piątek, 3 maja 2013

Opowiadanie cz. 40



Niektórzy są szczęśliwi z przypadku. Przechodzą przez życie bez żadnych chorób czy zmartwień. Nie muszą przejmować się banalnymi sprawami, które nieustannie gnębią myśli tych mniej zadowolonych. Ich problemy zazwyczaj są błahostkami a los sprzyja im na każdym kroku. Grace nie należała do tych ludzi. Każdego dnia nabawiała się coraz większej ilości trosk, a pozostałe problemy, tylko zwiększały swoje znaczenie. Nic dziwnego, że nie miała czasu na nic innego. Myślami wracała do rodzinnego domu... Do przyjaciół, znajomych... nawet jej nieznośnego brata. Brakowało jej tego... Kiedy była całkowicie sobą. Beztroską, wesołą dziewczyną z masą znajomych i brakiem wszelkich trosk. A teraz... Wprawdzie sama chciała jechać do internatu, ale nigdy nie myślała, że znajdzie się w samym centrum niebezpiecznych wydarzeń. Zamierzała chronić wszystkich mieszkańców, lecz często zapominała o sobie. I to ją najbardziej bolało. Grace była ładna. Nie było chłopaka, który by się za nią nie obejrzał. Często towarzyszyły temu różne komentarze, również te mniej poważne. Mogła narzekać jedynie na brak czasu, bo większość dnia spędzała ze znajomymi. Wszystkim bardzo imponowała: charakterem, wyglądem, osobowością... Teraz miała wrażenie, że to wszystko znikło. Zdawała sobie sprawę, iż myśli jak prawdziwa egoistka, jednak biorąc pod uwagę jej przeszłość, można zrozumieć kiepski stosunek do zmiany. Owszem, miała Grace i Fabian'a, ale nie mogli oni zastąpić jej prawdziwych przyjaciół. Wszyscy widzieli ją jako konkretną i odważną osobę. W głębi duszy była strasznie wrażliwa i ciągnęła do ludzi. Sądziła, iż to przez nią Mara została skazana na śmierć. Ostatnio miała manię obwijania się za wszystko... Bardzo chciała spakować walizki i wrócić do domu. Zapomnieć o tym całym zajściu, ojcu i znów toczyć życie wesołej, beztroskiej dziewczyny. Kiedy nikt nie widział, zaszywała się w najciemniejszym kącie pokoju i płakała. Wyrzucała z siebie wszystkie smutki życia codziennego. Było jej lżej na sercu. A potem znów wracała do Sibuny, udając jaka to jest zaradna i szczęśliwa... To nie było łatwe. Podtrzymywać innych na duchu, a sama tonąć w morzu rozpaczy. Nie znali jej, ani trochę. I nie poznają...

-Myślisz, że jak zjem dwie pizzę to sporo utyje? - Eddie bawił się piłeczką tenisową. - Albo dziesięć?
-Skąd. - prychnęła Williamson. - Nadal będziesz miał sylwetkę jak osa.
Miller wstał z łóżka i zaprezentował swoje zgrabne ruchy. Trixie pękała ze śmiechu. Chłopak podszedł do niej i przyciągnął do siebie.
-Nie myłeś zębów.
-Śmieszne. - odparł blondyn zgryźliwie. - Ja nie używam do tego szczotki do...
-Mhmm, taa! - dziewczyna dała mu lekkiego kuksańca w bok. - I tak wyjdzie na moje, nie musisz się wysilać.
-Złośliwa gaduła. Ej, masz coś tu... - mruknął Miller i pstryknął ją w czubek nosa. - Nadal się na to nabierasz? Woow.
Patricia prychnęła pogardliwie i odepchnęła chłopaka. Wskutek tego, Miller uderzył głową o stolik, z którego spadła gruba książka jego współlokatora. Dodatkowo kopnął nogą o szafkę, także i globus znalazł się blisko niego. Wyglądał komicznie. Dziewczyna zaniosła się gromkim śmiechem i wyciągnęła z kieszeni telefon. Po pokoju rozszedł się błysk flesza.
-Wyślij do...
-Nie, czekaj! - blondyn poderwał się z podłogi, pocierając obolałe czoło. - Nie zrobisz tego!
-Zakład? - Trixie pomachała mu telefonem przed oczyma. - To patrz.
-Nie!
Chłopak wyrwał komórkę z ręki swojej dziewczyny i cisnął ją za siebie. Patricia pokręciła głową, powiedziała parę niemiłych słów, po czym z szerokim uśmiechem na ustach oznajmiła:
-Za późno. Już wysłałam.


-Dziękuję Ci za wszystko. Do zobaczenia!
Fabian Rutter powoli wsunął głowę przez frontowe wejście. W holu stała Audrey z komórką w ręku. Chłopak delikatnie przymknął drzwi. Dziewczyna oderwała wzrok od wyświetlacza telefonu i podeszła do przyjaciela.
-Cześć! – uśmiechnęła się.
-Hej… Z kim rozmawiałaś? – zaciekawił się Rutter. – Nie żeby coś, ale…
-Spokojnie. Dzwoniłam do Joy.
Rutter zamarł. Czego ona od niej chciała? Audrey zauważyła jego zmieszanie i roześmiała się ciepło.
-Chciałam tylko wiedzieć kiedy wraca.
-Czemu?
-Musiałabym wrócić do domu Izydy. – wyjaśniła ze spokojem. – Ale, jak na razie, ona i jej rodzice nie mają tego w planach. Szkoda, bo bardzo chciałabym ją zobaczyć. Z drugiej strony, cieszę się, że z wami zostaję.
-Aaa… ja też. – zarumienił się brunet. – Robisz coś dzi…
-STOP!
Fabian spojrzał na zaskoczoną Audrey, po czym spojrzał w górę. Po schodach schodziła Amber z błyszczącym, różowym notesem pod pachą. Uśmiechnęła się kwaśno i przeniosła wzrok na rudowłosą dziewczynę.
-Audrey! – zakomunikowała. – Idziesz ze mną! Rutter! Znajdź sobie jakieś zajęcie.
-Ale ja miałem…
-A kogo obchodzą Twoje plany! – blondynka machnęła ręką. – Zabieram Audrey na małe duże zakupy. Nie masz nic do gadania. Idź poczytaj książkę albo… odwiedź Grace! Jest smutna i samotna. – wypaliła, po czym zwróciła się do koleżanki. – Wczoraj była wściekła. Po tym jak Ci wczoraj nakłamała… Mam nadzieję, że nie wzięłaś tego na serio? Grace to straszny kłamczuch. Niektórzy tak mają… Są lekko… - zagwizdała znacząco.
-Nie była zła…
-Nie znasz się! Kiedy czuję się źle jest dobra. Ogarniasz?
-Chyba nie za bardzo…
-Trudno! Fabian nie gap się tak na n… tą ścianę! Są inne rzeczy do obejrzenia, na przykład pokój Grace jest bardzo ładnie umeblowany! To my lecimy! Paa!
Nim chłopak zdążył zaprotestować, dziewczyny już zniknęły za drzwiami. Zrezygnowany, ruszył na górę.

-Jak to podmienić? - Stella odłożyła książkę. - Boli Cię coś?
Jerome z uśmiechem na twarzy, objaśniał siostrze swój pomysł. Dziewczyna patrzyła na niego jak na wariata.
-To się nie uda. Tylko Mara może...
-Warto spróbować. - przerwał jej. - Nie mamy za dużo czasu.
-Nawet jeśli: gdzie znajdziesz osobę, która zaoferuje się do pokrojenia? Bo chyba to pominąłeś.
Clarke spuścił głowę. Fakt... Zapomniał o jednej istotnej rzeczy. Stella westchnęła i pokręciła głową.
-Wiem, że jest dla Ciebie ważna... Mam ją bronić i obiecuję, że zrobię wszystko co w mojej mocy, ale... to trochę bez sensu. - padła na łóżko. - Skoro jej los jest przesądzony to... Po co jej ja? 
-Los lubi płatać nam niespodzianki. - wymamrotał jej brat. - Czasami te mniej przyjemne...
-Ale... - zaczęła brunetka. - Nic nie dzieję się przypadkiem, a już na pewno nie tutaj. Coś w tym nie gra...

-Bo ja nic nie umiem! - biadoliła Grace. - Marnuję się. W życiu bym nie pomyślała, że będę biegać po piwnicach, kryjąc się przed stuletnim woźnym i gadać z ojcem wariatem. Za jakie grzechy?!
-Wiesz. - mruknął Rutter. - Los skazuję nas na wiele...
-Weź się zamknij! Za dużo czasu spędzasz z Audrey: życie bywa takie niefajne, ale nie wolno się załamywać na na na na na na na. - wypaplała z irytacją. - Jakbym nie wiedziała. Idę się załamać. 
Chłopak westchnął ciężko i poklepał ją po plecach. Blondynka warknęło znacząco. Fabian był zmuszony do oddalenia dłoni. 
-Pomóc Ci w czymś?
-W matematyce. Nie.
-Grace...
-Co?
-Przestań...
-Bo?
-Nie wiem.
-Noo... - wymamrotała w poduszkę. - Idź do Audrey, ona Ci dopomoże. Jak zwykle zresztą.
Fabian już miał zaprzeczyć, kiedy nagle do głowy wpłynęła mu pewna szalona myśl. Zamiast siedzieć cicho, palnął bezmyślnie:
-Jesteś zazdrosna? - zapytał, po czym natychmiast zakrył usta dłonią.
Grace powoli skierowała oczy ku niemu. Rutter skulił się na fotelu. Zaraz się zacznie...
-Coś ty powiedział?
-Ależ nic.
-Ależ tak! - poderwała się z łóżka. - Z choinki się urwałeś? Nie jestem zazdrosna! Ani o Ninę, ani o Audrey, ani o nikogo, przestań to ciągle powtarzać!
-Ja przecież nigdy...
-Ooo, teraz sobie zmyśliłam, tak?!
-Ja nic nie mówię, ale...
-Jestem do bani! - wybuchła nagle. - Moje życie legło w gruzach, matka ciągle przesyła mi jakieś śmierdzące swetry, a ja od ponad roku nie byłam na randce! To za dużo dla dziewczyny! Skończę jako forever alone z kotami! - ponownie padła na łóżko. - W sumie zawsze lubiłam koty.... ale ja wśród nich umrę! Będę miała sflaczałą skórę i siwe włosy! Nikt mnie nie zechce, nawet Victor. Dzieci zostawią mnie w domu spokojnej starości i będę zmuszona jeść jakieś bezglutenowe papki! Czemuuu...!
Chłopak parsknął śmiechem. Zaskoczona Foster spojrzała na niego cierpko:
-To wcale nie jest śmieszne! Jestem sama! Mam tylko jakiegoś głupiego Avan'a, który ciągle zaprasza mnie na oglądanie brutalnych horrorów. Wycinają sobie gałki oczne i odrywają poszczególne części ciała. A potem nie mogę jeść przez tydzień. Ja też jestem dziewczyną, heloooł! Nie mogę spędzić całego życia na myszkowaniu po piwnicach. 
Fabian słuchał jej z rozbawieniem, kiedy nagle zaczął powoli składać jej słowa. Przypatrzył się jej dokładniej. Dopiero teraz dostrzegł, jaka była śliczna. W życiu nie pomyślał, że może marzyć jej się coś więcej niż zebrania Sibuny.
-Co się tak lampisz? - burknęła, po czym znowu zmizerniała. - Widzisz? Już nawet zwracać się ładnie nie potrafię! Jestem koszmarna... Jak Trudy, kiedy niechcący zerwałam jej firanki... Boże! - jęknęła.
Rutter nabrał powietrza w płuca i powiedział:
-Wiesz... Jak chcesz możemy gdzieś razem wyjść... Tak ty i ja... Oboje...
-Ale że my? Coś Cię...
-Nie, dobrze się czuje. - oznajmił twardo. - Ale jeśli to ma Cię uszczęśliwić i choć na chwilę wystopujesz z tymi lamentami, jestem gotów się poświęcić. - dodał żartobliwie. - To jak?
-Hola, hola nie zapędzaj się! Z tego co wiem, to napisałeś poemat a'la Audrey, więc...
-Aa... - chłopak spuścił głowę. - Ona tego nie chce, zasługuję na kogoś lepszego... 
-Problem. - parsknęła śmiechem. - Mimo to, myślę, że...
-Nie o tym rozmawiamy. To co...?
-Ok. - westchnęła. - Ale...
-To na "r", tak. - roześmiał się chłopak. - Cieszę się.
-Ooo... No dobra. - odparła zaskoczona, po czym uniosła brwi i uśmiechnęła się dziwnie.
Chłopak odwzajemnił uśmiech i wyszedł z pokoju. Dopiero teraz, dotarło do niego, co tak naprawdę się stało... Pierwszy raz, od śmierci Niny, umówił się z dziewczyną. Czuł się trochę winny, bo nadal kochał Martin i gdyby mógł, już dawno  przywróciłby ją do życia. 
-Grasz na dwa fronty? No, no, no.
Rutter obrócił się gwałtownie. Przed nim stała Stella z puszką Fanty w ręku.Uśmiechała się przebiegle.
-Co tu robisz?
-Mieszkam? Tak czy siak: nie uważasz, że dwie to za dużo? 
Chłopak oblał się pąsowym rumieńcem. Siostra Jerome'a, potrafiła zawstydzić go jak nikt inny. 
-Ja przecież... Z żadną...
-Taa, pewnie. - prychnęła. - Audrey niedługo wraca. Powiesz jej o Grace? Czy może pozbędziesz się jednej w tajemniczy sposób? Jeśli tak, to leć do Avan'a, on ma masę chorych pomysłów. I worków na śmieci. - mruknęła z niesmakiem.
-Ale jak ja... Kurczę, znowu to samo! Nie potrafię podejmować decyzji. Nikomu nie odmawiam. Mówię mało, ale czasami o wiele za dużo. - jęknął. - Co ja mam robić?
-Mnie nie pytaj, się nie znam.
-A Benny?
-Szukasz sposobu na spieprzenie związku?
-Nie...
-To lepiej to niego nie idź.
-Czemu nie? - Benny wychylił głowę z pokoju dziewczyny. - Jestem znawcą w tym temacie!
-Zaczyna się. - mruknęła brunetka i upiła łyk napoju. - Zostawiam was samych. Jak coś: ostrzegałam.

-Lekcja numer 1! Musisz być stanowczy. Taki sexy! - Benny puścił mu oko. - Laski na to lecą. Konkret!

Fabian siedział na podłodze z zmieszaną miną. Walker chodził po pokoju z długim badylem, (na który kazał mówić: profesjonalny wskaźnik) paplając o kobiecych ideałach. Stella zmieniła zdanie i postanowiła im towarzyszyć. Siedziała w kącie pokoju, skubiąc ziarnka słonecznika. Od czasu do czasu kręciła głową.
-Lekcja numer 2! Praw komplementy! Pokaże Ci! - zaoferował się, po czym podszedł do Stelli. - Żal mi Cię!
-To ma być komplement? - dziewczyna uniosła brwi.
-No. Współczułem Ci. - wyjaśnił pobłażliwie. - A jeśli Ci współczułem, to znaczy, że było Ci przykro. A jak było Ci przykro, to jesteś smutna. A smutna to wrażliwa. Proste i logiczne, nie?
-Taa. - spojrzała na niego kpiąco.
-Lekcja numer 3! Dawaj im prezenty! No dalej Fabes, co lubią dziewczyny?
-Moja kuzynka zawsze chciała mieć prostownicę. - przypomniał sobie Rutter. - Ale nie sądzie żeby...
-Da się załatwić! - oznajmił Benny i podszedł do szafy.
Z dolnej półki, wyciągnął lekko przykurzone żelazko. Uroczyście wręczył je Fabian'owi i posłał Stelli triumfalne spojrzenie.
-Widzisz? A mówiłaś, że się nie znam!
-Myliłam się, wybacz. - wywróciła oczami. - Biedny Fabian...

-Słyszałaś o Fabian'ie? - zapytał Clarke, wchodząc do pokoju Mary.

Dziewczyna poniosła wzrok znad książki i uśmiechnęła się radośnie. Cmoknęła chłopaka w policzek i usiadła z nim na dywanie.
-O tych jego podbojach? Słyszałam. - roześmiała się. - Biedna Audrey, to oczywiste, że wybierze Grace.
-Masz ra... Co? Nie, skąd. Jestem pewny, że Audrey.
-Nie znasz się.
-Znam marudo. - dał jej lekkiego kuksańca w bok. - Audrey.
-Grace!
-Audrey!
-Grace!
-Chcesz się założyć?
-A proszę! - zgodziła się Jaffray. - Chociaż nie wiem po co. Na Twoim miejscu wolałabym uniknąć kompromitacji.
-Mówisz do siebie? To się zgadzam. - roześmiał się. - Ok. Wygrany wybiera imię dla naszych dzieci.
-My nie będziemy mieli dzieci!
-Akurat. Sama się przekonasz. - uśmiechnął się tajemniczo.
-Pedofil. - Mara wywinęła się z uścisku. - Potem ustalimy nagrodę. Ej, o czym tak rozmyślasz?
Clarke spojrzał jej w oczy, po czym zapytał zapytał:
-Podoba Ci się imię Hershey?

Damdamdam. NASZA GMINA OBCHODZI DZISIAJ MAJÓWKĘ! Co oznacza: kolejną nieprzespaną noc z hitami tamtego stulecia. Patry hard!

Mam problem (TRUOBLE TROUBLE TROUBLE!!!). Mianowicie: nie wiem z kim ma być Fabian. LUDZIE POMÓŻCIE JA PRZEZ TO NIE MOGĘ SPAĆ PO NOCACH! Ankietę zrobiłam, był remis. 
Idę na kompromis, robię Mabian'a! Waldzio ciesz się!
Dobra nie... A na dwa fronty (genialna taktyka Jerome'a) grać Fabian nie będzie... Chociaż... hyhy ^ ^
Joy jak na razie nie wraca. Nikt jej nie chce, przykro ;c
Za okienkiem przechadzają się ćpuny z gimnazjum. Z piwkiem w ręku. Zaszaleli.
Marusia, jak mówiłam, nie ucierpi. Ceremonia będzie na końcu, a to jeszcze dłuuugo, długoooo.
Nadal czujem się zasmucona. Trzeba znaleźć inny serial! PLEBANIA! Albo Violetta (nie wiem co robić, słuchać serca czy mojego ojca, och!) ^ ^. Swoją drogą są w niej ładni aktorzy... Achh, Ci Hiszpanie ^ ^
Tak na zakończenie:

Tęsknie... Oł gad, końcowa scenka z Eugene! Padłam (jak on sam zresztą xd) ^ ^. I w takim składzie powinni kręcić 3 sezon. Ale nie, trzeba dodać rude dziecko hipisów i namieszać pozostałym w głowach. 
Idę modlić się o Teugene. Swoją drogą, wiecie, że chłopak Tasie jest fotografem? Pewnie to on robił jej te sesyjki... RZUĆTA BARANA, EUGENE JEST FAJNIEJSZY! BO KLARIZA GO CAPNIE, NO I CO NOO -,- 
To ja uciekam <3
Bye <3

8 komentarzy:

  1. Genialne opowiadanie(czyli jak zwykle).
    A propo Plebania już nie leci xd (chyba).
    Ja bym wzięła Modę na sukces. Tam zakochują się w sobie dopiero po 500 odcinkach. Nie co dwa i nie w 5 minut :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Achh... Co do opowiadania nie ma co się wypowiadać, bo jak zwykle jest NIESAMOWITE ;3
    Obejrzałam filmik i popieram. Taka obsada powinna być w 3 sezonie. Żadnej K.T i Willow. Na co komu one? Tylko niepotrzebnie wkurzają człowieka. ( Jeśli kogoś uraziłam to sorki, nie miałam takiego zamiaru )
    Moim zdaniem Fabian powinien być z Grace ;)
    Napisz więcej scenek z Benny'm i Stellą ;3
    No to tyle, nie pozostaje mi nic innego jak czekać na następną część.
    Pozdrawiam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Miło, że są jeszcze osoby o zdrowych zmysłach. Chociaż fanów Jeroy i Walfie jest o wiele więcej...Ludzie są ślepi, jeśli nie widzą jak bardzo się wszystko spieprzyło.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ♥

      Usuń
  3. Ohoho,bawimy się w podróbę Jerome'a Made in China?Nieładnie Fabes,nieładnie...
    Fabian powinien być z Grace!Od początku mi do siebie pasowali.
    Joy wpadła pod ta betoniarkę,tylko rodzice się kryją.Mieli dośc porąbanej córeczki,soł sad xD
    Popieram odnośnie Hiszpanów.Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, masz wieeelki talent <3
    Asdfghjkl, Eugene siem śmiejący zawsze spoko ^ ^ Swoją drogą, zrobiłam jego i Tasie w Simsach (właśnie sobie na rolkach jeżdżą C:).
    Pfhh, wszyscy wiedzą, że Jerome jest pedofilem i zboczeńcem! Pedobear jeden.
    Hershey? Przystopuj, Pedomisiu.
    Uhuhuhu, Fabianek umówił się z Grace? BIERZ AUDREY, FABES, JEST WOLNA I DO WZIĘCIA I MA CZERWONE WŁOSY! (co równie dobrze mogę powiedzieć o Foster, prócz ostatniego, rzecz jasna ^ ^

    Piszesz zajebiście i cudownie, z niecierpliwością czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na [32] przedostatni odcinek mojej historii ;)
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/32-odcinek-kocham-cie-nino-by-nathalia.html

    OdpowiedzUsuń