sobota, 8 czerwca 2013

Opowiadanie cz. 49, Perfect.

-Możesz ją uratować?
-Owszem. - przytaknęła Grace. - Demony mają nieograniczone możliwości, więc chyba mogłabym zrobić coś z Niną. 
-Tak po prostu?
-Raczej nie... Zawsze jest jakiś haczyk, ale dobre i to.
Fabian nie mógł uwierzyć w to co własnie usłyszał. Nina. Jego Nina, miała szansę wrócić. Dopiero teraz uświadomił sobie, jak długo czekał na te słowa. Mimo to, nie mógł pozbyć się wewnętrznego lęku, który z minuty na minutę, coraz bardziej obarczał jego duszę. Grace była demonem, co za sympatycznie nie brzmiało. Obawiał się konsekwencji, ale postanowił się tym teraz nie zamartwiać. Najważniejsza było to, że właśnie objawił się cień szansy. Jeden promyk słońca...
-Szczęśliwy?
-Ja...
-Spoko. - uśmiechnęła się lekko. - Niedługo będzie dobrze... Tym razem naprawdę. - zachichotała nerwowo, po czym przygryzła wargi. - No... To fajnie, że znów będziecie razem i w ogóle... takie tam.
Grace usiłowała ukryć zmieszanie czy raczej rozczarowanie... Zdążyła polubić Ninę, lecz chodziło jedynie o mały, istotny szczegół. Fabian. Strasznie chciała wyrzucić z głowy uprzykrzające, aczkolwiek sympatyczne myśli i dalej normalnie funkcjonować. Miała świadomość, że szło jej to beznadziejnie, ale trudno. Przejdzie jej. Może...

Abby ze znużeniem spojrzała w lustro. Przeczesała dłonią ciemne, niesforne loki i westchnęła. Tak bardzo chciałaby coś w sobie zmienić. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Irytowało ją to. Wiedziała, że wszyscy wokół uważają ją za nudziarę. Zwykle siedziała cicho, nie lubiła wyrażać własnych poglądów. I tak nikt by jej nie posłuchał. Myślała, że może chociaż jej ubiór będzie jakimś punktem zaczepienia, lecz jak zwykle spotkało ją rozczarowanie. Doszła do wniosku, iż styl jest tylko małym dopełnieniem osobowości, której nie posiadała, więc... Była człowiekiem skazanym na porażkę życiową. Do końca życia będzie oglądać słabe komedie romantyczne, obżerając się przy tym popcornem i płakać nad każdą błahą sprawą. Normalność jest straszna...
-A ty co? Zamierzasz wejść do tego cholernego lustra? - prychnęła Stella, wchodząc do pokoju. - Nie radzę, jeszcze się zbiję i będzie pech. Chociaż mojemu i tak nie dorównasz. - mruknęła i klapnęła na kanapę.
Abby spuściła wzrok. Jeszcze jej tu brakowało... Nie to, że jej nie lubiła, przeciwnie. Z tym, że bardzo zazdrościła brunetce... Stella była ładna, szczera do bólu i często złośliwa, jednak miała to coś, a mianowicie osobowość, czyli to co tak bardzo pragnęła posiąść Roye.
-Ty nie masz pecha! - uniosła się niespodziewanie. - Jesteś śliczna, mądra i nie dasz sobą pomiatać! Nie masz pojęcia, jak bardzo Ci zazdroszczę! Ja żadnej z tych rzeczy nie mam, a bardzo bym chciała! Nikt nie odważy Ci się dokuczyć! Ile bym dała, żeby wyglądać tak jak ty!
Spodziewała się miłej reakcji Wright, jednak ta zmarszczyła brwi i poderwała się z sofy.
-I myślisz, że coś Ci to da? To, że będziesz miała ładną buźkę, niczego nie zmieni! Chcesz spotykać ludzi mądrych czy fałszywych? Zastanów się, dziewczyno! Chcesz być czyjąś marną kopią? Nie lepiej być wyjątkowym?
-Przykro mi, ale taka nie jestem! Nie mam nic wyjątkowego!
-Masz rodzinę! Mnie matka zostawiła kiedy miałam niecałe 4 lata, ojca w ogóle nie znałam, a ty się jeszcze użalasz? Nawet nie wiesz, jak trudno jest dorastać bez prawdziwych rodziców. Zamiast tego miałam jakiś niezrównoważonych idiotów, dla których najważniejsze było wykształcenie i dobra materialne. Zastanów się, zanim coś powiesz. - powiedziała chłodno i szybko wyszła na korytarz.
Abby została sama. Chciało jej się płakać. Tylko głąb bez osobowości, może aż tak spaprać sprawę. Kiedy zamierzała wrócić do starych nawyków (smętnych filmu i fast foodów) zza rogu wyłonił się Max. Chłopak chwycił ją za dłoń i oznajmił:
-Chodź... Musimy porozmawiać.

-Co to ma być? - Mara otworzyła usta ze zdziwienia. - Jerome!
Mieszkańcy Anubisa szybko przyzwyczaili się do nagłych furii Jaffray, a wszystko to z powodu jej roztrzepanego chłopaka, który wywinął jej kolejny numer. Razem z Giną, taszczyli łóżeczko dziecięce, zamierzając dyskretnie przenieść je przez hol.
-Co to ma znaczyć? - powtórzyła, patrząc na Clarke pytająco. - Czy to...
-Przysłali łóżeczko! - oznajmiła Gina - Postawimy je u Ciebie w pokoju, masz dużo miejsca!
Mara zachwiała się lekko i była zmuszona usiąść. Podczas gdy próbowała złapać wdech, Jerome wciąż mocował się z kołyską.
-Clarke! Winchester! Co wy wyprawiacie?!
Clarke jęknął cicho i przeczesał palcem gęste, blond włosy. Gina dzielnie uniosła głowę, po czym puściła oko do chłopaka, informując, że załatwi całą sprawę.
-Oczekujemy narodzin dziecka, więc potrzebujemy łóżeczka. - oznajmiła poważnym tonem.
-To niedorzeczne!
-A gdzie ma spać kurde? Na śmietniku?! - obruszyła się. - Jako jej matka chrzestna, ponoszę odpowiedzialność!
Victor wytrzeszczył oczy i parsknął pogardliwie. Obszedł łóżeczko dookoła. Po dokładnym obejrzeniu przedmiotu, oświadczył:
-Jestem zmuszony to skonfiskować.
-Chyba pan se jaja robi! - Gina tupnęła nogą, niczym rozjuszony przedszkolak. - Nie będzie pan tu wkładał swojego śmierdzącego Corbierre, o nie! To je łóżeczko Hershey, tego nie zabierzesz! Zapłaciłam za nie z własnej skarbonki! Musiałam rozbić moją świnkę! Miała na imię Beatrycze i była taka słodka, ale pana to nie obchodzi! Ważniejsza jest ta tępa wrona!
-Corbierre nie jest wroną! - krzyknął Victor, aż zadudniło. - To kruk!
-Makietą pan mnie straszy?! W takim razie nie zaproszę pana na chrzciny, jeszcze czego! Pan sobie kupi własne! Kradzież jest zła, siódme przykazanie! Zobaczy pan, jeszcze pomszczę ten niegodziwy czyn! W poprzednim wcieleniu byłam elfem i kaskaderką, może być bardzo niebezpiecznie! Na pana miejscu już dawno wyemigrowałabym na jakieś wiejskie pole! Razem z tym swoim czarnym szczawiem!
-Dosyć! - ryknął dozorca. - Pani zachowanie jest karygodne! Corbierr'owi należą się przeprosiny!
-Wie pan gdzie ja mam pańskie przeprosiny? W wiosce smerfów, ha! Mick everywhere! - klasnęła w dłonie. - Won!
Victor powiedział parę niemiłych słów i ze złością wrócił do gabinetu. Słychać było jeszcze wrzaski typu 'zabiję ją'; 'Corbierre wybacz!'. Gina uśmiechnęła się z zadowoleniem i skierowała wzrok na ocucającego Marę, Jerome'a.
-Ale nerwowy. - dziewczyna pokręciła głową. - A mówią, że to ja mam nierówno pod sufitem! Pff.

-Tej nocy wszystko się zmieni. - Greg spojrzał na Rufusa z wyższością. - Nastąpi definitywny koniec i nikt ani nic nie zdoła go powstrzymać. Klątwa zostanie zdjęta. Czas najwyższy.
Zeno spuścił głowę. Nie mógł tego zrozumieć. Jeszcze tak niedawno, chciał zniszczyć wszystko co oddycha, a teraz... Było inaczej.
-Rufusie, idzie!
Sulivan schował się za rogiem budynku. Po głębszym namyśleniu, Zeno doszedł do wniosku, iż chodzi mu o Osiriona, czyli Stellę. Polował na nią od dłuższego czasu, jednak bez skutku. Spojrzał na towarzysza, spodziewając się najgorszego.
-Bierzemy ją. - oznajmił Greg. - Jest sama, nie da rady się obronić.
-Nie teraz. - zaprotestował Rufus. - Przyjdziemy tu jutro... Myślę, że na kogoś czeka, trzeba zrobić to dyskretnie.
-Nie poznaję cię. - westchnął wysoki mężczyzna. - Ten jeden raz Cię posłucham, ale potem taryfa ulgowa się kończy.

-Czasem nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale to wszystko jest naprawdę wyjątkowe. - Max zwrócił oczy ku niebu. - To nie jest tak, że stworzono człowieka by cierpiał psychiczne katusze. Żaden z nas nie jest pomyłką.
-Ale...
-Abby, jesteś jedyna na świecie. Drugiej takiej nie ma. - roześmiał się chłopak, patrząc w ciemne oczy dziewczyny. - Moi rodzice pracują w pewnej dużej korporacji, więc forsy nam nie brakuję, ale co to zmienia? Z nikim nie mogłem złapać kontaktu, bo uważali mnie za egoistę.
-Przecież to nieprawda! To, że jesteś bogaty nie znaczy, że...
-Powiedz to im. - chłopak spuścił głowę. - Kim być nie była i tak będą Cię oceniać. W przypadku odwrotnym, uznają człowieka za szmaciarza. To smutne.
-Ja taka nie jestem! - zaprotestowała dziewczyna, chwytając chłopaka za ramię.
-Widzisz? - twarz bruneta niespodziewanie się rozjaśniła. - To właśnie czyni Cię wyjątkową. Jesteś lepsza od nich, bo wolisz to co wewnątrz. Nawet nie wiesz, jakie to cenne.
Roye spojrzała na parę dziewczynek, idących z przeciwnej alejki. Jedna była śliczna, zadbana, miała jasne włosy związane w dwa kucyki. Jej towarzyszka stanowiła natomiast obraz nędzy i rozpaczy, jej piegowata buzia wyglądała dość mizernie. Blondynka złapała koleżankę za rankę i zaprowadziła na pobliski plac. Bawiły się w najlepsze, nie zwracając najmniejszej uwagi na ulicznych gapiów. Abby poczuła ciepło w środku. Zrozumiała. Uśmiechnęła się do Max'a i cmoknęła go w policzek.
-Dziękuję.
-Nie masz za co. - chłopak wstał z burej ławki. - Tylko pamiętaj... Niektórzy chcą czerpać z życia więcej, niż zdołają unieść.

Grace przeszła przez ogromne, drewniane wrota, prowadzące do opuszczonego magazynu. Na ścianach wyryte były hieroglify i różne stwory znane z mitów egipskich. Dziewczyna zamierzała odwiedzić ojca i dowiedzieć się parę istotnych rzeczy o swojej demonicznej mocy. Wiedziała, że to ryzykowne, ale bardzo chciała pomóc Fabian'owi. Nie, nie po to by odwzajemnił jej uczucie. Pragnęła jego szczęścia, bo ostatnimi czasy, bardzo rzadko się uśmiechał. Ona zresztą też... Toby z powrotem zagościł w jej myślach, tym razem już na dobre. Zabiła go... Zabiła...
-Grace! Miło, że przyszłaś.
Dziewczyna odwróciła wzrok. Spodziewała się zobaczyć ojca, jednak przed łukiem stał ktoś inny. Był to wysoki, już posiwiały mężczyzna ubrany w długi płaszcz. Ten sam, który więził ją podczas ostatniego roku.
-Szukam ojca. - powiedziała drżącym głosem. - Muszę z nim porozmawiać.
-Zawsze możesz pogadać ze mną. - starzec roześmiał się tajemniczo. - Chodzi o demony, tak?
-Noo, ale...
-Jeśli chcesz uratować Ninę. - Greg zrobił krok naprzód. - Powinnaś dać coś w zamian, mianowicie... siebie.
-Że co? - Grace uniosła brwi. - Pana chyba coś boli! Agencja towarzyska jest 20 km stąd, wiem bo Mick korzystał z usług! Jak się nudzi, można zadzwonić. Sam Mickuś polecał.
Mężczyzna pokręcił głową. Jak widać, jeszcze nie skończył swojego monologu. Blondynka westchnęła i zakręciła kosmyk blond włosów na palcu.
-Dobra... Może pan gadać.
-Dziękuję. Otóż: w dzisiejszych czasach, nic nie jest za darmo. Żeby uratować Ninę, musisz posiąść piętno demona.
-Eee?
-Zostać pełnoprawnym demonem. - wyjaśnił zniecierpliwiony. - Bez specjalnych umiejętności, nic nie zdziałasz dziewczynko. To jak?
-Ok... - przytaknęła Grace, wpatrując się w złowrogi poblask oczu mężczyzny. - To... co mam zrobić?
-Zostaw to mnie. - Sulivan podniósł głos i uniósł dłonie.
Pomieszczenie wypełniło się wściekle czerwonym dymem. Blondynka zbladła. Sceneria przypominała jej tylko piekło. Ślepia mężczyzny, przybrały ciemną barwę, Były puste... Dziewczyna zacisnęła powieki. Słyszała czyjeś wołania, rozpaczliwe krzyki... I 'ten' głos. Zobaczyła twarz, ich tajemniczego prześladowcy. Był tu... Nie mogła w to uwierzyć, ale było już za późno. W mgnieniu oka, znalazła się w czarnej otchłani. Zmieniło się. Wszystko...
Greg uśmiechnął się pod nosem. Stało się... Teraz będzie w stanie uratować Ninę. Jeśli tylko uda jej się odzyskać nad sobą kontrolę...

Taki jakiś nijaki. Ciągle ryczę za Jarą, czyli nic się nie zmieniło.
Bo kurde cholera Waldzio nic nie zmienił -,-
Wiąże sporo nadzieje z filmem, ale szanse na powrót naszych ukochanych par są marne. Przeglądałam dzisiaj wiki i okazało się, że praktycznie każdy odcinek pisał inny scenarzysta. No, to już wiemy czemu powstały wszelkie Jeroye -,- Cały 2 sezon, stworzyła Diane, a pozostałe jacyś amatorzy. Ktoś wymyślił se Jeroy i tak już zostało.
Wybic ich wszystkich po kolei.
Sapphire żegna.
Ave!


14 komentarzy:

  1. Nareszcie! Twierdzisz, że nijaki. Czytając twoje wszystkie opowiadania, wiem, że potrafisz lepiej, ale mi się podobają wszystkie twoje opowiadania, także... pisz dalej! Ten obrazek, na którym Jerome tak słodko patrzy się na Marę daje mi nadzieję na... cokolwiek.
    Mary(siem nie zalogowałam)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie.. no...
    Super, jak zaawsze ! ;*
    Kiedy koleeejny ? ^.^

    OdpowiedzUsuń
  3. O my god *.* Boski rozdział.
    Wcale nie jest nijaki. Jest jak zawsze ciekawy, fascynujący, z humorem, dający do myślenia. Za dużo słów by wymieniać jaki jeszcze ten rozdział jest xd
    Grace zostanie demonem? Oby Fabian ją uratował ;)
    Ja również wiąże spore nadzieje z filmem. Jeszcze jest szansa na odzyskanie starych par. Również mam nadzieję, że postacie odzyskają swoje charaktery, a Pat i Eddie dodatkowo wygląd. Jak film będzie do dupy, piszę skargę do scenarzystów i mają nakręcić HoA jeszcze raz, ale już tak jak powinno być czyli : bez Jeroye.
    Kiedy dodasz następny? Mam nadzieję, że szybko, bo psychicznie nie wytrzymam.
    No nic. Czekam na następny ;*
    Twoja fanka Stevie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szablon gotowy. Zapraszam na http://wyimaginowana-grafika.blogspot.com/2013/06/0491-take-me-away.html

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaaa,Victor dostał najgorsza możliwą karę-nie zostać zaproszonym na chrzciny Hershey to jak być w Rzymie i papieża nie widzieć. Bezsensowny jest sens jego istnienia.
    Diane kocham cię <3 czemuś odeszła oddając pałeczkę Waldziowi?
    Mick i agencja towarzyska hahaha :D Normalnie hit :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diane została pojmana przez Waldzia i jego zakładników. Obecnie spoczywa w piwnicach Domu Anubisa wraz z prawdziwą Jarą i resztą brygady.
      Czołg i do Liverpoolu.

      Usuń
  6. Cudownie cudowny :******
    Czemu piszesz tak genialnie?
    Mick i agencja towarzyska...Jejuuu. Musiał jej dużo zapłacić ;)))
    Hershey! <3 Jak ja ją uwielbiam,chociaż...właściwie jeszcze jej na świecie nie ma. XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja miłość to Jary jest niewiarygodna *-* Uweeelbiam, jak Gina pyskuje do Victora. Hah, Znaleźć się w sytuacji Mary, gdy twój chłopak planuje już dziecko, a ty ostro się temu sprzeciwiasz. Bezcenne *-* 'Niektórzy chcą czerpać z życia więcej, niż zdołają unieść.' Sama wymyślasz te wszystkie cytaty? Każdy rozdział ma jakiś zajebisty zwrot, który warto sobie zapamiętać. Jak jeszcze raz napiszesz, że jakiś twój rozdział jest nijaki, będziesz miała do czynienia z rurą od odkurzacza Mick'a.
    Tylko nie Grace, tylko nie Grace. Uwielbiam Fabinę, a ty sprawiłaś, że wolałabym, by Fabian i Nina nie byli razem. Tylko Fabian był z Grace. Jak się nazywa fandom ich związku? Bo ja się pisze! Gabian? Nie, koszmarnie brzmi. Farace? Nie mam talentu do wymyślania. Huehuehuehue.
    Nowy szablon *-*
    Mogę być na chrzcinach Hershey?? Proszę!
    Zabijamy razem Waldzia, jak w filmie nie będzie Jary? Ja mogę przynieść siekierkę, jakby co. I Mick pewnie może pożyczyć odkurzacz ^-^ Rurą będzie bolało. Idzie jeszcze ktoś?
    Kocham Cię, Sapphire ♥
    Musisz tak zajebiście pisać?

    XXXX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FRACE! :D
      Gina jest w trakcie rozdawania zaproszeń. Wyślę ją do Ciebie ^ ^
      Z cytatami jest różnie. Niektóre usłyszę i trochę zmieniam, ale połowę wymyślam sama ^ ^
      BOJEM SIĘ ODKURZACZY :O
      Co do Fabiana i Grace, to pomyślę c: Może masz jakiś pomysł (u mnie chwilowo panuję burdel umysłowy, więc...) :D ?
      Ja ne piszę zajebiście, to tragedia narodowa (Sapphire dodała rozdział: 3 dni żałoby). Za to ty jesteś świetna! Idę się od Ciebie uczyć! Dużo bierzesz za korepetycje? :D
      Dziękuję bardzooo <333

      Usuń
    2. Idę kupić sukienkę na chrzciny ^-^ Huehuehue. I przy okazji na ślub Frace. Ja i korepetycje? I to z pisania? Dziewczyno, uprzedziłaś mnie i walnęłaś się sama tym odkurzaczem? Pomyślę nad tym nieszczęsnym związkiem. Czytam książkę, gdzie dziewczyna jest w podobnej sytuacji jak Fabian, może się zainspiruje. A może Rutter zmieni wyznanie? Na muzułmanizm? Może mieć wtedy dwie żony.
      Oh my fish, jaka ja jestem głupia.
      Teraz się będziemy komplementować w każdym komentarzu, nie? Hah, ale i tak ludzie kochają twoje opowiadanie i tu nie ma co zmyślać. Jesteś po prostu zajebiście sławna i tyle! Heu. Ale propozycja zabijania Waldzia pozostaje aktualna. Nie ma co się kłócić :)


      XXXX

      Usuń
  8. No nie ! Powala normalnie, no powala! Chcę więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej! Nowy *-*
    Co mogę powiedzieć? Jest zajebisty! Oddaj chociaż skrawek swojego ogromnego talentu, proszę : D
    A Hershey... no Hershey no Hershey ^ . ^

    Mam pytanie: Urodziłaś się z takim talentem? ^_^


    Życzę duuuuużo weny i mam nadzieję, że będziesz pisać jeszcze dużo opowiadań : D


    PS: Zapraszam na 7 rozdział TFS : )

    OdpowiedzUsuń