sobota, 2 lutego 2013

Opowiadanie cz. 8


 -Czyli teoretycznie nie mamy nic. – Fabian włożył książki do szafki
-No nie. Ale jestem pewna, że coś znajdziemy. Kiedyś… niedługo… może nigdy…
-Grace wiem, że tobie to wisi, ale mi naprawdę zależy! – poważnie odpowiedział chłopak – Nina to najlepsze co mnie w życiu spotkało! Nie odpuszczę…
-Ok, przepraszam. Może nie do końca rozumiem powagę sytuacji, ale wiem jakie to dla Ciebie ważne. – odparła Grace z uśmiechem – A jeśli kiedyś, o tym zapomnę walnij mnie w ten głupi, tępy, ograniczony łeb.
-Spoko – roześmiał się Fabian – Muszę poszukać dobrej patelni.
-A ja dobrej kryjówki! Gdzie reszta?
-Nie wiem… Eddie włóczy się gdzieś z Patricią, Amber odprawia rytuał poprawiania makijażu, a Alfie… Alfie właśnie siedzi w oknie i wzywa kosmitów…
Lewis wystawił głowę za okno i wykrzykiwał coś w niebo. Nagle poderwał się gwałtownie, krzycząc:
-Dostałem dar od kosmitów! To coś spadło na mnie z góry!
-Alfie to…
-Jakaś tajna maź… Super! Jestem genialny, będę sławny!
-Alfie miałem na myśli te ptaki siedzące na dachu…
-Nie wyprowadzajmy go z błędu – zaśmiała się Grace – Niech się chłopak cieszy.
W tej samej chwili, z łazienki wyszła wymalowana Amber. Alfie podbiegł ku niej z wystawioną dłonią. Dziewczyna zaczęła piszczeć i uciekać przed zdziwionym chłopakiem.
-AMBEEEERRRR! PACZ CO MAAAM! NOO NIEEE UCIEKAJJJ! EJJJ! SEKUNDOOO!
-Więc… - zaczął Fabian niepewnie – Jaki mamy plan na dzisiaj?
-Szukanie Wybranej bez żadnych wskazówek? Dla mnie bomba.
-Nie… Ja jestem pewien, że Nina… Ona musiała zostawić jakiś ślad…
-To może zejdziemy wieczorem do piwnicy?
-Tam już nic nie ma… - westchnął Fabian – Sprawdzaliśmy…
-To sprawdzimy jeszcze raz. Ale… to trochę dziwne. Tylko Nina mogła być Wybraną. Bo z tego co mówiła Amber, o kielichu Ankh i masce Anubisa to… Przecież nikt inny by tego nie zrobił!
-Nie wiemy tego… Dobra, zejdziemy dziś do piwnicy.
-Zgred będzie w gabinecie?
-Oby nie – roześmiał się Fabian – To wieczorem?
-Jas… Kurczę sorry! Nie mogę, przypomniało mi się coś…
-Ale to poważna sprawa. Co może być ważniejsze od tego?
-Na przykład nasz babski wieczorek!
Zza rogu wyjrzała Amber i wzięła Grace pod ramię.
-Znając nasze szczęście to i tak nic nie znajdziemy. Fabian dopiero wróciliśmy do szkoły! Nie miałam nawet okazji z nikim pogadać… Chcę wiedzieć jak dziewczyny spędziły wakacje! I opowiedzieć o moich…
-Amber ale…
-Ooo cicho Fabian! Mi też jest przykro Fabian, ale to żaden powód do dożywotniej żałoby! Wybrana, jak będzie chciała, to się znajdzie. I wtedy będziemy się martwić.
-…
-Nie dyskutuj ze mną! Spokojnie, bez nas nic Ci się nie stanie. Przecież będziesz miał jeszcze jedną dziewczynę…
-Ehe niby jaką?
-Bibliotekę! – oznajmiła Amber z uśmiechem i wraz z tarzającą się ze śmiechu Grace ruszyły do domu…

Victor Rodenmaar zszedł do piwnicy. Z kieszeni płaszcza wyciągnął pożółkłą kartkę.
-Te drzwi muszą tu być… Klucz… tego potrzebuję…

Trudy krzątała się po kuchni, przynosząc do stołu, coraz to smaczniejsze potrawy. Amber trajkotała o wieczornej mini imprezie, a Alfie wydawał się być przygnębiony zjawiskiem ptasiego UFO.
-Dziewczyny już nie mogę się doczekać – zapiszczała Amber – będzie super!
-Ja też! Będziemy się świetne bawić! – zawtórował jej Alfie
Amber spojrzała kwaśno na chłopaka i z dezaprobatą pokręciła głową
-Alfie… To spotkanie tylko dla dziewczyn! No wiesz będziemy gadać o sławnych aktorach…
-Jezu… - jęknęła Stella
-… zrobimy sobie makijaż…
-Jezu…
-… i będziemy mówić o was!
-JEZU!
-Też się cieszę, Stella! Ale będzie fajnie!
Stella z zmizerniało miną powoli wstała z krzesła i oszołomiona udała się do pokoju. Z daleka słychać było jeszcze: Jezu…
-Amber, czy to na serio konieczne? – spytała Joy – jakoś nie mam na to ochoty…
-Nie, nie, nie! To obowiązkowe!
-Świetnie – burknęła Mercer, kładąc głowę na stół
-Joy… Jeśli nie chcesz iść z powodu Fabian’a to…
-Już mi przeszło. – oznajmiła Joy szybko i wymigując się pracą domową wyszła z salonu
Zdziwiona Grace, obróciła się w stronę Amber.
-Co jej przeszło?
-Fabian. Kiedyś była w nim na Maksa zabujana – ziewnęła Patricia
-Nina musiała ciągle się z nią użerać. Nie chciała odpuścić…
-To chyba dobrze… - przyznała Grace
-Czemu?
-Bo to nie do końca źle o niej świadczy. Przeciwnie. Wytrwale dąży do celu, wie czego chcę… Jest zdecydowana. Poza tym miła z niej dziewczyna.
-Taa… Dopóki nie zarwiesz do Fabian’a będzie ok… - westchnęła Amber – Cicha woda brzegi rwie. Wątpię żeby jej przeszło… Ale spokojnie, dzisiaj wszystko z nią wyjaśnię!
-Wbijemy tam do was! – oznajmił uśmiechnięty Eddie – Imprezka się rozkręca, kiedy Eddie się wkręca!
-Się kompromitujesz, kiedy rymujesz – powiedziała Patricia z przekąsem – Mógłbyś choć raz zachować się jak człowiek? To nie jest już przedszkole.
Wtem do kuchni wparowała Trudy i wymachując ścierką oznajmiła:
-We wszystkich pokojach bajzer, jedzenie porozrzucane, a Alfie gania po pokoju i śpiewa coś o toksycznej mazi. Słowo daje, jak w przedszkolu!

Zapadła noc. Amber zebrała wszystkie dziewczyny (w tym przerażoną Stellę) na jej babski wieczór. Fabian został sam w swoim pokoju. Nie poszedł z Eddie’m siedzieć pod drzwiami Amber. Może dlatego, że się bał… Co o nim powiedzą. Faktycznie, od wyjazdu Niny był zupełnie innym człowiekiem. Nie chciał się przed kimkolwiek otwierać. Przecież nikt by go nie zrozumiał… Tak bardzo brakowało mu Niny. Jej uśmiechu, płaczu, wytrwałości… Po policzku spłynęła mu łza… To wszystko zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… A Nina mówi, że nie wróci… Nagle cały pokój tonął w srebrzystej mgle. Fabian’a oślepiło światło. Powoli uniósł powieki. Oniemiał.
-Niemożliwe…
Przed nim stała Nina… Uśmiechnięta, wyciągnęła do niego rękę. Ten porwał ją do siebie i powiedział
-Teraz już Cię nie wypuszczę… Zostań, proszę.
Nina odsunęła się. Powoli pokręciła głową.
-Nie mogę… Chce Ci tylko coś powiedzieć…
-Ale… Co się stało, czemu odeszłaś?!
-Niebawem się dowiesz… Ale teraz – przyłożyła palec do ust chłopaka – słuchaj uważnie: Wybrana tu jest… Widzisz ją każdego dnia, nie mając pojęcia, że to właśnie ona… Musicie ją znaleźć zanim będzie za późno! ON już wie… Myślisz, że go nie ma… Ale jest. Czuwa. Obserwuję… Nie może być pierwszy! Proszę…
-Ale Nino!
-Znajdź klucz…
-J… jaki klucz?
-Znajdź go. – Nina oddaliła się, po czym odwróciła na chwilę głowę – A, i jeszcze jedno. Nie bój się pokochać… - powiedziała i znikła w gęstej chmurze dymu…
Pokój wrócił do ładu. Fabian klęczał na środku. Z oczu płynęły mu łzy. W głowie rodziło się tysiące pytań, na które nikt nie mógł odpowiedzieć. Poza tym… Kim jest ON?

-No dobra dziewczyny! To która zaczyna?
Amber była niesamowicie podekscytowana wieczorkiem. Na tyle, że nie usłyszała Eddie’go szemrającego za drzwiami.
-Patricia może ty? Dobra! Co podoba Ci się w Eddie’m?
Patricia uniosła brwi pytająco.
-Czekaj, ona nie wie. – roześmiała się Grace
-Też bym nie wiedziała… - westchnęła Amber – Ale musimy przyznać, przystojny jest.
-Ehe. To teraz przejdźmy do Alfie’go! – zakomunikowała uśmiechnięta Patricia
-Oj… - jęknęła Amber – To może… Hej Maro, jak tam układa Ci się z Jerome’m?
-Nie, nie Amber. Marą zajmiemy się później. Gadaj!
-No więc… Myślę, że nasze stosunki ograniczają się do: ALFIE TY KOMPLETNIE OGRANICZONY IDIOTO! To źle?
-I nas się o to pytasz? – prychnęła Patricia – Kiedy ostatni raz się całowaliście?
-Noo… chyba w pierwszej klasie.
-A więc wszystko jasne! Amber i ty nam chcesz radzić, podczas gdy sama…
-Ja to ja! To zupełnie inna sprawa! – odpowiedziała Amber z wyższością – A wam trzeba pomagać! Stella się ze mną zgadza, prawda?
-Matko Boska, ale tu różowo…
-Dobra! Koniec mojego tematu! Teraz przejdźmy do… Joy.
Joy, która do tej pory siedziała cicho, rzuciła Amber błagalne spojrzenie. Wiedziała, że zaraz zacznie się wypytywanie o Fabian’a. Szczerze mówiąc, wolała uniknąć tego tematu. Bardzo lubiła chłopaka, ale teraz wolała się z tym kryć. Nie tak jak rok temu, kiedy wszyscy ją z tego powodu znienawidzili…
-Ok… Co chcesz wiedzieć?
-Fabian, Joy! Coś mi się zdaję, że wcale nie odpuściłaś… - mruknęła Amber z przekąsem – Dałabyś już sobie spokój.
-Dałam dawno temu – mówiła Joy przez ściśnięte gardło – Już mi nie zależy. Wcale…
-Nie musisz kłamać. Przyznaj się.
-Daj mi spokój! – krzyknęła Joy płaczliwie – To moje problemy! Nic Ci do tego! Odwal się ode mnie raz na zawsze!
Otrzeźwiała Stella, uśmiechnęła się złośliwie
-Co ten Fabian z tobą zrobił…
Joy poderwała się z podłogi i gwałtownie otworzyła drzwi. Wtem do środka wlecieli Eddie, Jerome, Alfie i Benny. Amber wstała z łóżka i złapała się pod boki.
-Alfie! Co ja Ci mówiłam?!
-No wiem, ale… podobno nie ma między nami chemii?
-Alfie to nie jest dobry moment!
-Ja tak nie myślę… Ninja Lewis przystępuję do działania! Zaraz, mój drogi Amberku, złoże na twych ustach gorącego buziaka!
Jak powiedział, tak zrobił. Przyciągnął do siebie Amber, tym samym wywołując serię aplauzów i gwizdów. Nawet Joy się uśmiechnęła. A Eddie zrobił awanturę Patrici, o to, że nie widzi w nim nic atrakcyjnego.
-Jak mam widzieć, skoro tego nie ma?
Mara i Grace, wyszły z ‘magicznego’ wieczorku Amber. Foster usadowiła się na łóżku Joy.
-Mieszkacie tu tylko we dwie?
-Jak widać – roześmiała się Mara – Wcześniej była tu jeszcze Patricia, ale przeniosła się do Amber. To trochę dziwne… Szczerze mówiąc, wątpię żeby chciała z nią mieszkać. Nie chodzi o to, że się nie lubią tylko…
-Taki mały rozgardiasz charakterów – odpowiedziała Grace z uśmiechem – Znam to. W końcu mieszkam ze Stellą.
-Zgadza się. A… czemu się do nas przeniosłaś?
-To fajne miejsce, ma w sobie taką starą magię… Miałam przyjechać o wiele wcześniej, ale wszystkie miejsca były zajęte. Poza tym: chyba muszę trochę odsapnąć po ostatnich wydarzeniach – tu urwała.
-Można wiedzieć jakich…?
-To sprawy rodzinne – jej głos zaczął drżeć – Niedawno moja mama powiedziała mi, że tata, nie jest… moim biologicznym ojcem. Minęło trochę czasu, zanim zdążyłam to przetrawić. I kiedy doszło do chwili, kiedy zapytałam ją o prawdziwego tatę… Wyglądała jakby piorun w nią strzelił. Oczy zalały się łzami i powiedziała tylko: to był bardzo zły człowiek…
Mara usiadła obok Grace i położyła jej rękę na ramieniu.
-Ja…
-Wiem co pewnie teraz myślisz. Że to złodziej, morderca… Uwierz mi naprawdę nie mam pojęcia kim on był… Wiem, że nie miał dobrych intencji i bardzo skrzywdził mamę… Dlatego odeszła. No i… podobno zależało mu tylko na dziecku. To dziwne, nie sądzisz? Nigdy nas jednak nie odnalazł… I mam nadzieję, że to nie nastąpi, nawet nie chcę go znać!
-Spokojnie… Musisz się z tym sama zmierzyć. Może kiedyś odnajdziesz siłę, by stanąć z nim oko w oko.
-Gdybym tylko wiedziała gdzie on jest… Dobra może zakończmy ten temat. Mam nadzieję, że Amber jeszcze żyję.
-Ja też – roześmiała się Mara – Ale Amber miała rację, powinnaś uważać na Joy.
-Ja? – zdziwiła się Grace – Niby czemu?
-Jakby to… Ostatnio dużo czasu spędzasz z Fabian’em.
-Aa… Bo widzisz… to trochę takie sprawy zawodowe…
-Wiesz, ja naprawdę nic do was nie mam, ale…
Grace usłyszała pukanie do drzwi. Do pokoju wszedł uśmiechnięty Jerome. Widać akcja Alfie’go była udana.
-O czym rozmawiacie – spytał Clarke podejrzliwie
-Na pewno nie o Tobie! – Mara rzuciła w chłopaka poduszką – Chyba już dość się nasłuchałeś u Amber.
-No właśnie nie. Do mnie nie doszło. – zaśmiał się Jerome – Ale możesz mi to wynagrodzić… Grace?
-Dobra, już wychodzę! – roześmiała się blondynka – Tylko mi tu grzecznie! Dystans!
Spojrzała z uśmiechem na Marę, uniosła kciuk do góry i wyszła z pokoju. Mara wstała z łóżka i podeszła do chłopaka
-Kochanie, twoja interwencja była zbędna.
-Nie sądzę – zaśmiał się Jerome – Ostatnio nie mamy dla siebie czasu…
-Przecież zawsze jesteśmy razem! Nawet mieszkamy pod jednym dachem.
-Hmmm… Może… - złapał Jaffray za rękę – Jutro Cię gdzieś zabiorę.
-Gdzie?
-Niespodzianka. Nie, nie licz na bibliotekę.
-Wcale. – uśmiechnęła się dziewczyna – Pozostaje mi tylko czekać i wierzyć, że to nie jest nic groźnego.
-Powodzenia! – Clarke uśmiechnął się złośliwie

Grace weszła do swojego pokoju. Stella leżała na łóżku i słuchała muzyki. Blondynka usłyszała dźwięk komórki. Wywróciła zawartość torebki do góry nogami i wyjęła telefon. Odczytała sms
„Znalazłem Cię. Córeczko…”

4 komentarze:

  1. Cudowne.;* Masz naprawdę niesamowity talent. Prawie się popłakałam kiedy czytałam o spotkaniu "Niny" z Fabianem. To było takie..jedyne w swoim rodzaju. Bardzo polubiłam Grace,to ona zamiast K.T mogła zjawić się w 3 sezonie Hoa. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to chyba najmilszy komentarz jaki dostałam <3 Dziękuję bardzo <3

      Usuń
  2. Jest super :D Już nie mogę doczekać się następnego.
    Jara Jara Jara! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny ^^
    I ta scena z Niną i Fabianem...
    Och, tak bardzo mi brakuje Fabiny ;'(

    OdpowiedzUsuń