piątek, 24 maja 2013

Opowiadanie cz. 46, The climb.

Rufus Zeno kierował się w stronę Domu Anubisa. Może wreszcie zbierze się na odwagę i wyzna córce całą prawdę... Mimo, że był jednym z głównych świadków ceremonii, nie mógł opędzić się od wyrzutów sumienia. Strasznie go to dziwiło, bo zwykle był zimny i bezlitosny. Nie istniało dla niego szczęście ani kompromis... Wszystko zmieniło się kiedy przyjechała ona... Jego córka. Dobrze pamiętał jej matkę. Potomek Ozyriona, a w dodatku demona, ma potężną moc... Niestety, Pauline okazała się nie być taka naiwna jak wcześniej sądził. Ulotniła się przy pierwszej możliwej okazji. Wiedział jednak, iż Grace jeszcze wróci. Tak głosiła przepowiednia, nie mogło być inaczej. Gdy po raz pierwszy ją zobaczył, pomyślał, że będzie łatwo. Mylił się. Grace nie dała wejść sobie na głowę. Była zupełnie taka jak on... W lepszej wersji. Mężczyzna zatrzymał się i westchnął. Mimo, że był jednym z najpodlejszych ludzi na świecie, brakowało mu jednego. Odwagi...

-Jakie listy? - zdziwił się Rutter. - Od tego samego nadawcy?
-Podpisuję się W. - Mara pociągnęła nosem. - Wie o nas to, co nie powinno ujrzeć światła dziennego.
-Czyli że co?
-To osobiste, nie mogę powiedzieć. - brunetka spuściła głowę. - Za nic w świecie...
Grace siedziała w kącie i nie powiedziała ani słowa. Była w swoim świecie. Widocznie to co wiedział W. stanowiło istotną dla niej sprawę. Jej przeszłość była bardziej mroczna, niż mogło się wydawać. Nie chciała, żeby jej sekret wyszedł na jaw. Wspomnienie z Toby'm, było niczym cios prosto w serce. Poczucie winy nadal wiło się w sercu i za nic nie chciało zniknąć. Nie mogło...
-On zna wszystkie sekrety? O nie! - przeraziła się Amber. - Dowie się, że moja torebka to tylko podróbka tej znanej francuskiej marki, nie może być! Alfie, będę mdlała! Przygotuj się.
Chłopak pokiwał głową i usiadł za wystraszoną blondynką, której w chwili obecnej groziło załamanie nerwowe. Fabian spojrzał na przyjaciół z troską. Miał nadzieję, że sam nie dostanie podobnej wiadomości..

-Stellciu, no weź. - Benny próbował przepraszać naburmuszoną dziewczynę. - To Joy, nie ja! Nooo proszę. Chodź, pójdziemy po te gazety chirurgiczne. Wiem, że lubisz wycinać ludzkie narządy. Mogę kupić ci nożyczki. Lubisz nożyczki, prawda?
-Wow...
-Ale sekunda! Zrobił Ci kakałko? Lubisz kakałko! Możemy wylać je na Mick'a, to też zawsze sprawiało Ci radość! A może chcesz kisiel?
Brunetka westchnęła ciężko i wstała z krzesła. W drzwiach minęła się z zdziwioną Grace.
-A wy ciągle w seperacji? - prychnęła pogardliwie. - Stary, gapisz się na nią jak łysy na grzebień!
-Czyli że co?
-Ja wytłumaczę! - Gina poderwała się z kanapy. - Bo łysy tak praaaagnie tego grzebienia. Ale nie może go mieć. Nawet jeśli to po co, skoro na głowie ma PUSTKĘ! - krzyknęła z ożywieniem. - Włosy są zaufaniem, a grzebień naszą Stellcią! Musisz poczekać aż włosy odrosną i wtedy BAM! - dziewczyna ściszyła głos i spojrzała na niego tajemniczo. - Czeka cię oaza bez krokodyli...
-Pięknie to ujęłaś. - roześmiała się Grace. - Benuś, rozumiesz już?
Walker spojrzał na nią z przerażeniem i odparł:
-Ja nie chcę być łysy...!


-Musimy znaleźć Osiriona! - Greg uderzył pięścią w stół. - Rufusie! Czemu jej nie przyprowadziłeś?
-Proszę wybaczyć. - Zeno spuścił głowę. - Naprawdę...
-Widzę, że coś Cię gryzie. Tylko nie mów, że chodzi o tą Twoją córeczkę. - prychnął. - To tylko głupie dziecko, nie możesz się tym zadręczać. Dobrze wiesz, że nie po to Cię tu zesłaliśmy.
Rufus w milczeniu pokiwał głową. Nie słuchał już kazań Greg'a. Wyrzuty sumienia zagłuszały wszystkie jego słowa. Nie znał tego uczucia...
-Rufusie! - twarz jego towarzysza przybrała kościół wściekłej czerwieni. - Stella Wright, dociera to do Ciebie? Jeśli unicestwimy ją, będziemy mieli Wybraną w garści. A potem wszystko pójdzie gładko. - potarł ręce z uśmiechem. - Na co czekasz? Leć!
-Dzisiaj nie mogę...
-Jak zwykle. Trudno, sam się tym zajmę. Osirion stanowi zbyt silne zagrożenie. Załatwiłbym ją od razu, niestety jest potrzebna do ceremonii i pożyję dłużej niż planowałem. Cóż, wszystko kiedyś się kończy, nieprawdaż?
-Owszem...
-Własnie. Pozwól, że przejdę do działania. Wrócę późno. - mężczyzna nałożył czarne rękawiczki. - A propo ceremonii... W. dobrze się spisuję. Niektóre osoby potrafią być strasznie wredne. A na naszego drogiego posłańca, nie padną żadne podejrzenia. Gwarantuję...

-Chce wiedzieć o co biega. - Jerome skrzyżował ręce na piersi. - Ukrywasz coś?
-To moja sprawa. Byłabym wdzięczna, gdybyś się nie wtrącał.
-Jestem Twoim chłopakiem, pamiętasz? Czy znowu masz jakieś czabadu w mózgu? Hershey chcę mieć normalną mamusię.
-Śmieszne. Zostaw mnie w spokoju.
-Ale...
-Nie, nie mam zamiaru Ci mówić.
Clarke usiadł koło niej i westchnął ciężko. Dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu.
-Przepraszam... Naprawdę nie mogę. Może kiedyś... ale na pewno nie teraz. - wymamrotała potulnie. - Rozumiesz, prawda?
-Staram się. - Jerome odgarnął włosy z czoła. - To takie straszne?
-Żebyś wiedział. Mogę zostać sama?
-Ok. Alfie zeżarł już prawie całe pudełko 'marsjanek'. Może jeszcze coś zostało! - ożywił się blondyn i wyleciał na korytarz.
Mara została sama. Czuła się bezpiecznie. W swoich czterech przytulnych ścianach, gdzie nic ani nikt, nie może jej skrzywdzić. Przyłożyła głowę do wielgachnej poduszki w białe grochy i zamknęła powieki. Zasypiając, nawet nie zauważyła białej postaci stojącej przy jej łóżku. Nina pogłaskała ją po policzku.
-Już niedługo, Osirion zniknie. Będziesz musiała radzić sobie sama. Sprostaj wyzwaniu. Bardzo proszę...

Jeremy Winkler stanął przed Domem Anubisa. To tutaj, rozegrała się ostatnia,ważna bagatela, w życiu jego brata. Na wspomnienie o nieżyjącym krewnym, poczuł ukłucie w sercu. W sercu, które już dawno temu, wypełniła czarna pustka. Jeremy nie znał uczuć innych od bólu czy cierpienia. Jason był dla niego wszystkim. Już od najmłodszych lat, stanowił dla niego wzór. Planował iść na studia, dostać dobrą pracę... tak jak on. Tymczasem uczęszczał do odrapanego liceum z koszmarną reputacją, a jego jedynymi przyjaciółmi były wróble chodzące po parapecie. Mógł uchodzić za ofiarę losu, jednak nikt nie odważył mu się dogryzać. W jego stanowczych, brązowych oczach, było coś, co nieustannie go broniło. Nie miał pojęcia, czemu rodzice zdecydowali się tu przyjechać.
-Jason tam zginął, do cholery! - próbował uświadomić tacie parę istotnych faktów. - Nie możemy zamieszkać w Liverpool'u!
-Jeremy... - mówił wtedy jego ojciec. - Robimy to tylko i wyłącznie dla Ciebie. Pogódź się z tym. Niektórych rzeczy nie da się naprawić...
Chłopak nie reagował na jego słowa. Dobrze wiedział, że brat odszedł już dawno temu. Teraz, pragnął tylko jednego. Zniszczyć tego, kto mu to zrobił. Zdawał sobie sprawę, iż cała ceremonia była przygotowana przez mieszkańców Domu Anubisa. Niedawno natknął się na niejakiego Rufusa Zeno, który zaprowadził go pana Greg'a Sulivana. Mężczyzna obiecał mu pomoc, w zamian za wydobycie pewnych informacji. Z tego co wiedział, dla faceta pracuję jeszcze jedna osoba w jego wieku, ale nikt nie chciał zdradzić jej tożsamości. Zresztą, to nie było ważne. Wreszcie pomści śmierć brata. To było najważniejsze. Dom Anubisa, zapłaci za jego śmierć. Definitywnie...
-Nadal szukasz hydraulika?
Chłopak odwrócił wzrok. Uśmiechnął się lekko. Przed nim stała drobna blondynka o dziwnie znajomych, zimno-błękitnych oczach. Dziewczyna miała na sobie turkusowy płaszcz i szalik w czerwone kwiaty.
-No? Zakładam, że twoje mieszkanie już dawno zamieniło się w Pacyfik.
-Może. - wymigał się zręcznie. - Co ty tu robisz? Śledzisz mnie? Ok, wiem, że jestem taki super ekstra, ale nie lubię nachalnych blondasków. - pociągnął ją za kosmyk jasnych włosów. - Musisz się bardziej postarać.
-Nie myśl tyle bo się spocisz. Jestem tu przelotem. - mruknęła upijając łyk z plastikowego kubka kawy. - Zamierzasz tu tak stać?
-Nie można? A więc polityka i tego zabrania. Smutnoo. - roześmiał się, po czym przypomniał sobie słowa Greg'a. Miał sprowadzić wszystkich do ich siedziby, mieszczącej się nieopodal lasu. Zmarszczył brwi i zapytał. - Chcesz do mnie wbić? Pokaże Ci...
-Hola, hola, facet, nie zapędzaj się tak. Nie bierze się pierwszej lepszej idiotki z ulicy. Ale jak powiedział ktoś mądry: szukaj a znajdziesz. Tak więc...
-Grace?!
Dziewczyna odwróciła się za siebie i pomachała brunetowi idącego z naprzeciwka. Fabian podał blondynce siatki, po czym oznajmił z triumfem. - Jest! Mamy wszystko! Rozpracujemy całą ceremonię, jeszcze przed... Oo... - spostrzegł nieznanego mu osobnika. - Cześć...
-Bez obaw. Nie przeszkadzam. - Winkler uniósł dłonie i już miał zamiar się wycofać, kiedy Foster złapała go za ramię.
-Czekaj chwilę! Fabian, to jest właśnie Jeremy. Mówiłam Ci, pamiętasz?
-Aaa, brat Jason'a? Miło mi, jestem...
-Nie interesuję mnie to. - fuknął chłopak. - Mam gdzieś was i wasz zakichany... a zresztą, co będę się wysilał.
Jeremy wsadził dłonie do kieszeni granatowej bluzy i zniknął mieszkańcom Domu Anubisa z oczu. Fabian odprowadził go wzrokiem i zwrócił się do zdziwionej Grace:
-To moja wina? Wiem, tu jest dość sporo książek, podręczników, leksykonów, tomików, atlasów, słowników i encyklopedii... - uniósł siatkę. - Ale to wcale nie oznacza, że jestem kujonem!
-Skąd. - zaśmiała się blondynka i oddała chłopakowi torbę. - W życiu bym tak nie pomyślała.
Zanim Fabian zdążył zaprotestować, komórka w kieszeni Grace, zaczęła szalenie wibrować. Dziewczyna powyrzucała wszystkie zbędne paragony i spojrzała na wyświetlacz. Zamarła. Spojrzała na Rutter'a, drżącymi oczami. Bez słowa, podała mu telefon.

"On nigdy nie będzie Ci wdzięczny.
Nie pamiętasz już, co zrobiłaś?
Zawsze mogę to przypomnieć. Byłoby smutno, gdyby ktoś 'przypadkiem' się dowiedział, prawda?
Dostosuj się do instrukcji, inaczej wszyscy się dowiedzą...
Nie chciałabyś tego, nieprawdaż Grace?
Nic tak nie boli, jak spowodowanie cudzej śmierci...
W."

Blondynka schowała twarz w dłoniach. On o tym wie... Przecież nikomu nie mówiła... Nigdy. Chłopak nie powiedział ani słowa, choć wyraźnie było widać jego zaciekawienie. Nie wiedział, że niedługo sam dostanie identyczną wiadomość. Niebo zakryły szare chmury. Grace spojrzała w zachmurzone niebo i zupełnie zapomniała przekazać Fabian'owi wieść, że chyba znalazła sposób na uratowanie Mary. I Niny...


Wjemmm, kłooszmar, masakra itp. ^ ^ Miało być wczoraj, ale nie wyszło xd Obecnie jest baaaaardzo późna godzina, więc proszę nie dziwcie się, jeśli w opowiadaniu będą niezrozumiale dla was słowa. Jest środek nocy a śpiąca Sapphire podśpiewuję SZABADA SZABADA TY I JA! MYDEŁKO FAAAA!
Przed chwilą znalazłam sondę, na najlepszy blog z opowiadaniami. Mądra Sapphire się zczaiła ^ ^ Zaznaczam, że jest tam wiele cudooownych blogów (nie mówię tu o swoim, nawet nie wiem jak się tam znalazł xd). Noo... To jak możecie, zagłosujcie TU. Jestem na 4 miejscu, tyrytytyry! ^ ^ Czujem się spełniona.
Trzeba oszukać głupi internet i zagłosować na 2 blogi naraz... The Jaffray Story i Sibuna Peddie muszą być!
Moje dziadostwo komuś się podoba, fuck yeah! SZABADA!
Idę spać... Narażam się na koszmary o Jeroy, ale co tam. Ostatnia nadzieja w filmie. Chociaż... Po cholere to. Więcej sÓitaśnych scenek Jeroya i Mabiana. So sad...
Cudem byłby powrót Marome. Jak dobrze wiemy, cuda się zdarzają... Tylko nie wtedy, kiedy za kamera wojuję Waldzio z bamboszem w ręku. Takich to strach się bać.
Następny rozdział bodajże we wtorek. Jeśli zdołam, bo obecnie szkoła popada w szał poprawiania ocen. Kapucha (wdzięczna ksywa babki od matmy ^ ^) goni mnie po korytarzach, a gościu od informatyki (który podobno siedział 10 lat u czubków, bo pobiła go dziewczyna - ot co wyszło z wszystkich szkolnych plotek) od 4 miesięcy czeka na moją prezentację ^ ^ .
Oł gad, nie wiem co piszę... Podusia czeeeeka! <333
No... Dobranoc ^ ^
Sapphire.

12 komentarzy:

  1. No kurczę no kurczę! Grace znalazła sposób na uratowanie NINY I MARY!?
    Eeeeeeeej weź jak najszybciej następny daj bo mam mega niedosyt. Kurczę w twoich opowiadaniach tyyyle się dzieję. Jeju...
    Cudaśne<3<3<3
    Nie tylko u mnie jest szał na ppprawianie ocen. Osoby mające np. 10 zagrożen właśnie teraz się obudzili 2 tygodnie przed wystawianiem ocen. Masakra ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Złakniona nowego rozdziału *.* Świetnie piszesz, zagłosowałam na twój blog Awww :3 Jestem ciekawa z kim będzie Fabian. Dopiero we wtorek ;_;

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się podobają! ^^ I nie dziadostwo,acz arcydzieło c:
    Kurczę,czegoś takiego w stylu W. to się nie spodziewałam i jestem mega ciekawa jaki mhrrroczny sekret skrywa Marusia...czyżby gdzieś już miała swoją Hershey? O.O
    Wiem,nie jestem do końca normalna,ale się staram xD
    Czeka na next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie, boskie.. boskie ... ;* !
    Kiedy kolejna część ? : >

    OdpowiedzUsuń
  5. yeaaah. Oby to był dobry sposób na uratowanie Niny i Mary :)
    Opowiadanie cudne *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochane Beansy Boo, Sapphire i Mclarke ;x
    Muszę przyznać, że długi czas byłam wielką fanką Jeroy. Aż nagle, natknęłam się na wasze wypowiedzi. Nie będę kłamać, byłam trochę obrażona za krytykowanie jeroy. No i w jakimś komentarzu, natknęłam się na 'Uzasadnienie poparcia dla nowej pary'. Kiedy już miałam rozpisać się na temat waszej, wtedy jeszcze dla mnie głupiej, opinii, doznałam olśnienia. Czemu ja lubię Jeroy?
    Król bałaganu i dziewczyna która wszystko robi źle. Ładnie brzmi, na tym koniec.
    To nie był związek, który można zaliczyć do udanych. Mogła być z nich ładna para, ale historia rzeczywiście do dupy (bardzo przepraszam za wyrażenie). Nie było takiego wydarzenia które mogło okazać się... sama nie wiem przełomem? I tak z tej mojej wielkiej miłości do jeroy zrodziła się nienawiść. Poważnie. Obejrzałam wszystko jeszcze raz tysiąc razy bardziej dokładnie. I zrozumiałam czemu tak zależy wam na jarze. Obecnie jest ona moim ulubionym paringiem i tak jak wy, dążę do unicestwienia JEROY. Wasza trójka (jak i reszta komendatorów), uświadomiła mi coś ważnego. Pokochałam jarę, całym serduchem. Dziękuję wam za to. Bardzo, bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
  7. super dobry zeno niemożliwie

    OdpowiedzUsuń
  8. SPAM !

    Zapraszam na [4] Odcinek: Skomentujesz?
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/05/4-odcinekkocham-cie-tak-mocno-by.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na mojego nowego bloga. Zaobserwujesz, polecisz ? :)
    http://storyof-fabina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. O Boże O.o Rozdział PRZECUDOWNY jak zwykle. Jak ja bym chciała pisać jak ty ;*
    Ja zagłosowałam na twojego bloga w tej całej sondzie. Nie mam pojęcia co tam mój blog robi, ale mniejsza z tym.
    Nie umiem doczekać się następnego rozdziału. Chyba do tego czasu zwariuję xd
    Mam już swoje podejrzenia kto jest tym W. Ale na pewno są to błędne podejrzenia ;)
    Mara ma mroczną przeszłość, tak samo Grace. Co te dziewczyny nawyrabiały?
    Mam nadzieję, że jak najszybciej wstawisz nową notkę ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. ŁOO, w tej ankiecie to prowadzisz, Sapphire ;D
    Część jest jak zwykle przezajebista i w ogóle szał ciał :D Uwielbiam ten gif ze Stellą, wygląda jakby chciała komuś przynajmniej uciąć łeb. Hy hy.
    Marusia ma sekret? Niełaaadnie. Ale ciekawa jestem i tak ^ ^
    Motyw ze Słodkich Kłamstewek? Świetniee! Polubiłam ten serial od pierwszego odcinka, obejrzałam jak na razie dziewięć. Tylko strasznie wkurzają mnie ci ludzie, co w komentarzach piszą rzeczy typu 'Kim jest A.'. Zabawa spaprana :C
    Awwww Sapphire! Gdybyś ty tylko wiedziała jak ja uwielbiam te Twoje opowiadania (bo uwielbiam je że ojeju)! <3
    Żegnamm i zapraszam na nową część The Jaffray Story! :3

    OdpowiedzUsuń