sobota, 13 kwietnia 2013

Opowiadanie cz. 33

Grace:
Ile bym dała, żeby ten pieprzony dzień już się skończył. Ojciec nękał mnie od ósmej rano, bredząc coś o jakiś demonach i innych tego typu bzdetach. Trudy znowu wpadła w szał, z powodu zbicia 'niewielkiej' ilości wazonów. Pierwsze wyczyny Max'a, z pewnością zapadną jej w pamięć. Czasami chciałabym znaleźć się w jakiejś izolatce, być sama... Tylko ja i moje myśli. Kocham wszystkich "Anubisiorów", jednak brakuję mi chwili wytchnienia. Wszystko toczy się na gorąco i nie ma czasu przystać nad jedną sprawą, bo zaraz dochodzi następna. Nic, tylko leżeć do góry brzuchem z kubkiem kakao w ręku. Dzisiaj spytałam Fabian'a, czy jest jeszcze z Joy. Zaprzeczył i spuścił głowę. Cóż, ich rozstanie do łatwych należeć nie musiało. Jeśli w ogóle byli razem, bo szczerze, to nie mam pojęcia o panujących między nimi relacjach. Ostatnio moim czołowym problemem jest wyrodny ojciec, więc nie mam czasu na zgłębianie tajemnic miłosnych (działki Amber). Tak czy siak, mam nadzieję, że w końcu znajdzie jakieś pocieszenie po Ninie i nauczy się kochać.  Na nowo...

Audrey:
Patricia usiłowała wyprzeć się niepokojących uczuć do Jerome'a i wrócić na dobrą drogę. Nie jestem pewna, czy rzeczywiście coś ich łączyło... Patt była strasznie samotna i potrzebowała ramienia do wypłakania. A Eddie... Chyba dopiero teraz, zdał sobie sprawę z tego, jak głupio postąpił. Chodził przybity, nie odzywał się do nikogo...
-Wszystko jest do bani. - Williamson rzuciła czarną bluzą o podłogę. - Ja już nie wiem... Robię z siebie pośmiewisko. W ogóle nie jestem sobą...
-Nie ty jedna. - objęłam ją ramieniem. - Każdy potrzebuję się czasem wypłakać. Różne wydarzenia sprawiają, iż nie ma siły i... łzy same lecą. Ale zawsze można wyrwać się z otchłani rozpaczy i wyjść na prostą.
-Mnie do nie dotyczy. - wymamrotała w poduszkę. - Nie panuję nad sobą. Mówię to czego nie powinnam. Czemu tak jest, do cholery?!
Spojrzałam na nią smutnymi oczami. Nie rozumiała.
-Z tęsknoty Patt...
Już nie musiałam dokańczać. Wiedziała o kogo mi chodzi. Pogłaskałam ją po ramieniu i zostawiłam ją samą, z nieustającą burzą myśli, która wkrótce sama powinna ustać.

Fabian:
Eddie wyszedł z domu rano i do tej pory się nie pokazał. Pewnie jest mu głupio... Z powodu tej nieszczęsnej bójki i paru innych rzeczy. W sumie cieszyłem się, że go nie ma. Siedziałem w samotności, myśląc o niej... Dziwne, że Nina jeszcze mi nie przeszła. Widocznie to musi być coś... Było mi strasznie głupio, przez ten incydent z Joy... Wydaję mi się, że przechodziłem to, co Patricia teraz. Potrzebowałem kogoś. Dla zapełnienia luki... Nieoczekiwanie, tylko ją pogłębiłem i doznałem większych wyrzutów sumienia. Z oczu spłynęła mi łza. Kolejny raz... Nie umiem być twardy. Bardzo mi jej brakowało...
-Coś się stało? - usłyszałem ciepły, łagodny głos.
Audrey. Stała w progu, z wyraźnie zmartwioną miną. W ręku trzymała pudło chusteczek.
-Nie... - szybko otarłem powieki. - Długo tu stoisz?
-Nie, a chusteczki dla Patricii. - wyjaśniła z uśmiechem. - Źle się czujesz?
Usiadła koło mnie i postawiła pudełko na stole. Spojrzałem w jej brązowe, łagodne oczy. I nie wiem jakim cudem, słowa zaczęły same płynąć
-Moja dziewczyna zmarła... w tamtym roku. Stało się coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca, ale... Ale mimo to strasznie mi jej brakuję i chciałbym żeby wróciła. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł pokochać kogoś tak mocno jak ją.
-Coś kończy się, żeby coś mogło trwać. - położyła dłoń na moim ramieniu. - Wiem, co się stało. Patricia mi mówiła... Rozumiem...
-Nikt nie rozumie.
-Ojciec mnie bił. - powiedziała nagle, po czym natychmiast spuściła wzrok. - Byłam pewna, że los śmieje mi się w twarz. Pokazuję jaka jestem słaba i nie zasługuję na normalne życie. Miałam tylko Jerome'a, który wyjechał do internatu i zostawił mnie samą. W połowie pierwszego roku, zadzwonił do mnie i powiedział, że spotkał kogoś wyjątkowego... Nie mam do niego żalu. Za miłością trzeba dążyć. Matka mnie nienawidziła. Ślepo kochała ojca i była wściekła, kiedy do domu przyszła zmartwiona sąsiadka. Zauważyła te wszystkie siniaki... Mama była pewna, że to ja ją przyprowadziłam. Urządziła mi awanturę, a ojciec ostatecznie wyprosił kobietę z domu. Był bardzo wpływowym człowiekiem. Ludzie wydzieli go jako dobrego pracownika, kochającego ojca i męża... Nie mieli pojęcia, że tak naprawdę uczynił z mojego życia piekło. Bił mnie i mamę. Potem padał przed nią na kolana i obiecywał, że już jej nie uderzy... A ona mu wierzyła. Dlatego tak bardzo się cieszę, że tu jestem. - spojrzała na mnie zapłakanymi oczami. - Dla innych to katorga... A dla mnie dar od losu. Wiem, że kiedyś tam wrócę i znowu rozpocznie się to całe bagno, ale muszę być wdzięczna za to chwilę wytchnienia.
Patrzyłem na nią w milczeniu. Cierpiałem tylko przez rok, a ona... całe życie. Wychowała się u ojca brutala i oddanej mu matki. Siedziała bez ruchu. Z jej oczu spłynęła łza. Przycisnąłem ją do siebie. Nie miałem pojęcia co powiedzieć, jednak słowa wydawał się zbędne. Kątem oka, dostrzegłem czatującą za drzwiami Grace. Uśmiechnęła się szatańsko i uniosła kciuki do góry. I gdyby nie załamana Audrey, już dawno dostałaby poduszką.

Amber:
-Myślisz, że on ją lubi?
-No gdzie.
Już od ponad godziny, obserwowałam Alfie'go wpatrującego się w Abby. Poprosił ją o pomoc przy nauce. Jakby mnie nie mógł! Powtórzyłam to samo Grace, a ona mnie wyśmiała. Jakby wątpiła w moją inteligencję.
-Ale patrz! Zobacz jak wlepia w nią gały!
-Nieee... - ziewnęła Grace. - Zdaje Ci się. Abby w życiu nie poleciałaby na Alfie'go.
-Przecież jest najfajniejszym chłopakiem w domu!
-Śmiem wątpić. - roześmiała się. - Nie martw się, będzie spoko.
-Co ma ona, czego nie mam ja? - zastanawiałam się. - Jestem ładniejsza. Mądrzejsza. Jestem fenomenem! Może go zaczarowała?!
-Różdżką z patyka? Pewnie. Harry Potter everywhere.
-Ale poważnie. - zacisnęłam zęby. - Ostatnio mało czasu spędzamy razem. Nie widzieliśmy się na wakacje. Nawet do siebie nie dzwoniliśmy. Serio!
-Kto do kogo nie dzwonił? - uśmiechnęła się złośliwie.
-No... no ja, ale... miałam masę pracy. Lakier mi schnął, nie mogłam nacisnąć guzika! - broniłam się! - Byłam bezbronna!
-Przez dwa miesiące? Fajnie.
-Grace pomóż! - biadoliłam. - Nie wiem co mam robić!
-Ogarnąć się i żyć dalej? - spojrzała na mnie spode łba. - Na jednym frajerze świat się nie kończy.
-Alfie nie jest frajerem!
-Racja. - przytaknęła z szelmowskim błyskiem w oku. - Powinnam te słowa skierować do niego.
-Ja też nie jestem!
-Naważyłaś sobie piwa, to teraz musisz je wypić.
-Nie chcę pić piwa! - nie rozumiałam.
-Oj, to takie powiedzenie. - wyjaśniła litościwie. - Musisz udowodnić Alfie'mu, że Ci na nim zależy.
-Ale to facet powinien starać się o dziewczynę!
-Chyba, że to dziewczyna wszystko spaprała. - mrugnęła okiem, po czym dostała gazetą w łeb.
Nikt nie będzie obrażał Amber Millington!

Eddie:
Ta cholerna ironia losu. Była sobota, a siedziałem z Patricią w szkole i sprzątałem kącik woźnego. Kara za zepsucie odkurzacza. Tak naprawdę, to Mick rozłożył go na części. Wiecie, ta zabawa "Pokaż kotku, co masz w środku". Tak czy siak, Patricia już parę zlała mnie mopem, ale nie odezwała się ani słowem. Nie licząc przekleństw, rzuconych pod moim adresem. Obecnie, okładała mnie ścierką, wrzeszcząc coś o niewiernych przygłupach.
-Gaduło ogar!
Mogłem nie mówić. Prysnęła mi środkiem oczyszczającym w oko, po czym uśmiechnęła się złośliwie. Baby są straszne. Rozumiałem fobię Max'a.
-Słuchaj: sorry.. - zacząłem i natychmiast zrobiłem szybki unik, bo zamachnęła się na mnie z szmatką. - Nie chciałem żeby tak wyszło! Nic nie poradzę! Ta więź...
-Słyszałam te bajeczkę milion razy. Weź, zapomnij.
-Ty nie chcesz. - zauważyłem z uśmiechem.
Powoli podniosła wzrok. Podeszła bliżej.
-Odszczekaj to!
-Co? - droczyłem się z nią.
-To co powiedziałeś! Przepraszaj!
-No to bardzo przepraszam, że wciąż Cię kocham!
Wow. Powiedziałem to. Przeszedł przeze mnie przyjemny prąd. Patricia zdębiała. Wyglądała tak, jakby ktoś właśnie przyłożył jej cegłą. Powoli podeszła do szafki i wyjęła z niej spore wiadro, po czym wylała mi całą jego zawartość na głowę. Zaczęła się śmiać. Tymczasem ja, za bardzo nie oganiałem tego co się dzieje. Byłem jeszcze oszołomiony po mokrym strumieniu. Williamson wyniośle uniosła głowę, po czym szybko wyszła. Nie zwlekając ani chwili dużej, poleciałem za nią. Ująłem jej twarz w dłonie i przycisnąłem swoje usta do jej. Nie odepchnęła mnie. Zawiązała dłonie, na mojej szyi.
-Wow...
-Zamknij się. - roześmiała się Williamson. - Wsadzić Ci łeb pod kran? Ochłoniesz.
-Nie, dzięki. - objąłem ją w pasie. - To...
-No... - odwróciła wzrok. - Chyba możemy...
-TAK! - obróciliśmy się gwałtownie.
Z szafki wyskoczył rozradowany Mick. W rękach obejmował odkurzacz. Jakimś cudem, przywrócił jego pierwotny stan.
-Ja i Bogusław jesteśmy z was dumni! Patuniu, dasz mi może to wiadro? Bogusław potrzebuję kapelusza. - czule pogłaskał sprzęt. - No. To bardzo mi miło, że u was wszystko się ułożyło! Naprawdę! To takie cudowne, kiedy dwoje ludzi, staję się jednym ludziem. Życzę wam pięknych dzieci i fajnego odkurzacza. Naprawdę, wszystkiego najlepszego!

Jerome:
-Frajer.
-Kujon.
Stał się cud. Zapragnęła przypomnieć sobie wszystkie rzeczy i dalej normalnie funkcjonować. Zapomniała o wszystkich chwilach razem spędzonych, ale mimo to, wiedziała, że mnie lubi. Teraz siedziała na moich kolanach, usiłując odrobić zadanie z algebry.
-Mogę iść do pokoju? - marudziła. - Mam masę pracy.
-Ja też. - roześmiałem się i pocałowałem ją w czoło. - Pełnie funkcję psychologa. No więc: pamiętasz jak zbeształaś mnie, kiedy nie chciałem dać Poppy listu?
-Coś kojarzę... - zamyśliła się. - Ta koperta... Sprawiedliwość zwycięży, choćby ziemia miała runąć. To było tam napisane! - ucieszyła się. - Pamiętam!
-Brawo. - uśmiechnąłem się. - Dobra marudo, schodź już. Muszę iść odkleić Alfie'go od Abby. Biedna, wysłała już z 10 sms, żeby go zabrać.
-Ok. Lecę do Trudy, podobno nadal płacze po wazonach. Ktoś musi ją pocieszyć. - westchnęła. - Przepraszam...
-Jezu, ty znowu swoje! - roześmiałem się. - Zapomniałaś: nie Twoja wina. Bywa.
-Mhmm, taa. - rzuciła we mnie poduszką. - Kiedyś przypomnę sobie, jakim to byłeś idiotą i...
-Nie ma opcji. - przytuliłem ją. - Zawsze byłaś i będziesz najpiękniejszym scenariuszem mojego życia. Dlatego najważniejsze jest to, co dzieje się teraz. I nic ani nikt, nie może tego zniszczyć...

Amber:
-Jerome i Mara są razem, Patricia i Eddie są razem, Stella i Benny są razem... Ja nie mam co robić! - biadoliłam Grace. - Wszyscy są szczęśliwi i nie mam kogo... chwila... - spojrzałam na nią przebiegle.
-Yyy? - uniosła brwi - Że mnie? Ale że niby z ki... Nie. - spojrzała na mnie chłodno.
-Tak! - zaklaskałam w dłonie. - Byliby...
-Nie! - zakryła mi usta dłonią. - Nie waż się...
-Fabian! Grace chciałaby...
-NIE! - pociągnęła mnie do tyłu. - Ja nie chcę! Jestem forever alone, chce być sama! Poza tym, on dzi...
-Audrey ma ciężkie przeżycia, więc się nie dziw. Byłoby super gdybyście... ojoj! - złożyłam dłonie.
-Ojoj. - mruknęła pochmurno. - Ja nie chcę! Nie!
Zwiała do salonu. Zaczęłam ją gonić. Po drodze staranowałam kłócących się Jerome'a i Alfie'go.
-Nie, zostaw! Ja nie chcę, on jest dziwny! Nie chce spędzić połowy życia w bibliotece, no please! To już wole Mick'a i ten jego zajebiaszczy odkurzacz! No weź, zostaw!
-Serio?! - ożywił się Campbell. - To super! Bogusław i ja, chętnie przyjmiemy Cię na naszą lubę. Achh, to życie. No Boguś, jesteśmy szeksowni!


Bogusław <3 xd Napisałam. Nie mam pojęcia, kiedy będzie następne, ale bez pisania zapewne długo nie wytrzymam, więc... Nadal jestem poturbowana psychicznie i pierwsze próby pisania, skończyły się na wyrywaniu Joy organów... Co w sumie nie jest takim złym pomysłem ^ ^. Waldzio okazał się być pieprzniętym asystentem Zdzicha, który uległ tragicznemu w skutkach wypadkowi. Wyciągnijmy Jarę z lochów! Beansy Boo dojdzie prawy ^ ^. Może jednak będę piszolić... walenie w klawiaturę to fajny sposób na odreagowanie. Hyhy, umierajta Joy ^ ^. Pomścimy Jarę Waldziu, zobaczysz. Mwahahaha! I am FrankeStain! ^ ^

Sapphire <3





14 komentarzy:

  1. Z tym odkurzaczem było świetne mam nadzieje że jednak następny bd szybko

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy fragmencie z Jarą miałam łzy w oczach. Dziękuję ci bardzo,że dalej piszesz,bardzo bym chciała,żeby zamiast tego durnego 3 sezonu było coś na podstawie twoich opowiadań.Nie wierze dalej,że z Jarą stało się coś tak okropnego,gorszego i boleśniejszego wątku na rozstanie nie mogli wymyślić.Najbardziej bolą mnie jednak ci tępi Amerykanie,którzy gdy tylko zobaczą jakąś nową parę od razu piszą "OMG,jakie to słodkie,oni są tacy uroczy shipuję ich :***<3" .

    Tak więc:http://25.media.tumblr.com/609af952d4214d84deff2c689405acaa/tumblr_ml0dr52z1A1s85fi5o1_500.jpg

    A ty pisz dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej Peddie znów razem <3 Kiedy następny ?

    zapraszam do mnie
    magiczna-moda.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  4. Wykorzystałaś mój pomysł ,jejciu skaczę ze szczęście :3. Dziękuje,dziękuje barc,a fragmenty z Jarą super,choć najlepsze w całym opowiadaniu to Mick i jego Bogusław, normalnie sikałam ze śmiechu. Super,naprawde genialne ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. "Zawsze byłaś i będziesz najpiękniejszym scenariuszem mojego życia. Dlatego najważniejsze jest to, co dzieje się teraz. I nic ani nikt, nie może tego zniszczyć..."
    Haha ! CAN YOU HEAR IT WALDZIO?! Dys ys tru Jara !! ^^
    Nawet Mick jest szczęśliwy bo ma Bogusława a Jara nie może ! No szlag by ich!
    Ja odnajdę prawdziwą Jarę,obiecuję! "Ukryta prawda" nowy sezon nadchodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej "Ukryta Jara" pierwszy sezon :D Anonimek (Klaudia)

      Usuń
    2. Oooo,dobre :D Ale "Ukryta prawda" też dobre,bo jak to określiła Sapphire: "za wszelką cenę dowiodę prawdy" ^^

      Usuń
    3. No, a my jej w tym pomożemy!!! ;) Fani Jary łączmy się ;* Anonimek (Klaudia)

      Usuń
    4. "Malanowski i partnerzy"
      I am Bronek! ^ ^
      Nie rzucimmm zieeeemi!

      Usuń
  6. Zatrudnijmy jeszcze Komisarza Alexa, co by tam nam wszystko wyniuchał!!! :D Anonimek (Klaudia)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od razu Rutkowskiego wynająć ! Ten to zawsze dojdzie prawdy ! Albo nie. Zrobimy to wszystkie razem. Ty, MClarke i ja! Bo kto to zrobi lepiej niż najwytrwalsze fanki Jary?

    OdpowiedzUsuń
  8. mam małą prośbę mogłabyś jakoś tak zrobić wygląd by polowa była czytelna bo teraz to ja już nic nie widzę :/

    OdpowiedzUsuń