poniedziałek, 20 maja 2013

Opowiadanie cz. 45, Little things.

Gina:
Grace zawsze mnie intrygowała. Jej osobowość wciąż stanowiła dla mnie tajemnicę. Wiedziałam o niej tylko to, że ma dziwnego ojca i podkochuję się w Fabian'ie. Czasami kiedy przychodzę do Domu Anubisa, widzę jak płaczę. Może z bezsilności... Nie wiem. Myślę, że woli nie odsłaniać swojego prawdziwego oblicza. Na pierwszy rzut oka jest słodka i nieśmiała, przy bliższej rozmowie twarda, a potem... Grace jest jedną wielką zagadką, którą trudno rozszyfrować. Lubię patrzeć na nią i jej przyjaciół. To niesamowici ludzie...

Mara wpatrywała się w śnieżnobiałą twarz Niny. Stała tu... Naprawdę. Jerome oniemiał. Jaffray podeszła bliżej i wyciągnęła do niej dłoń. Martin uśmiechnęła się ciepło.
-Jak się czujesz?
-W roli Wybranej? Ty byłabyś znacznie lepsza. - przyznała brunetka, wciąż z lekka zaniepokojona.
-Naprawdę? Więcej wiary w siebie! - roześmiała się Nina. - Poradzisz sobie... 
-Na jakiej podstawie miałabym dać radę?
-Na jakiej podstawie miałabyś jej nie dać... - niebieskie oczy blondynki zalśniły. - Kiedy upadasz, zawsze się podniesiesz. Musisz to poczuć... Wierzę w Ciebie. - posłała Jaffray uśmiech, po czym zrobiła parę kroków w tył.
-Zaczekaj! - uniosła się Mara. - Wrócisz? Do Fabian'a? Do nas...?
Martin uniosła kąciki ust i odrzuciła złociste włosy.
-Niektórych rzeczy nie można cofnąć... Ale nadzieja, nigdy nie będzie tą złą. - to powiedziawszy, zniknęła w gęstej mgle, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

Na Fabian'ie ciążyło wielkie poczucie winy. To przez niego Joy rozbiła związek Stelli i Benny'ego. Że też zawsze musiał wszystko popsuć. Na korytarzu natknął się na Grace, która usiłowała przenieść kupę starych książek do salonu. Chłopak rzucił się do pomocy.
-Dzięki, poradzę sobie. - wychrypiała. - Nie musisz tego brać, serio.
-Aaa... - Rutter uśmiechnął się lekko. - Wpadniesz do mnie dzisiaj? Chciałbym...
-A ostatnio nie kazałeś mi spadać? - blondynka uniosła brwi. 
-Przepraszałem.
-Niby tak. - pokiwała głową. - Ale wolałabym nie przebywać w twoim towarzystwie, bo jeszcze udzieli mi się charakterek Joy. Stella jest załamana. Cud, że nie zdemolowała domu. 
-To moja wina, wiem. - westchnął chłopak. - Narobiłem jej niepotrzebnych nadziei, a teraz się mści... To do niej podobne, ale nigdy nie pomyślałbym, że posunie się tak daleko.
-Niespodzianka. - mruknęła z przekąsem. - Dzisiaj nie mogę. Mam coś do załatwienia. Ale może Audrey jest wolna!
Po tych słowach, przejęła od Rutter'a książki i dzielnie pomaszerowała do salonu. Chłopak odprowadził ją wzrokiem. I wtedy zrozumiał, że chyba nigdy nie uda mu się do niej dotrzeć...

Olała go. Znowu. W sumie nie było w tym nic złego. On robił jej to przez dłuższy okres czasu. Grace westchnęła ciężko. Wyjrzała przez okno. Wieczór zanosił się na dość chłodny. Narzuciła na siebie bluzę i wyszła przed dom. Zwróciła oczy ku niebu. Było całe zachmurzone, a szkoda... Miała nadzieję, że trafi na jakąś spadającą gwiazdę, która raczy spełnić jej życzenie. Zamknęła powieki i pomyślała o ojcu. Od dłuższego czasu ani myślał się odezwać. A przez chwilę wierzyła, że naprawdę się zmienił. Myliła się. Jak zwykle... Jej rozmyślenia, przerwał dziwny szmer. Otworzyła oczy i rozejrzała się dookoła. Kiedy już miała zawracać, zauważyła leżącą przy niej kartkę. Podniosła świstek papieru z ziemi i odczytała treść.

"Jak to dobrze zapomnieć, prawda?
Ciekawe co Toby o tym myśli..."
W.

Grace zadrżała. Do tego wspomnienia, wolałaby już nigdy więcej nie wracać. Pośpiesznie schowała kartkę do kieszeni. Po jej policzkach spłynęły łzy. Bo o niektórych rzeczach, lepiej zapomnieć...

Jak na osobę twardą i apatyczną, Stella nie mogła powstrzymać się od łez. Przed oczami miała ich... Nigdy nie przepadała za Joy, ale w życiu by nie pomyślała, że mogłaby dopuścić się do czegoś takiego? Przecież Benny jej nie lubił... Pociągnęła nosem. To żałosne. Obiecała sobie, że już nigdy nie będzie płakać... Uwaga sensacja! Stella Wight, a właściwie Clarke, ryczy z powodu faceta! Nie była jedną z tych pustych lali, które załamują się już na sam widok chłopaka. Tymczasem siedziała w kącie i ryczała w poduszkę. Mara była tak dobra i pożyczyła jej swoją, bo starą wyraźnie dotknął nadmiar łez.
-Stella?
Podniosła wzrok i otarła policzki. W drzwiach stała Gina. Uśmiechała się niepewnie.
-Czego tu chcesz? - burknęła. - Mick siedzi w szafie i wcina placki, jeśli to jego szukasz. Błagam, idź stąd.
Brunetka ani drgnęła. Zamknęła drzwi i usiadła koło zapłakanej Stelli.
-Masz zamiar mnie pocieszać? - prychnęła Wright. - Daruj sobie. Z tego co wiem, nie jesteś doświadczona w tym temacie.
-Nie. Po prostu nie jestem gotowa by przyporządkować komuś swoje życie. Jestem sama, ale nie samotna. Mam was. - oznajmiła z uśmiechem. - To jest najważniejsze.
Stella spojrzała na nią ze zdziwieniem. W jej oczach budziła bardziej litość, niż sympatię. Ale Jerome twierdził, iż można z nią normalnie porozmawiać. Widocznie odkryła drugie 'ja' Giny. Kto wie, jaka jest naprawdę...
-I co w związku z tym?
-Kiedy jesteśmy sami, najwięcej zawdzięczamy sobie! Nie ma w tym nic złego. Życie nie jest liczbą wdechów, tylko chwilami kiedy zapiera nam wdech w piersiach! Trzeba być szczęśliwym! - oznjamiła z ożywieniem. - Nawet jak chce Ci się płakać. Szczęście to dużo przyjemniejsze uczucie. Uśmiech jest piękniejszy od łez. Dlatego staram się nigdy nie smucić. Szukam wszelkich powodów do radości. Nawet waszych min, kiedy patrzycie na 'tę głupią Ginę'! To zabawne. Dlatego musisz pokazać, że umiesz być szczęśliwa, żeby ich wszystkich w kosmos wywiało!
Stellę zamurowało. Wpatrywała się w Winchester z rozdziawionymi ustami. Ta westchnęła ciężko i podniosła się z podłogi.
-Nie rozumiem was... Najpierw Fabian, teraz ty! Przecież to co mówię jest zupełnie normalne! Czemu was to dziwi?

Eddie bawił się włosami Patricii, podczas gdy ta usiłowała czytać lekturę.
-Eddie! - odsunęła jego rękę. - Obiecałam, że to przeczytam! Mara nie chce mi streścić, wyobrażasz sobie? A Andrews patrzy na mnie jak wilk na Kapturka.
-Stara truła mnie tą bajką całe dzieciństwo.
-A potem ryczałeś po nocach, wspominając małą czerwoną dziewczynkę.
-Nie, ale ostatnio nakręcili film pełnometrażowy. Aktorka od kapturka, była niczego sobie. - stwierdził z uśmiechem, natykając się na zimne spojrzenie Patricii. - No co?
-JAJCO! - Mick wyskoczył zza kanapy. - Chcecie sadzone czy na twardo?
-Na twardo, lepsze.
-Ok. TWARDE JAJCO!
Williamson prychnęła pogardliwie i pociągnęła chłopaka za koszulkę. Chwilę później, znaleźli się w pokoju Eddie'go.
-Fabian'a nie ma? - zdziwiła się Trixie.
-Gdzieś wybył. - blondyn wzruszył ramionami. - Zapewne zaszył się w bibliotece.
-Czyli nic nowego. - roześmiała się dziewczyna. - Mógłby zmienić tryb monotonnego, kujońskiego życia.
-Czemu tu przyszliśmy? Ooo... - Miller rozejrzał się dookoła i puścił do dziewczyny oko. - Chyba rozumiem.
Patricia postukała się w czoło i usiadła na dywanie. Wtem, z kieszeni wypadł jej świstek papieru. Spojrzała na Eddie'go, zdziwiona.
-Skąd to?
-Ja mam wiedzieć. Było w twojej kieszeni. - Chłopak wbił zęby w kanapkę. - Co to?
Dziewczyna rozłożyła kartkę i przeanalizowała jej treść. W jej oczach pojawiło się przerażenie. W jednej chwili ogarnął ją strach. Blondyn usiadł koło niej i delikatnie objął ramieniem. Patricia podała mu białą kartkę, unikając jego wzroku.

"Wybaczyłaś mu? Myślisz, że Nina to jedyne co miał na sumieniu? Przejrzyj na oczy, to Eddie!
Na jednej nie poprzestanie...
Naiwna.
W."

Williamson spojrzała na niego smutnymi, zielonymi oczami. Wyglądała tak, jakby za chwile miała się rozpłakać. Eddie szybko zgniótł świstek i rzucił w kąt pokoju. Chciał objąć dziewczynę, lecz ta szybko go odepchnęła. Podparła się o szafkę. Spuściła głowę, zadręczając się różnymi, strasznymi myślami. Miller nie wiedział co robić. Czuł, że traci do niego zaufanie. Znów... Podszedł do niej i ujął jej dłoń. Była zimna, jak u porcelanowej lalki. Bez uczuć i emocji...

Jerome gładził Marę po ramieniu. Nie mogła się uspokoić, serce biło jej jak oszalałe. A wszystko to z powodu jednej, niewinnej wiadomości. Clarke jeszcze raz zerknął na kartkę.

"Twoje obawy związane są z przeszłością...
Nie powiesz tego Jerome'owi? Lepiej się pospiesz.
Ktoś może Cię uprzedzić...
W."

Dziewczyna skuliła się na kanapie. Była otulona błękitnym kocykiem, w ręku trzymała kubek herbaty. Przymknęła powieki. Gdyby tylko wiedział, co przeżyła... Jerome nie może poznać prawdy. Znienawidziłby ją, a strata jego uczucia, byłaby zbyt bolesna. Jaffray położyła głowę na poduszce. Ktoś znał jej sekret... Nie mógł wyjść na jaw. Nikt nie może się dowiedzieć. Z takim postanowieniem zasnęła, nie reagując na żadne pytania chłopaka. Chciała przez chwilę poczuć się bezpiecznie.
Nikt nie wiedział, że ich życie już niedługo zamieni się w piekło.


Nie udało się, wiem. Wybaczcie, Sapphire jest bez jakichkolwiek zdolności (wina Tuska). Pomysł z W. wzięłam z Pretty Little Liars, moim drugim ukochanym serialu po Anubisie (który niestety zszedł na psy, jak wiadomo). Tożsamość nadawcy pozostanie nieznana, mwahahaha! ^ ^ 
Co do Fabian'a i jego życia towarzyskiego, jeszcze decyzji nie podjęłam. Opowiadanie musiałam rozbić na dwie części, inaczej wyszłoby za długie. 
Następna część ukaże się bodajże w czwartek lub piątek. I za 10 komentarzy :)



Do napisania <3
Sapphire.







12 komentarzy:

  1. Nie mam słów, aby to opisać.. po prostu zatkało mnie ;*
    Pozostaje teraz tylko czekac na kolejną część ! < 33

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnyy :D Czekam z niecierpliwością na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. o.O nasza Marusia ma za sobą ponurą przeszłość? W życiu bym się tego nie spodziewała...
    Mam pytanie,czy wszystkie te "złote myśli" jak osobiście to nazywam np. te życiowe Audrey i teraz Giny wymyślasz sama czy skądś czerpiesz pomysł?Bo jeśli sama to szacun,są naprawe genialne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie ^ ^ Niektóre sama, niektóre skądś spisuje c;

      Usuń
  4. Nieeeeee...!!! Mam czekać do czwartku? Ja się załamię psychicznie. Rozdział niesamowity z resztą jak zwykle ;) Tylko szkoda, że taki krótki.
    Jakiś tajemniczy W. ^^ hehe... Pretty Little Liars jest też jednym z moich ulubionych seriali zaraz po Glee i HoA
    Co do twoich zdolności to nie marudź, bo chciałabym chociaż w połowie pisać tak jak ty ♥
    Biedna Stella mam nadzieję, że za niedługo znów połączysz ją z Benny'm
    Fabian moim zdaniem powinien być z Grace. Od początku mi do siebie pasowali.
    No nic, czekam na następną część
    Pozdrawiam
    Stevie ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Na reszcie coś z Peddie <33 A mój ulubiony serial to Pretty little liars i fajne by było gdybyś zrobiłaś byś coś, coś podobnego do A i pll <3
    magiczna-moda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. SPAM !
    Zapraszam na [2] Odcinek mojej historii:
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/2-odcinek-pasujemy-do-siebie-by.html

    OdpowiedzUsuń
  7. super też jestem fanką perrty little liars

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny rozdział! *-* Bez zdolności? Błagam, piszesz genialnie! Oddaj mi swój talent! ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  9. No i jak zwykle wieeelkie WOOOOW! Że niby ty nie masz zdolności? Błagam, nie pozbawiaj mnie sił.

    OdpowiedzUsuń
  10. SPAM !

    Zapraszam na [3] Odcinek:
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/3-odcinek-kawa-czy-herbata-by-nathalia.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń