piątek, 22 marca 2013

Opowiadanie cz. 26

Mara:
Zwiałam. Jezu, co ja zrobiłam... Przecież Mick... Nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło. A najgorsze jest to, że było... fantastycznie. Jedyne, czego w tej chwili pragnęłam, to ponownie dostać deską w łeb i o wszystkim zapomnieć. Tymczasem gnałam, co sił, przez korytarz, oczekując nadejścia cudu lub zbawienie. Kiedy byłam już na schodach, zderzyłam się ze Stellą.
-Zrobiłam coś nie teges.
-Powiedziałam coś nie teges.
-Znaczy co?
-A ty?
-Nic.
-Nic...
Naszą interesującą dyskusję, przerwał groźny głos Victor'a.
-Panienki, to już nie mają co robić? W całym domu was słychać!
Stella zaczęła mówić coś o terminie ważności jakiegoś jogurtu, a ja czmychnęłam do kuchni. Bałam się jak cholera. Bardzo... W tym samym momencie, do kuchni wleciała Stella, a za nią Benny z zaskoczonym wyrazem twarzy.
-Co?! Nie... wcale tak nie mówiłam!
-Mówiłaś!
-Miałeś wizję, fatamorganę! Weź, idź do pediatry to pogadamy.
-Ale mów...
-Prima aprilis!
-Dzisiaj nie...
-Jezu skończmy temat. - jęknęła i padła na kanapę. - Żartowałam. I tyle. No to... Mara? Co się stało?
-Nic takiego. - wymamrotałam. - Możesz przestać? Daj mi spokój!
-Ale nic nie powiedziałam...
-Powiedziałaś! - stwierdził Benny z uśmiechem.
-Nie o Tobie mówię! Jak mogłam bym polubić osobę, z tak zrytym ryjem to...
Zostawiłam ich samych. Jestem ciekawa kto pierwszy pęknie... Sama mam jednak, poważniejszy problem. Wszystko przez jedno, głupie wspomnienie...

Fabian:
Bywają takie momenty, że wolałbym nie żyć, niż to wszystko przechodzić. Wspomnienia bolały. Bardzo...  Nina przychodziła do mnie tylko w snach. Patrzyła na mnie tymi głęboko niebieskimi oczami i opowiadała... jak to jest bez nas. Mówiła, że niedługo musi odejść, już na zawsze. Została jej ostatnia rzecz do zrobienia. Nie chciała mi jej zdradzić. Mam sam się dowiedzieć. Zawsze była bardzo tajemnicza, ale nigdy aż tak. Bała się. Szykowała się na definitywny koniec. Chciała odejść w spokoju... Odszedłem od okna. Pościeliłem łóżko i wziąłem koc z podłogi. Rosie jeszcze spała. Bardzo ją lubiłem. Była miła, energiczna... Podziwiam ją za odwagę i... poświęcenie. Stella była przekonana, że nie żyję, a tymczasem ona chroniła pozostałych uczniów. Szczerze mówiąc, uważam, że obrała dziwną taktykę, ale jak widać skuteczną. Nie da nikomu nas skrzywdzić i nie dopuści do tej ceremonii. Mimo to wie, że nie możemy siedzieć tu całą wieczność. Kiedyś trzeba będzie wyjść. Grace zasnęła... Nie spała prawie całą noc. Pisała listy... do Rufus'a. Nie powinien był ich czytać, ale ciekawość okazała się zbyt silna... Zeno był złym człowiekiem. Za wszelką cenę, chciał się nas pozbyć i sprawować nieograniczoną władzę. A ona... pisała o tym, że chciałaby, żeby wykazał się instynktem rodzicielskim, poznał ją... Wiedziałem, że i tak tego nie wyślę, ale po co pisała? Krople deszczu bębniły o parapet. Grace opierała waniliowy policzek o zimną szybę. Oddychała równo i spokojnie... W przeciwieństwie do mnie. Podobno w nocy cały się trzęsę i nawijam o czymś, bez przerwy. Zazwyczaj to Rosie mnie uspokaja. Grace ma twardy sen, nawet na tornado nie zwróciłaby uwagi. Mówi, że to przez chrapiącego brata. Przez tyle lat, miała okazję się przyzwyczaić. Ładnie wygląda... Ma włosy, trochę podobne do Niny. Oczy też, z tym że odrobinę jaśniejsze. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Miała siną, zziębniętą twarz. Przykryłem ją puchatym kocem, na co ona wydała cichy pomruk zadowolenia. Odwróciła się na drugi bok, zasłaniając całą twarz długimi, blond lokami. Byłem jej wdzięczny... Wyprowadziła mnie z dołka, podczas gdy inni mówili tylko żebym przestał się mazać. Poza tym, to ona najczęściej rozmawiała z Niną i chyba, jako jedyna, umiała nawiązać z nią kontakt, za dnia. Lubiła siedzieć w bibliotece, miała wielkiego hopla, na punkcie historii. Nina ciągle powtarza, żebym wziął się w garść. Nie umiem. Po tym incydencie z Joy, wolałbym na jakiś czas wystopować. Problem w tym, że ona tego nie zrozumie...

Patricia:
Nie umiałam mu już zaufać. A może nie chciałam, nie wiem. Tak czy siak, postanowiłam, że nigdy w życiu mu nie wybaczę. Tekst pierwsza klasa. Jak z jakieś marnej telenoweli. Eddie się stara... widzę. Ale to nie zmieni faktu, że z nią był... Ciągle mam ten obraz przed oczami. Prawdopodobnie kiedy będę miała 80 lat, nadal będę o tym rozmyślała. Podczas kiedy on będzie po 5 rozwodzie, ja wciąż nie dojdę do siebie i zacznę planować zemstę doskonałą. Nie odpuszczę. Chciał, to teraz ma. Niech pocierpi chłopak, nic mu nie będzie. Stella latała z góry na dół, znosząc jakieś pudełka z gratami Trudy. Z jednego z nich, wyciągnęłam te lalkę... Jeden z odblasków. Pamiętam jak Nina... Nie, nie mogę o niej myśleć. Strasznie mi jej brakuję, ale z drugiej strony, mam do niej żal o te całe... ekhem więzi. Ciężko jest spojrzeć w oczy chłopakowi, który mówił ci, że jesteś jedyna, a tym samym chadzał na spotkania do innej. Z tym samym tekstem. Nie jest nawet w stanie, wygooglować nowego. Żenua. Trudno. Umrę samotnie, tak jak się spodziewałam. Chociaż, prawdę mówiąc, jeszcze 10 lat temu, byłam zadużona w Jerome'ie. Taa, moja miłość z piaskownicy. Szybko minęło, po przelał on całą uwagę na Audrey. Byli razem, aż do wyjazdu do Domu Anubisa. Z tego co wiem, to nadal utrzymują kontakty. Ja w tym czasie, zainteresowałam się synem podwórkowego dozorcy. Nosił takie śmieszne spodnie na szelkach i zawszę częstował mnie balonową gumą. Także wspomnienia z mojego dzieciństwa, można zaliczyć do udanych.

Stella:
Powiedziałam. Niechcący... Spieprzyłam. Miało być "Benny zamknij mordę"!, a nie jakieś wyznanie miłosne! To przez przypadek... Tak se... rzuciłam, od niechcenia... Pogoda idealnie dostosowana do atmosfery dzisiejszego dnia. Zamiast deszczu, jest Wodospad Niagara. Woda leję się strumieniami. Zapewne niedługo dojdzie do potopu. Razem z Trudy, wyniosłam rzeczy z mojego pokoju, czyli byłego strychu, bo tam najbardziej przecieka. Victor lata w te i we wte, z żółtymi rękawiczkami i wiaderkiem w dłoniach. Przewrócił się 'tylko' 8 razy. Liczyłam. Ostrożnie wychyliłam się z kuchni. Nie żebym się chowała, czy coś, ale... JEZUS MARIA IDZIE TU!
-Witam Stellciu. - Benny stanął w progu z nieodłącznym, szerokim uśmiechem.
-Czego?! - warknęłam. - Idź do Mick'a, prostować banany. Świetnie mu idzie.
-Nie wątpie, ale... - zbliżył się o krok. - Wiem, że to co...
-Wiem co Ci się wydaję! Ale nie. Uważam, że nie powinniśmy...
-Być samotni?!
-... brnąć dalej w tą pomyłkę panie Walker.
-Czemu mówisz do mnie 'per'? Jesteśmy rówieśnikami... - uniósł brwi zdziwiony.
-To ma ustalić dystans między nami. - wyjaśniłam pobłażliwie. - Więc tak: nie było rozmowy, nie było niczego, nie znamy się, blablabla, możesz już iść.
-Bez Ciebie nie idę. - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Besty. Prawa autorskie.
-No widzisz, jestem dzieckiem internetu. - spuścił głowę.
-TELETUBISIE MÓWIĄ PAPA!
-MICK! - wrzasnęłam. - ILE RAZY MAM CI MÓWIĆ, NIE CHOWAJ SIĘ ZA TĄ ZASŁONKĄ!
Mick zachichotał i wybiegł na środek salonu.
-Tinky Winky. - zaczął wykonywać układ taneczny. - Dipsy! Lala! Po! Teletubis! - potrząsnął biodrami. - TELETUBIS! Mówią nam: Heyoo!
-Cudownie. - zaklaskałam w ręce. - A teraz idź, i zobacz czy nie ma cię w drugim pokoju.
-Ok! - oświadczył Campbell radośnie i w podskokach wyszedł z salonu.
Odwróciłam się do Benny'ego. Wdech, wydech.... żebym znowu nie palnęła tekstu o wielkiej miłości.
-Posłuchaj, to nie jest tak, że...
Urwała, gdyż z łazienki dochodziły radosne okrzyki Mick'a:
-Sprawdziłem, nie ma!


Następny będzie wieczorkiem lub jutro. Macie jakieś pomysły na rozwinięcie akcji? Ok, to ja idę płakać, pociąć się, wypić soczek. Jerome poca... Joy. Nie dokończę. Tfuu. Keep calm and cry because Jeroy ;c


Sapphire.

4 komentarze:

  1. Patrome , mrrr . <3 Ten teletubis wygrywa wszystko! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie mogę doczekać randki Jeroma i Pat. I eddiego jak mu przywali

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od kilku dni mam fazę na Teletubisie xd
    TINKY WINKY DIPSY LALA PO
    Cóż. Rozdział super, tylko szkoda, że Mara tak szybko się ulotniła.
    Czekam na następny! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny ;3
    Nie muszę chyba mówić,że czekam na kolejny. ;*

    OdpowiedzUsuń