiem xd Zamówiłam u Regine Odair z bloga infinity-projects.blogspot.com
      Gorąco polecam, dziewczyny robią świetne nagłówki i szablony i inne takie w pokaźnych cenach (w sensie za darmo xd). Czekałam tylko trzy dni na to cudo *^*

      BYDZIE BYDZIE SŁODKO! BO JAK NIE TO... (no ale wiem że bydzie bo przecież jesteś Sapphire |D).

      Będzie sexy słodko słitaśnie i inne pokemońskie określenia! YAY!

      Usuń
  2. Nina stała się wredna?!
    To do niej nie pasuje
    Proszę, powiedź, że to jakiś inny duch, który podszywa się za ducha Niny
    I kto w końcu ją zabił, jak nie Patricia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i mogłabyś jeszcze rozwinąć wątek Stelly i Benniego ;D
      Ciekawi mnie, czy będą w końcu razem xD

      Usuń