piątek, 17 maja 2013

Opowiadanie cz. 44, Feel.

-Grace?
Blondynka podniosła głowę znad książki. W drzwiach pokoju stała Audrey. Ściskała krańce pastelowej sukienki w kwiaty.
-Co tu robisz?
-Chciałabym z Tobą porozmawiać.
-Aaa... No to wejdź. - Foster podniosła się z łóżka.
Dream weszła do pomieszczenia i ostrożnie zamknęła drzwi. Spojrzała na Grace smutno.
-Nie jestem z Fabian'em.
-Ciekawe.
-Naprawdę. - spuściła głowę. - Bardzo go lubię, ale na tym koniec.
Grace odgarnęła blond kosmyki z twarzy. Szukała odpowiednich słów.
-Czemu mi to mówisz?
-Jesteście przyjaciółmi, a właściwie...
-Nie interesuję mnie to. Nie jestem jego matką. - odparła stanowczo, jednak jej głos dziwnie drżał.
Audrey starała się uśmiechnąć, jednak w porę pohamowała emocje. Grace nie była w nastroju.
-Możesz mi zaufać. Przecież widzę, że...
-Daj mi święty spokój! - uniosła się blondynka. - Nie znudziło Ci się to jeszcze? Wchodzenie wszystkim na głowę i głoszenie 'piękna świata'? Nie jestem dzieckiem, umiem sobie poradzić. Nie potrzebuję twoich instrukcji.
-Przepraszam Grace, chciałam tylko...
-Mam gdzieś, co ty chciałaś. Wychodzę, a kiedy wrócę, ma Cię tu nie być, jasne? Pociesz kogoś innego. - rzuciła złośliwie i trzasnęła drzwiami.
Audrey została sama. Z błyszczących oczu, spłynęły jej łzy. Nie chciała zrobić nic złego... Nie powinna tak długo przebywać z Rutter'em. Mogła przewidzieć, jak to się skończy. Niestety. Zamiast kontynuować rozmowę, stała w pustym pokoju, gdzie panowała głucha cisza. Otarła zapłakane policzki i wyszła z pomieszczenia, zostawiając smutek za drzwiami. Zawsze mógł uciec, przez dziurkę od klucza...

Grace szła przed siebie. Zaliczyła już parę kałuży, ale nie o tym myślała. Wiedziała, że zrobiła źle. Nie miała zamiaru urazić Dream. Chodziło tylko o to, że to Audrey pokochał Fabian. Audrey, nie . Czarny tusz, spływał jej po białych, niczym mleko, policzkach. Była blada jak trup, to też wyraźnie widać było ciągle zmiany (również te nastrojowe) na jej twarzy. Kiedy człowiek jest samotny, przywiązuje się do każdego miłego słowa... A on powiedział ich najwięcej.
-Nadzieja matką głupich. - mruknęła. - Za często dawałaś mu oparcie... Co ty sobie myślałaś idiotko? Że będziecie razem? Pewnie.
-Jak to fajnie pogadać z samym sobą!
Grace podniosła wzrok. W jej kierunku zmierzał chłopak, z burą torbą na ramieniu.
-Nie masz przyjaciół i gadasz do siebie. Urocze. - roześmiał się.
-Haha. Tak się uśmiałam, że zapomniałam się zaśmiać. Zjeżdżaj. - chciała go ominąć, ale chłopak złapał ją za ramię i uśmiechnął się szeroko. - Czego zęby suszysz? Porąbało Cię coś? Puść mnie! - usiłowała się wyrwać.
Brunet puścił ją, ale nadal blokował przejście. Dziewczyna westchnęła zniecierpliwiona.
-Nudzi Ci się?
-Brawo! - klasnął w dłonie. - Mam do Ciebie taki mały romans.
-Noo?
-Umiesz naprawiać kran?
-Wtf? Hydraulik Ci uciekł, nie mój interes. Trzeba go było pilnować.
-Za szybko biegł. - zaśmiał się chłopak. - Mieszkam niedaleko i szukam jakiegoś fachowca. Nazywam się Jeremy Winkler. Mój brat kiedyś uczył w tej szkole.
-Aaa słyszałam. Jestem tu niecałe dwa lata, nie miałam okazji poznać. Ale, czekaj... Czy on...
-Nie żyje, tak. - powieki Winkler'a zadrżały. - Ale to przeszłość. Mój dom jest 20 minut stąd. Stara wysłała mnie w poszukiwania cywilizacji. Czyli nie naprawisz mi kranu?
-Nie, wybacz. - blondynka uniosła brwi i uśmiechnęła się lekko. - Sorry, ale muszę iść. Tracę cenne sekundy mojego zrytego życia.
-Żegnaj Niuna.
-Coś ty powiedział?
-Niunia. Jesteś taka słodziutka. - uszczypnął ją w policzek.
Grace uniosła brwi pytającą i zawróciła do Domu Anubisa. Kiedy była już wystarczającą daleko, chłopak rozejrzał się wokoło i wyjął z kieszeni komórkę.
-Chyba ją mam. To jak się umawiamy?


-Mam wiadomość! - Patricia wkroczyła do salonu, wymachując telefonem w dłoni. - Dzisiaj przyjeżdża Joy!
Jerome zachłysnął się kanapką, Eddie spadł z krzesła a Stella stwierdziła zwięźle:
-Trzeba się wyprowadzić.
Williamson pokręciła głową i westchnęła.
-Zostaje tylko na jeden dzień, nie wraca jeszcze na stałe.
-Trzeba się przygotować! - Clarke zerwał się na równe nogi. - Eddie! Szykuj amunicję!
-Robi się! - zasalutował Miller i razem z przyjacielem, pognali do kuchni. Jedynie Audrey wydawała się ucieszona.
-Wreszcie ją zobaczę! - uśmiechnęła się. - Szkoda, że nie może zostać już do końca roku...
-Wtedy musiałabyś wynieść się do Izydy. - Trixie usiadła koło niej. - Fajnie, że z nami jesteś.
-Powiedz to Grace... - westchnęła. - Wiem, to moja wina. Bardzo chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Tymczasem wyszło jak wyszło i strasznie mi z tym głupio.
-Jakie to prawdziwe!
-Gina? - odwróciła się Williamson.
Brunetka, od dobrych paru godzin, siedziała za kanapą i notowała coś w swoim notesiku.
-Piszę książkę. - wyjaśniła, po czym zwróciła się do Audrey. - Myślę, że widzowie pokochają wasz trójkąt miłosny! Oczywiście nie może równać się to z Hershey, której zostanę chrzestną! - zapiszczała radośnie. - Będę zawsze ją wspierać. Nawet dom jej wybuduję! Ooo, i kupię jej cukierniczkę! Ależ jestem wspaniałą ciotką!
-Gina, nie jesteś żadną pisarką. - Williamson wywróciła oczami. - Skończ już.
-Ja... Pff! - prychnęła. - Ty jesteś czarnym charakterem! Zmieniasz się pod wpływem miłości do Edisona Sweet'a: chłopaka z dużą ilością majonezu na ustach.
-Wiesz, że Fabian ma na drugie Susan?
-Nie przerywaj, rozmawiamy o Ped... Susan? Muszę to opisać! - poderwała się z podłogi i pobiegła na górę. - To będzie hit!
Audrey roześmiała się ciepło. Patricia spojrzała na nią pytająco.
-Lubię ją. - przyznała z uśmiechem. - Jest strasznie śmieszna. Też chciałabym być taka beztroska... - westchnęła.
-Ktoś chce być Giną, coś nowego. - odparła Williamson.
Nagle z holu dobiegł znajomy głos. Patricia nadstawiła uszów.
-Zaraz... Joy!
-Hejka! - Mercer wbiegła do pokoju. - Wróci...
-Ognia!
Nim Mercer zdążyła zareagować, zza blatu wyskoczył Jerome z Eddie'm uzbrojeni w ketchup, majonez i musztardę. Chwilę później, amunicja została wytoczona. Joy była umazana różnymi produktami spożywczymi. Gina zbiegła ze schodów i cyknęła wkurzonej dziewczynie fotkę. Kiedy spojrzała na wyświetlacz, podskoczyła radośnie.
-Nazwę to 'Majonezowy szał'! Będzie idealną okładką mojej powieści... Być w majonezie, czy nie być w majonezie... Oto jest pytanie! To takie żywe!
Akurat w tym momencie, do kuchni wszedł Benny z słuchawkami w uszach. Na widok Joy, wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Mercer! Powiedziałbym, że wypiękniałaś, ale babcia uczyła mnie nie kłamać. Sorry. - wzruszył ramionami i przejechał palcem po jej policzku. - Ooo, majonez. Ktoś ma smaka?
Tymczasem w holu siedziała Grace. Rzuciła płaszcz na fotel i z skrzywioną miną, wparowała do salonu.
-Od niuni mnie będzie wyzywał. Jeszcze cze... MATKO BOSKA CZĘSTOCHOWSKA ŚWIĘTA JEZUSIE MARYJO JASNA CHOLERA PIERNIK JASNY NA MICKA MORDĘ ŁYSĄ JAK BABCIĘ KOCHAM NA KROWIE KOPYTKO TĘCZOWĄ LODÓWKĘ MOTYLA NOGA KUCHNIA FELEK NA PANA ARKADIUSZA SPOD TESCO, co to jest?!
-Bodajże Joy. - roześmiał się Clarke.
-Przecież to... Ooo, majonez. - Grace oblizała palec. - Fabian siedzi w bibliotece i medytuję nad encyklopedią. Nie czeka na Ciebie.
Mercer prychnęła złośliwie i odwróciła się do uśmiechniętej Audrey.
-Joy! Chętnie podałabym Tobie rękę, niestety, wolę nie ryzykować.
-Półgłówki. - Mercer posłała ryczącym ze śmiechu chłopakom wściekłe spojrzenie. - Szkoda, że nie mogę zostać tu na dłużej...
-Bogu dzięki. - mruknęła Stella zza blatu.
Mercer zmarszczyła brwi, ale nic nie powiedziała. Wiedziała, że Stella i tak zwycięsko wyjdzie z każdej sprzeczki, więc wolała nie ryzykować.
-Jestem Gina! - przedstawiła się brunetka. - Chcę się tu wprowadzić! Lubię łabędzie! I piszę książkę o tym! - zatoczyła palcem kółko. - Wiesz, że Fabian'a lubią i Grace i Audrey? Ty też go lubisz, nieee? - mrugnęła porozumiewawczo. - Ale to faaajne! Na jego miejscu, kupiłabym sobie snickersa i poszła nakarmić łabędzie. Są takie białe!
-Jak to? - zdenerwowała się Mercer. - Audrey?
-To nie jest tak... - jęknęła dziewczyna.
-A własnie, że dokładnie tak! - uniósł się Clarke. - Są w związku!
-Co?! - Mara wychyliła się zza drzwi. - Fabian jest z Grace, idioto niedorobiony! Świetnie się dogadują, są razem, mają podobne zainteresowania i są fantastyczni, tak w ogóle to cześć Joy, jesteś trochę brudna.
-Audrey!
-Grace!
-Audrey!
-Grace!
-Co Grace? - jęknęła Foster. - Zostawcie mnie... Jestem niewinna.

Fabian tkwił w pokoju, usiłując ustalić szczegóły przebiegu ceremonii. Grace beztrosko siedziała na dywanie, bawiąc się swoim telefonem.
-Nigdy nie mogę przejść wężyka! Głupi murek. - burknęła. - Zrobiłeś już coś?
-Niewiele. - Rutter pokręcił głową. - Poza tym, że trzeba stworzyć krąg i wybrać pięć osób, to właściwie nic nie mamy. Jak na razie, trzeba skupić się na ratowaniu Mary. Marnie mi idzie... Ninie zawsze się udawało. Tęsknie za nią... Bardzo. Nie mam jej przy sobie, ale ciągle tkwi w mojej głowie.
Grace lekko uniosła kąciki ust. Podniosła się z podłogi i usiadła koło niego.
-Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dałeś, tym więcej ci jej zostanie. - powiedziała, po czym zaśmiała się cicho. - Jak widać nie tylko Audrey, ma swoje filozoficzne monologi.
-No... - zarumienił się chłopak. - Wiesz, ona chyba nie jest mną zainteresowana... Gadamy dosyć często, ale...
-Nie kłama... ups, sorry. Wyrwało mi się. - na chwilę spuściła wzrok.
Nie umiała się wysłowić. Co miała powiedzieć? Cześć, jeśli chcesz to ja jestem? Niee...
-Kojarzysz Jasona Winler'a?
-Pewnie. - odparł Rutter bez zastanowienia. - Należał do stowarzyszenia Victor'a i prowadził zajęcia teatralne. Czemu pytasz?
-Aaa tak sobie... Spotkałam dzisiaj jego brata.
-Miał rodzeństwo? - zdziwił się chłopak. - Nic mi o tym nie wiadomo.
-Jeremy jest chyba w naszym wieku... Mieszka blisko internatu. Przystojny. - dodała niby żartobliwie.
-Ooo... - Fabian odwrócił wzrok. - Wy... rozmawialiście?
-No. Nazwał mnie 'Niunią'. - wyznała roześmiana. - Aleee z niego jajcarz...
Fabian nie wytrzymał. Wstał i wskazał palcem na drzwi.
-Jeśli chcesz nawijać o jakiś zboczonych idiotach, to idź do Amber. Ja tego słuchać nie będę!
-Proszę? - Grace uniosła brew. - Dobrze się...
-Wspaniale, jak zawsze, proszę wyjdź.
-Rozumiem, że przed drzwiami czeka Audrey?
-Może nie.
-Może na pewno tak. Co Ci odbiło?
-Ty jesteś szczęśliwa, Audrey jest szczęśliwa, wszyscy są szczęśliwi! Nie musiałaś mi o tym mówić, choćby dlatego, że wiesz co myślę na...
Grace pokręciła głową i wbiła wzrok w sufit.
-Znowu to robisz... Wiesz co? Mam to gdzieś. Zapomniałeś jak jeszcze rok temu, płakałeś mi na ramieniu?
-Sorry! - do pokoju weszła Stella i wskazała na telefon komórkowy. - Dzwonili z Zoo do Mick'a. Przepraszają za numer z bananem i chcą żeby wrócił. Nie widzieliście go może... Chyba jestem nie w porę.
-Nie, skąd. Właśnie wychodziłam. - blondynka zimno spojrzała na Rutter'a i zbliżyła się w kierunku drzwi. - Niektórzy nie umieją zaakceptować szczęścia innych...

Była 6.30. Większość uczniów jeszcze spało, nie przejmując się myślą o nadchodzącym poranku. I podczas kiedy cały Anubis był pogrążony w błogim śnie, Fabian siedział w pustej klasie i gapił się na pustą kartkę papieru. Źle zrobił... Po prosty nie mógł znieść jej głosu... Przepełnionego radością i beztroską... Już tyle razy obiecywał sobie, że nie będzie tak postępował. Zawiódł, jak zwykle...
-Fabian?
Chłopak podniósł wzrok znad kartki. Naprzeciw ławki stała Gina. Zanim Fabian zdążył się przywitać, dziewczyna już zaczęła mówić.
-Fabian... Starasz się opanować kilka wspomnień, ale to jest trudniejsze niż myślałeś. Żałujesz kilku gestów, kilkunastu słów a co najważniejsze żałujesz jednego wydarzenia. Starasz się to wszystko opanować ale nie potrafisz z tym wszystkim normalnie funkcjonować. Życie rani nas jak ludzie, którzy obiecywali, że zawsze będą z nami a nie są. Niny z Tobą nie ma... Ale wciąż jest tutaj. - położyła dłoń na jego klatce piersiowej. - I musisz powstrzymać się z tymi wybuchami złości, bo dziewczynom pękną serca. Zdecyduj się. Teraz, później. Ale ty musisz nad ty myśleć! Za darmo otrzymaliśmy tylko te najważniejsze wartości. A ty musisz dobrze nimi sterować, bo inaczej zupełnie stracisz kontrolę.
Rutter osłupiał. Patrzył na nią jak wryty. Gina Winchester. Zakręcona mieszkanka Domu Izydy z masą dziwnych myśli, komicznych pomysłów i zabawnych anegdot, właśnie wygłosiła inteligenty monolog na temat jego postępowania.
-Gina... Mogę Cię o coś spytać?
-Jas... O nie! - złapała się za głowę. - Zostawiłam parówki na ogniu! Biedny dozorca! Znowu będzie musiał reperować palce! Muszę biec! - oznajmiła zdenerwowana i wyleciała z klasy.
Fabian ze śmiechem pokręcił głową. Stara Gina wróciła... Nie miał pojęcia co dzieje się wokół niego, ale z pewnością niedługo zrobi użytek z tych jej 'wartości życiowych'. Był o tym przekonany...

-Jak to nie?! - przeraziła się Amber. - To Fabian! Czemu nie chcesz...
-Daj spokój. - westchnęła Grace. - Nie mam pojęcia czy...
Wtem, do pokoju wypoczynkowego wparował Rutter z szerokim uśmiechem na twarzy. Pomachał Ambs i zwrócił się do Grace.
-Gina uświadomiła mi jedną ważną rzecz. Grace, jesteś dla mnie bardzo ważna i nie chciałbym stracić...
Blondynka poczerwieniała. Zaraz to powie, powie to...
-... twojej przyjaźni. Bo wiesz, nas jako parę zupełnie sobie nie wyobrażam. To byłoby głupie. - dodał z przekąsem.
Czar prysł.
-Taa... - zachichotała nerwowo. - Bardzo głupie...
-Właśnie! Muszę lecieć, obiecałem pomóc Andrews. To na razie!
Chłopak pożegnał się z przyjaciółkami i wyszedł z pomieszczenia. Grace spuściła głowę.
-Ooo złamał Ci serce? Biedaczka. - Gina usiadła na sąsiedniej kanapie i potarła podbródek. - Nie to chciałam mu powiedzieć... Mój dziadek, kiedy chciał poderwać moją babcie, walnął ją toporem! Zdziczała i się w nim zakochała! Uważam to za bardzo romantyczne.
-Wcale nie złamał mi serca. - bąknęła Grace płaczliwie.
-O... Fakt, mógł przecież je pokroić albo rozwalić... - zauważyła Gina. - Młotem pneumatycznym o nazwie "Sorry nie będziemy razem". To takie...
Blondynka spojrzała na nią smutno i wyszła z pokoju. Amber pokręciła głową.
-Zrobiłam coś nie tak? - zdziwiła się Winchester. - Aaa no tak. Niektórzy nie lubią młotków, można się pokaleczyć.

Mara siedziała na ławce przed szkołą. Lekcje właśnie się skończyły, a ona mogła spokojnie poczytać. Od kiedy do domu zawitała Joy, chłopcy nieustannie szukali uzbrojenia. Mercer spała w domu Izydy, dzień spędzała w Anubisie. Niedługo z powrotem musiała wyjechać, więc... chciała pobyć z przyjaciółmi. Mara przewróciła kartkę książki. Rozejrzała się dookoła. Czuła czyjś wzrok na sobie. Coraz wyraźniej odczuwała niepokój.
-Spokojnie. - tłumaczyła sobie. - To tylko wiatr... Nic się nie dzieje.
Wiedziała, że siebie okłamuję. Wczoraj oglądała horror razem z Jerome'm. Podczas kiedy ona siedziała schowana pod łóżkiem, Clarke śmiał się z odrąbanych głów. Jaffray wzdrygnęła się na samo wspomnienie. Chłopacy mają jednak stalowe nerwy... Wtem, poczuła dziwny ścisk na ramieniu. Czyjaś brudna dłoń, mocno ją trzymała. Jej oczom, ukazał się wysoki mężczyzna w długim czarnym płaszczu. Uśmiechał się przebiegle. Dziewczyna zamarła. Usta zaczęły drżeć. W pobliżu nie było żywego ducha... Tylko ona i... członek sekty. Znalazł ją. Mężczyzna pociągnął ją za rękę. Była bezsilna, nie była w stanie nawet mówić. Nagle, poczuła ból. Ktoś odepchnął ja gwałtownie. Upadła na ziemie i potarła się o obolałe ramię. Otworzyła powieki. Przed nią stała Stella. Ozirion...
-Ona naprawdę to czuje... - pomyślała z ulgą.
Mężczyzna tylko zmarszczył brwi i odszedł w stronę lasu. Stella pomogła Jaffray wstać. Otrzepała zabrudzone kolana.
-No, fajny typek. - mruknęła ponuro. - Jerome nie jest zazdrosny?
-Śmieszne. On chciał mnie... W sumie to sama nie wiem.
-Może to i lepiej. Kto wie, co odbija emerytom.
Mara obróciła się za siebie. Mężczyzna zniknął, zostawiając po sobie jedynie głuchą ciszę. Dziewczyna kurczowo ujęła ramię torby i wraz ze Stellą, pomaszerowała do Domu Anubisa. I mimo, że po drodze nie spotkało jej nic złego, cały czas czuła czyjś wzrok na plecach...

Joy stała w kącie, podparta o zimną ścianę. Zapomniał o niej... Po tym wszystkim co przeszli. Myślała, że Fabian'owi zależało. Jak się okazało, nie miał zamiaru pogłębiać ich znajomości. Mercer to bolało... Chłopak, z którym wiązała całe swoje życie, nagle nie chce jej znać. Postanowiła, że jeszcze mu pokaże. I właśnie nadarzyła się ku temu świetna okazja.
Dziewczyna spojrzała na zegarek. Dochodziła dwudziesta, a ona nadal tkwiła w pustej szkole. Może nie zupełnie pustej, bo Fabian siedział w sąsiedniej sali i porządkował jakieś papiery. Teraz się uda... Jeszcze zobaczy, jak to jest czuć się porzuconym... Niech cierpi, tak jak ona. Korytarzem właśnie zmierzał Benny. On również został zaangażowany do ogarnięcia bałaganu. Mercer przyszedł do głowie szatański plan... Może za to sporo zapłacić, ale co tam. Liczy się tylko ból w oczach Rutter'a.
-Benny? - dziewczyna wychyliła się z kąta. - Co słychać?
-Ciebie. Możesz się zamknąć, choć na chwilę?
-Zabawny jesteś. - Mercer nie dawała zbić się z tropu. - Cieszę się, że mogę tu być. Stęskniłam się...
-Mhmm taa. - chłopak przeglądał listę utworów w mp3. - Super...
Joy już miała się poddać, kiedy zobaczyła wychodzącego z sali Fabian'a. Niewiele myśląc, uwiesiła się Walker'owi na szyi i go... pocałowała. Pech chciał, że do szkoły wkroczyła Stella. Zamurowała ją. Podobnie jak Rutter'a zresztą. Oboje mieli głupie miny i nie mogli wydusić z siebie ani jednego słowa. Benny odepchnął od siebie dziewczynę i podniósł głos:
-Co ty... Stella? Ja wszystko...
Brunetka już go nie słuchała. Trzasnęła drzwiami prowadzącymi na korytarz. Fabian spojrzał na Joy ze złością.
-I co? Uświadomiłeś coś sobie? - uśmiechnęła się z triumfem.
-A wiesz, że tak. - Rutter skrzyżował ramiona. - Mianowicie to, że jesteś żałosna. Jak można tak postąpić? Lubisz tak wszystko niszczyć? Bo świetnie Ci wychodzi! - syknął. - Lepiej będzie jak stąd odjedziesz... Natychmiast. Dość szkód narobiłaś.

-Jak to chciał Cię schwytać? - Jerome odsunął się od biurka. - Znowu?
-Tak. - przytaknęła Jaffray. - Ja już nie mam siły...
Clarke podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie. Zaczęła płakać. Ze smutku i bezsilności...
-Niedługo koniec...
-Nie... Jeszcze nie. - zaprotestował stanowczo. - Kiedy Patricia i Eddie wrócą z randki, zbierzemy całą Sibunę i im opowiemy.
-Już wiedzą. - Mara otarła zapłakane oczy. - Mówiłam godzinę temu... Stella miała przekazać Fabian'owi i Benny'emu, ale chyba się pożarli bo zamknęła się na cztery spusty i nie chcę z nikim rozmawiać.
Nagle, pokój wypełniła srebrzysta mgła. Jaffray zmrużyła oczy. Chłopak ścisnął jej zlodowaciałą dłoń. Na białym tle, widać było niewyraźny kontur. Oniemieli.
-Nina?

Wiem, wyszło tragicznie ^ ^ Kiedy przejrzałam sobie ostatnie rozdziały, załamałam się psychicznie xd Alę ja nakręciłam! Gorzej niż Waldzio, kurde no. Teraz musi się coś dziać, ale spokojnie, wszystko dobrze się skończy. Może... Znając moją zrytą banie, kto wie co wasz czeka ^ ^ Co do Jeremy'ego zdradzę tylko, iż będzie on czarnym charakterem czyli zuooo wcielone. Ale długaaaśny! Marnie to wyszło, przepraszam. Obiecuję, że następny będzie lepszy (lub nie) i dodam scenki z Amfie i Peddie, bo ciągle o tym zapominam ^ ^. Jak ktoś ma jakąś propozycję to zapraszam na podstronę Sugestie. Można też pogawędzić z postacią, na wszystkie zaległe pytania odpowiedziałam. Tak w ogóle, Beansy Boo to u nas Fasoleczka! Wiedziałam, że będzie coś z tym 'bean'. Hłehłe. Ale z czego tu się cieszyć, jak zaraz będzie Willome i Jeroy -,- Puff.
Jeszcze raz przepraszam za zryty rozdział i do napisania <3

NASTĘPNY ZA 13 KOMENTARZY!

Sapphire.












14 komentarzy:

  1. super!!! Te teksty Grace mnie rozwalają lol

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko super tylko nie wyświetla mi się ostatni gif...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ja mam napisać? Genialne? To jest o wiele lepsze niż genialne czy cudowne.
    Się kurcza Joy zawiodła. I dobrze jej tak!
    Fabian to ma problemy. BĄDŹ Z GRACE NO ! NO PROSZĘĘĘĘĘĘĘ!
    ale jest jeden minus...w opowiadaniu nie było łysego Micka;((((
    A tak stęskniłam się za jego odkurzaczem. No nic przeżyje i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, Mick powróci w następnej części ^ ^ Razem z łysinką i odkurzaczem. ewridej ajm szofolyn <3 !

      Usuń
  4. Jak przeczytałam,że wraca Joy to moje "WTF?!" na twarzy było bezcenne.Nowa forma chrztu w Anubisie dla niszczycielek związków-MAJONEZEM W RYJ I ZA OJCZYZNĘ!!! Zgadzam się z Fabianem "Dość szkód narobiłaś."Zryta w tym rozdziale to jest tylko Joy.Niech łysy Mick ją wywlecze do swojego szałasu w Australii!(wyobrażam sobie ich w spódniczkach z trawy tańczących wokół ogniska xD)
    Hłehłehłe,jestę Fasoleczką,wersja PL rozbraja system ^^
    Kiedy Teugene Story?
    Fasoleczka :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moyyy? Hehe maybe ^ ^
      Teugene Story będzie za 10-15 minut. Trzeba zrobić 'drobne' poprawki (czyt. definitywną rozróbę).
      Mick & Joy & Ognisko. To trzeba zobaczyć! :D

      Usuń
  5. Yeaaah, czyżby to naprawdę była Nina > Kocham Ninę *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja reakcja : "AAAAAAAAAAA Sapphire dodała nowy rozdział!" I musiałam się podzielić tym na tt :33 Boż, czyżby Nina stała się pomocniczym duchem na kształt Sarah? Robi się coraz ciekawiej. Namieszałaś mi w głowie! Czy Fabian będzie z Grace czy Audrey? Lubie jak piszesz długie rozdziały :33 Mam co poczytać :) Dawaj mi kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG jestem na Twitterze! xd
      Haha, dziękuję <3 Fajnie, że się podoba :)

      Usuń
  7. SPAM !

    Zapraszam na prolog nowej historii :) http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/prolog-by-nathalia-patrycja-3.html

    OdpowiedzUsuń
  8. [SPAM!]

    Zapraszam na 1 odcinek mojej historii :
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/1-odcinek-nie-win-mnie-za-to-ze-tutaj.html

    OdpowiedzUsuń