środa, 7 sierpnia 2013

Opowiadanie cz. 56, Stronger.

-Czy normalny młody byk, może z krówką cyk, cyk, cyk! Ależ owszem, czemu nie? Jemu też należy się!
Pani Adrews poprawiła zatyczki w uszach i powoli zsunęła się z siedzenia, chyłkiem unikając wzroku zniesmaczonego kierowcy.
-Nigdy więcej żadnych wycieczek. Nigdy! - obiecała sobie po cichu, modląc się o natychmiastowy postój.
Proponując uczniom wyjazd do muzeum, spodziewała się spokojnej wyprawy w miłym towarzystwie. Chciała zaszczepić w nich miłość do zdobywania wiedzy, jednak zamiast tego, dane jej było słuchać różnych nieprzyzwoitych piosenek (ponowne zbratanie się Jerome'a z Eddie'm, miało swoje plusy i minusy). Los nauczycieli, nie był usłany różami, niestety. Postanowiła nie odwracać się do tyłu, gdyż mogła bardzo pożałować tej nierozsądnej decyzji. Skuliła się pod siedzeniem i udała wielkie zainteresowanie podłogą.
-A tu Bogusławie widzisz krowy... - Mick czule gładził odkurzacz. - Zupełnie takie, jak z naszej ulubionej czekolady Milki. Nie stresuj się, okna nie są straszne. Jestem przy Tobie.
-Jak ja kocham Delicje! - krzyknęła Gina, wymachując fioletowym pudełkiem. - Mój wujek też, tylko zawsze ma po nich zatwardzenie!
-Jest! Już piąty gościu mi odmachał! Jerome, notuj! - rzuciła Grace, z oczami wbitymi w szybę. - Szósty! I to jeszcze robotnik! Uniósł łopatę!
-No, no, cóż za figurka! - zagwizdała Patt, podziwiając niezbyt zgrabną sylwetkę mężczyzny. - Jeszcze brzuszek uformować i good!
Dyrektorka jęknęła bezgłośnie, zaciągając firankę na głowę.
-Nie śmiejcie się z niego. - Jaffray pokręciła głowę, przewracając stronę w książce. - To wcale nie jest zabawne. Nie wolno oceniać ludzi po wyglądzie.
-Wyluzuj Jaffray! - Patricia uśmiechnęła się lekko, kładąc dłoń na ramieniu Millera. - To tylko żarty, bądź trochę mniej poważna, co?
Mara westchnęła cicho i wróciła do lektury, co chwila rzucając okiem na Jerome'a. Nadal śmiał się z wygłupów Eddie'go i Patt, jednak nie wymyślał już tych obrzydliwych przezwisk. Dziewczynę dopadły wyrzuty sumienia: nie chciała psuć mu tej nietypowej zabawy, lecz wprost nienawidziła naśmiewania się z ludzi z problemami. Dla niej, traktowanie ludzi po tym, jak się wygląda, było wprost niedorzeczne. Owszem, może trochę przesadzała, ale nie chciała patrzeć na niemiłe żarty tych idiotów.
-Benny, weź śmierdzące giry z oparcia!
-To się grubasie nie rozkładaj na tym fotelu, bo miejsca nie mam!
-Taa, tak. Słucham Cię jak zgaszonego radia.
-Masz gębę jak tłuczek do ziemniaków.
-Turlaj dropsa do Betlejem!
-Idź, powąchaj mój szampon!
Klasową wycieczkę, 'umilały', również interesujące dyskusje Benny'ego i Stelli (opierające się głównie na wzajemnych wyzwiskach). Siedzący z nimi Abby i Max, zapisywali punkty do koślawej tabelki narysowanej na pomiętej kartce. Obecnie, na podium usytuowała się Stella i (ku wielkiej radości Abby) na jakiś czas dała sobie spokój z kłótniami.
-Benny? - Max ściszył głos, w obawie przed kolejnym napadem furii siostrzyczki Jerome'a. - Niedawno mówiłeś, że nadal się w niej...
-Mhmmm...
-To czemu...
-Bo widzisz - Benny przybrał dumny wyraz twarzy. - Stellcia to bardzo lubi.
-Really?
-Nie śmiej się. - bąknął urażony. - Nie znasz jej.
-Może, ale... - Max wciąż zamierzał dowodzić swoich racji. - Nie uważasz, że lepiej wyjechać jej z jakimś fajnym komplementem?
-Ciągle ją komplementuje!
-"Masz krzywy ryjec" to komplement?
Benny już otworzył usta, by kolejny raz zaprotestować, jednak po chwil namysłu, odwrócił się do tyłu i burknął:
-Nie znasz się.


Z perspektywy Abby

Każdy z ludzi, choć raz w życiu doświadczył poczucia beznadziei. Mnie prześladuję to na każdym kroku. Patrząc na innych ludzi, przysparzam sobie jeszcze więcej kompleksów na temat swojego wyglądu i charakteru. Tak, tak liczy się to co jest w środku, elementy zewnętrzne nie mają znaczenia, bla bla bla. Łatwo mówić to komuś, kto ma ładną buźkę i wianuszek znajomych. Nie posiadam żadnej z tych rzeczy. Całe szczęście, że uczniowie z Domu Anubisa są naprawdę tolerancyjni, w przeciwieństwie do moim obecnych współlokatorów. Szczerze mówiąc, chodzi tu o mój wygląd, a ściśle mówiąc, sylwetkę. Wszystkie dziewczyny w moim wieku, były fantastycznie szczupłe, a ja... A ja nie. Nadwaga przysparzała mi wiele problemów, szczególnie jeśli chodziło tu o cele towarzyskie. Który chłopak pokazałby się z tak grubą dziewuchą na ulicy? Oczywiście, są dobrzy ludzie, jednak to nie to. Każdego dnia, słyszę 'komplementy' w stylu 'nie mieścisz się w drzwiach grubasie' czy 'zmień twarz'. Chciałabym być wytrzymała psychicznie. Tak jak Stella... Ale niestety. Nawet najmniejsza krytyka, kompletnie mnie przybija. Zawsze uważałam, iż los nie jest do końca sprawiedliwy. Podczas gdy ja borykam się z nadwagą, wredne dziewczyny z mojego otoczenia posiadają figurę modelki i ładne buźki. W szkole ciągle prowadzono akcje typu: "Uwierz w siebie", "Szanuj innych", które, tak naprawdę, polegały jedynie na wyklepaniu popularnej formułki. Każdy z nas, zwraca uwagę na wygląd drugiej osoby. Są ludzie, którzy mają w nosie wszelkie zniewagi i nie obchodzi ich opinia innych. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ja tak nie potrafię... Stella ciągle nawija mi o rzeczach ważniejszych od urody. Ma rację, oczywiście, lecz nie zmienia to faktu, iż wciąż jestem kozłem ofiarnym. Nigdy nie brałam udziału w sporach, debatach i takich tam... Siedziałam cicho, a przez to milczenie straciłam jedną, ważną rzecz. Zapomniałam poznać siebie.

-Kiedyś wszystko się zmieni. Zobaczysz. - oznajmił Charles, wpatrując się w oddalone miasto. - Niedługo wszystkich ludzi, wciągnie otchłań własnych pragnień. Nie będą mieli czasu dla innych. 
-Nie rozumiem. - drobna blondynka, spojrzała na niego ze zdziwieniem. - Teraz jest idealnie...
-Nigdy nie będzie dobrze, Grace. Zawsze znajdzie się powód do smutku.
-Przecież...
Chłopak pokręcił głową i włożył do ust papierosa. Dziewczyna spojrzała na niego z podziwem. Imponował jej... Postawą, wyglądem, silnym charakterem... Przylgnęła do jego ciepłego ramienia, oczekując choćby jednego ciepłego gestu.
-Odsuń się. - poprosił, ciągnąc ją za złocisty kosmyk włosów. - Nie lubię kiedy wciągasz to świństwo.
-To czemu palisz?
-Dobre pytanie. - roześmiał się, ściskając jasną dłoń Foster. - Pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić.
To powiedziawszy, ujął dłoń blondynki i zaciągając się po raz kolejny, posłał smutne spojrzenie oddalonym budynkom.

Z perspektywy Grace

Matko Boska, co to za pojebany sen? Jaką trzeba być psycholką, by myśleć o swoim durnym, byłym chłopaku? W sumie, pamiętam jeszcze ten wieczór, było naprawdę świe... Nie, nie było świetnie Grace, przestać wysilać swój głupi, mały mózg, idiotko! Wolałabym nie wracać do czasów kiedy byłam głupia, dziecinna i... Mówię zupełnie jak moja babcia. Albo mi odbiło, albo się starzeję. Zdecydowanie, pierwsza opcja przeważa. Jak mogę myśleć o tym niedorobionym alkoholiku, siedząc obok Fabiana (który, swoją drogą, zachwyca się planem zwiedzania)? Nie mogę ciągle siedzieć cicho... Zrobię to i Amber będzie ze mnie dumna (chyba, że znowu palne coś w stylu "ale ładne szyby są w tym autobusie)! Nie spudłuję!
-Fabian.- nabieram powietrza w płuca, szybko powtarzając w myślach, cały monolog. - Muszę ci coś powiedzieć?
-Słucham?
-No więc, ja...
-Wow! Ale piękne wazony! Zobacz tylko! - podsuwa mi pod nos ulotkę. - Co za przepiękne cuda historii!
Słowo daję, kiedyś go zastrzelę. Ok, jeszcze raz, Foster.
-Bo jest coś, o czym powinieneś wiedzieć już od dłuższego czasu i...
-Cudowna ceramika!
Bez nerwów Grace, bez nerwów.
-Ok. Jeszcze raz. - mówię spokojnie. - Chodzi o to, że...
-Popatrz, jaka zabawna miotła!
Zgon.
-SŁOWO DAJĘ RUTTER, TY NIC NIE ROZUMIESZ, TĘPOTO JEDNA! NIE SŁUCHAJ MNIE PEWNIE! JAK TAK BARDZO CI ZALEŻY, TO KUPIE CI TEN WAZON, TYLKO BĄDŹ CICHO PRZEZ RESZTĘ DROGI!
Musiało podziałać, bo Fabian posłusznie skulił się na swoim fotelu, starając się nie patrzyć na upadłą ulotkę. Dopiero po chwili, nieśmiało podniósł wzrok i zapytał:
-To kupisz mi ten wazon?


Z perspektywy Max'a

Po bardzo, bardzo, baaaaardzo długiej jeździe autokarem, wreszcie stanęliśmy na lądzie. Całe szczęście, bo Mick miał małe problemy z gastronomią i... cóż. Powiem tylko, że pojazd nie pachniał zbyt ładnie. Alfie, rzucił się na beton z ogromną ilością namiętnych pocałunków. Biedna Amber, postanowiła, iż na czas wycieczki, powinni się rozstać. Kiedy wszyscy zaczęli dzielić się swoimi interesującymi doświadczeniami sprzed paru godzin, postanowiłem iść porozmawiać z Abby. Wydawała się dość przygnębiona, a mnie strasznie dołuje jej złe samopoczucie.
-Abby? - spytałem cicho, siadając koło niej. - Stało się coś.
-Taa...
-Znowu kryzys osobowości?
-Skąd wiesz?
-Wy dziewczyny tak macie, no nie? Jestem gruba, brzydka, Boże, oh! - dopiero po sekundzie, uświadomiłem sobie co zrobiłem nie tak.
Już wiem. Chodzi jej o sylwetkę. Co prawda, nie należała do najszczuplejszych, ale żaden rozsądny człowiek, nie zwróciłby na to uwagi.
-A więc Tobie też to przeszkadza. Może już pójdę... - wyszeptała płaczliwe.
-Nie, poczekaj!
-Daj mi spokój, dobra? Wiem: liczy się piękno wewnętrzne i tego typu bzdety, ale ja tak nie potrafię! Wszyscy się ze mnie śmieją!
-Wszyscy, czyli kto?
-No wszyscy! Osoby, które mijam na ulicach, jakieś matoły ze szkoły... To masakra...
-Cicho, nie płacz. Mam tu chusteczkę. - podałem jej foliowe opakowanie. - Skoro to matoły, to czemu się przejmujesz?
-Bo ja nie potrafię inaczej! Słuchaj... kiedy ktoś mówi ci, że jesteś nikim to... to nie jest dobre uczucie.
-Wiem.
-... serio?
-Tak. Wiesz, ja też nie miałem łatwego życia. Mój ojciec ma strasznie głupią pracę i cały czas się przeprowadzamy. Zaliczyłem już około 30 szkół i w absolutnie żadnej, nie było człowieka, który nie powiedziałby złego słowa. Czepiali się różnych rzeczy, nawet głupot. Wzrostu, ocen, wyglądu również. Wyzywali mnie od lalusiów i egoistów, wszystko przez kasę rodziców. Jesteś biedny: jest źle, bogaty: też źle. Z czasem, nauczyłem się akceptować siebie, takiego jakim jestem.
-Stella też mi to mówiło. Z tym, że ona jest ładna...
-Abby... Tak naprawdę, nie liczy się to jak wyglądasz. Co z tego, że jacyś idioci powiedzą ci coś przykrego? Zwykle robią tak, bo chcą zaimponować grupie, ale jeśli mówią to sami z siebie, są zwyczajnie głupi. Żaden człowiek nie powinien odnosić się tak do drugiej osoby. I tutaj masz pełne prawo, czuć się lepsza od nich. Bo widzisz... wygląd nie będzie potrzebny Ci do znalezienia osoby, z którą spędzisz całe swoje życie. Ma pokochać cię za charakter a nie za to, jakie masz nogi czy twarz. Jeśli się kogoś naprawdę kocha, osoba ta jest dla ciebie najpiękniejsza na świecie. Choćby wyglądała jak monstrum. - roześmiałem się bezgłośnie, ukradkiem spoglądając na jej minę.
-Nie wiem. Co to zmieni?
-Twoje nastawienie. I wiesz co? Popatrz, ile osób Cię lubi. W szczególności Alfie!
-Taa. To było kiedyś i... ja mu się wcale nie podobałam.
-Mhm. Abby, jesteś śliczna i spróbuj chociaż nie przejmować się obelgami ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym co najważniejsze. Poniżając ciebie, poniżają również siebie. Los bywa zgubny, ale sprawiedliwy. Prędzej czy później, każdy dostanie to, na co zasłużył. Jesteś piękna, nie ważne co inni mówią. Dla mnie... Jesteś najpiękniejsza na świecie.


Podczas gdy Amber, opłakiwała nadzwyczajne wyczyny Alfie'go, Grace zmagała się z kolejną porażką próby wzbudzenia zainteresowania w Rutterze. Nie było to zbyt łatwe, choćby ze względu na to, że Eddie wciąż miał ją na oku. Chyba wyczuł, że coś się święci. Nie ma Joy, więc ktoś musi być na bieżąco... Wtem, z kieszeni Foster dobiegła dość krępująca piosenka... Chwilę później, cała wycieczka podśpiewywała "Baby, baby, baby ooohhh!".
-Really? - blondynka spojrzała na wyświetlacz i rzuciła Clarke'owi karcące spojrzenie. - Jerry... Lepszych pomysłów nie było? Serio?
-O? A więc to twój telefon... Sorry... Eddie miał taki sam i... Obraził Hershey, gdyż iż ponieważ, oznajmił, że to tylko wytwór mojej wybujałej wyobraźni. O dziwo, Marusia mu przytaknęła. - oznajmił, smutno spojrzawszy na Jaffray. - Tak, do ciebie mówię, kobieto bez uczuć!
-Z różową obudową?
-Cicho, bo się wyda! - syknął Miller przez zęby.
-Masz różowy telefonik? Też taki miałem. Chyba w przedszkolu. - roześmiał się Benny.
Następne minuty, kręciły się wokół Eddie'go i jego perłowo różowej komórki. Cóż, o gustach się nie dyskutuję. Grace pokręciła głową i zaakceptowała połączenie.
-Halo? O, cześć Braco! Co sły...
Nie minął moment, kiedy Fabian znalazł się za jej plecami i wyrwał dziewczynie z rąk telefon
-No właśnie Braco, co słychać? Nie przeszkadzaj nam!
-Ej! - Foster szturchnęła bruneta w ramię. - Chcę z nim pogadać!
-Grace mówi, że jesteś obleśny i nie chce z Tobą gadać.
-What? Rutter daj to!
Fabian zręcznie wyminął przyjaciółkę i wskoczył na pobliski murek.
-Zaraz zaczynamy zwiedzanie, tak. Masz nie przesz...
-Powiedz mu, żeby zadzwonił później!
-Grace mówi, że masz już nie dzwonić. No. Pozbyłem się dziada! - stwierdził z dumą, podając Foster telefon. - Proszę bardzo!
Blondynka zbladła i obdarzyła Ruttera spojrzeniem z cyklu: "Jesteś idiotą, boję się ciebie". W tym samym czasie, Amber wyciągnęła z torby wielgachny album w srebrne gwiazdki. Przewróciła parę stron, po czym oznajmiła głośno:
-Symptomy zakochania! Pierwszy: niepokojąca zazdrość. Wooow... Muszę to uczcić!


Z perspektywy Grace

Amber, zabiję cię kiedyś! Podczas gdy mój kochany Amberek czytał jakieś bzdety ze swojej dużej, błyszczącej księgi, Fabian przybrał minę matoła i wrócił do starego wcielenia. Uznałam jednak, że jest to dobry moment, by wyznać mu wszystko co chcę powiedzieć. Pociągnęłam go za rękaw i oddaliśmy się o parę kroków.
-Fabian, muszę ci coś powiedzieć. Znowu. - dorzuciłam od niechcenia. - Tym razem, nie ględź o wazonach, ok?
-Ehe... Tak?
-Bo widzisz...
-No słucham.
-Ja chciałam powiedzieć, że...
-Śmiało.
-Bo... Stella Cię kocha i uważa, że nosisz niesamowicie sexy swetry!
Trudno powiedzieć, kto był bardziej zdziwiony. Fabian, czy Stella, która właśnie dowiedziała się o swoim domniemanym zauroczeniu. Foster, wstyd!
-Stellcia! - Benny poczuł się urażony. - Co ty wyczyniasz? Mówiłaś, że Fabian to nieogarnięty idiota, który nie może zro...
-Zamknij się! - huknęła Stella, obdarzywszy mnie zimnym wzrokiem. - Grace? Mówiłaś coś?
-Aa... to ty ten... Nie kochasz go? Co za pech, rozstali się! Nie no, naprawdę mi przykro, ale...
-Lubisz czerwony kolor?
-A no w sumie.
-To dobrze, bo ZARAZ BĘDZIESZ PŁYWAĆ WE KRWI!
Ups. To chyba koniec naszej przyjaźni. A więc, pora wziąć nogi za pas i czerpać radość z ostatnich chwil mojego życia...


Z perspektywy Melanie

Czasami żałuję, że nie urodziłam się w jakiejś innej, normalnej rodzinie. Takiej, gdzie rodzice wciąż żyją, dziadkowie normalni a rodzeństwo jak rodzeństwo, bez myśli typowych dla morderców. Z każdą chwilą, K.T coraz bardziej pogrążała się w swoich chorych planach. Dzisiaj miała mieć miejsce, realizacja jednego z nich. W związku z tym, że reszta uczniów pojechała na wycieczkę, W. kazało Braco poszukać "Piętna Setha". Być może, posiada je któreś z uczniów Anubisa.
-Mel, jesteś już? - usłyszałam ospały, męski głos. - K.T nie przyjdzie?
-Ma ważniejsze sprawy na głowie. - odparłam zgodnie z prawdą. - Dopiero wstałeś, prawda?
-Nie... skąd. - posłał mi lekki uśmiech, nerwowo rozejrzawszy się wokół. - Wow. W. nie ma w pobliżu. Fajne uczucie.
-Wiem, też się cieszę.
-To co? Robimy imprezę? - wyszczerzył zęby w uśmiechu, pozbywszy się grymasu z twarzy. - Chyba, że to też jest 'nielegalne'.
-Jeden niewłaściwy ruch i zginiecie! Tragicznie, mwahahaha! - dołączyłam się do zabawy. Parodiowanie W. wyszło nam całkiem nieźle, przyznaję. - To co zamierzasz teraz robić?
-Jak to co? Idę szukać tego cholernego klucza.
No tak. Znowu się zaczyna. Mam już jej dosyć, zrujnowała wszystkim życie. Nie sprzeciwiłam się idiotce tylko dlatego, że może uśmiercić mnie jednym ciosem. Braco to fajny chłopak, a ona sprowadza go na złą drogę. Tak samo jak moją nieszczęsną K.T.
-Nie. - powiedziałam stanowczo. - Nie będę nikomu grzebać w rzeczach. Nie musimy tego robić.
-Ale...
-Powiemy W., że nic nie znaleźliśmy. Proste?
-Właśnie chodzi o to, że nie. Mel, musisz to zrozumieć...
-Nie. Jak możecie dawać tak sobą pomiatać? A wiesz co? Rób sobie co chcesz! Ale jeśli W. zrobi ci coś złego. - tu urwałam na chwilę, jeszcze raz zastanawiając się nad wypowiedzianymi słowami. - ...powiem o wszystkim Sibunie.



A więc HoA cioly powróciło <3
Cóż.
Nie jestem zachwycona, ale mam nadzieję szybko wrócić do wprawy.
Przepraszam, że musieliście tyle czekać na rozdział. Jest u mnie moja kochana kuzynka Jucinka (razem wspominamy Jarę i obrażam Joy heee radocha), z która widzę się praktycznie dwa razy w roku, więc szkoda mi czasu na pisanie tych nieszczęsnych wypocin. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ^ ^ Obiecuję, że regularne pisanie, powróci gdzieś w połowie sierpnia. Póki co, musicie zadowolić się tym badziewiem.
Udało mi się znaleźć jakiegoś nowego paringa, choć nawet w połowie nie jest tak fantastyczny jak Jara. Jeszcze nigdy nie miałam sytuacji, iż tak bardzo przeżywałam serialowy wątek. A tu proszę, Jara okazała się wyjątkowa :)
Nadal nie pogodziłam się z istnieniem jeroya (patologicznej pomyłki życiowej). Po prostu nie mogę zrozumieć jak ludzie, którzy wiedzieli o sobie wszystko, byli dla siebie oparciem i daliby się za siebie pokroić, nagle przestają się znać i wszystkie piękne wspomnienia wędrują do kosza. To boli. Bardzo...
Jara była inna od wszystkich typowo serialowych par. Było w niej coś, co odróżniało ją od innych. Pokochałam ją całym serduchem, mimo, że to wszystko działo się jedynie w 'durnym' serialu. Ale Jara była wyjątkowa. Dla mnie... 
Miłość do jeroya rozpoczęła się z momentem wydania na świat słów "Dziewczyna, która zawsze wszystko robi źle i Król Bałaganu". Brzmi razem prześlicznie, otwarcie przyznaję, ale gdzie uzasadnienie tego zwrotu? 
Bo słowa to nie wszystko. Trzeba jeszcze działać. I kochać...
Trudno mi w to wszystko uwierzyć. Patrząc na wcześniejsze odcinki, chce mi się płakać. Mimo, że Jerome i Mara już nie są razem, wciąż zostanie to jedno, niezwykłe zdanie: "Wydobywasz ze mnie to co najlepsze". I tego ani waldzio, ani nikt inny nie zmieni. Nawet jeśli bardzo by tego chciał..
Dzisiejszy rozdział taki filozoficzny... Aby każdy uwierzył w swoją wyjątkowość :)
Cieszę się, że wreszcie wróciłam ^ ^ 
Tak wgl, przeglądałam sobie dzisiaj wszystkie opowiadanka na tym blogasie  (przy okazji dowiedziałam się o paru wątkach, które powinnam zakończyć a mądra zapomniałam). Podłamałam się psychicznie, mój poziom umiejętności pisarskich jest tragiczny xd Patrząc na komentarze, prawie się poryczałam, gdyż iż ponieważ, jesteście tacy kochani i piszecie mi takie miłe rzeczy, mimo, że opowiadania są naprawdę dalekie od ideału.
Dziękuję za to, że jesteście :)
KC KC KC was bardzo bardzo <3

22 komentarze:

  1. Om om om om om om om. ! ;D
    Nareszcie napisalas. Patka ma mega radoche ! :))
    Co do opowiadania, jak zwykle swietny *-*
    Czekam na kolejna czesc .xd :3

    Ps: Zapaszam do mnie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jak ucieszyłam się jak zobaczyłam,że wreszcie napisałaś. I chyba ściągnęłam Cię myślami bo wczoraj myślałam Ciekawe co Sapphire...
    Mi to opowiadanie strasznie się podoba i jest cudowne,ale troszeczkę,tak troszeczkę widać,że wyszłaś z wprawy tak jak i zresztą sama stwierdziłaś. Zresztą nie dziwie Ci się. Jak długo minęło od opublikowania ostatniej części.
    Kiedy czytałam o Grace to tylko czekałam aż ona powie fabianowi to co ma powiedzieć,aaa nie powiedziała.. :( Jak mogłaś? Mam nadzieję jednak,że w następnym Fabian się dowie. Nie możesz mi tego zrobić !! Nie możesz.
    Co do ogólnie Hoa jako serialu nie myślę już o nim jako o koszmarnym jego końcu,ale jako o wspaniałym środku bo jak dla mnie 2 sezon był najlepszy. I wolę nie oglądać całego 3 sezonu czy tego całego coś tam Ra,wolę nie mieć potem załamki.
    I chyba zmieniłaś piosenki na blogu. Ale ty masz cudowny gust. *_* Kocham wszystkie te piosenki. ;3
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Twoja Sapphirer
    Natalie. ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałaś, że twoje rozdziały są dalekie od ideału. To też ja napiszę Ci coś filozoficznego. Każdy ma inne pojęcie ideału. Nie ma jej definicji ( dobra, mamy dwa wyjątki : Eugene and Brad), każdy ma swój ideał. Wiesz co? Ty jesteś moim ideałem pisarki. Twoje opowiadania są pouczające ( czuję się prawie jak w szkole, he he) z poczuciem humoru, świetnie napisane i nie przesłodzone. czyta się to prawie jak książkę. I to nie tak, że chce ci się podlizać, czy coś. Ale ty masz taką fajną iskierkę w sobie, która ja osobiście uwielbiam. W twoich opowiadaniach jest coś magicznego, czego nie ma w innych. Uwielbiam to coś ♥
    Kotek, na Ciebie nie da się gniewać. Nie miałaś czasu - przecież w wakacje każdy chce zrobić coś innego, niż siedzieć przy komputerze. Większości się to jednak nie udaje ( weźmy np. mnie :3 ) Musisz koniecznie poznać mnie ze swoją kuzynką. Ja nie mam się z kim naśmiewać z jeroya. Moje siostry nie są prawdziwymi Sibuners. Nie płaczą, jak oglądają finały poprzednich sezonów. Jak sobie nawet przypomnę te odcinki, to łzy pieką mnie pod powiekami. Ale co tam ze siostrami! Mam was <333
    Boże, Grace, weź twarz Fabiana w dłonie, przyciągnij go do siebie tak, alby się wasze koniuszki nosów się stykały, powiedź mu w końcu do jasnej cholery co czuje i pocałuj! To nie jest kurcze takie trudne! Daje ci słowo. A tak na marginesie Foster - masz rację z tymi sexy sweterkami Fabiana. Wygląda w nich meeega *.* Najfajniej jest, jak się te guziczki odpina, od tego najwyżej, do tego najniżej i... Boże, zapomnijcie że to napisałam ( mimo tego, że taka jest prawda :p) !
    Moja Jara. Dla mnie nie ma innej tak dobranej do siebie pary. Co z tego, że to było w serialu? Za bardzo ten głupi serial pokochałam, żeby tak po prostu przestać o nim myśleć. Ej, ja się chyba uzależniłam. Na pełnym kacu od stycznia. I jedziemy z tym koksem.
    Boże, Amber kocham cię! 'Symptomy zakochania! Pierwszy: niepokojąca zazdrość. Wooow... Muszę to uczcić!' Polać jej! Dobrze mówi! Tak trzymaj, Ambs! Rób tam za swatkę!
    Dziękuje tak bardzo ślicznie, tak mega ślicznie za ten ostatni komentarza pod moim badziewiem!
    Mel się nam buntuje. UUU! A Stellcia skrycie się podkochuje w Fabianie! Łapy precz od niego. On jest mój! No dobra - Grace też. Mogę się trochę podzielić. Ale ta rozrywkę z rozpinaniem sweterków jest moja. Kurdę, Oblivate, Oblivate!
    Nowa playlista i wygląd. I od razu się zakochałam! Dżeruś jest w tym nagłówku taki mega sexy i w ogóle cały taki omomom, że chce się tylko całować ( przepraszam Mara!)
    Ostatnio topie swoje smutki z colą w ręce i czytając smutne fanficon o Jarzę. Beczę kilka razy na dzień. Wypłakałam ze siebie już 2 litry. W tym tygodniu, of course.
    Słucham 'Just A Dream' i dalej płaczę. No, zaczynamy wypłakiwać trzeci litr.
    Że się tak zapytam: SKĄD DŻERUŚ MIAŁ ŚCIĄGNIĘTE 'BABY' NA TELEFON?
    Nie popuszczę Eddiemu. Jak śmie się do jasnej cholery naśmiewać z Hershey, zginiesz śmieciu razem z waldziem!
    Dobra, dostaniesz klapsa tylko, ale waldzia to zabijemy razem z Diane, już się nawet umówiłyśmy na 10-tego.
    A teraz 'Accidentally In Love' Kurdę, kocham to! Love!
    Abby, uwierz w siebie!
    Love!
    Fabian, kocham cię skarbie ty moje najdroższe! Jak Grace ci tego wazonu nie kupi, to ja ci kupię takie dwa! Zobaczysz! Obiecuję!
    Love!
    Dziękuję za wspaniały rozdział ( że taki długi, pisz tak częściej baby *.*)! Od razu mi się humor poprawił.
    Love!
    Kiedy Stella i Benny się w końcu zejdą. Moje skarby ♥ Siostrusia Jerrego daje do pieca!

    Accidentally In Love, Accidentally In Love, Baby! Ty mój niedoskonały ideału ♥
    Twoja Sapphirer
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WoW !! Ktoś mnie rozumie i całkowicie Cię popieram !!!/Gaduła

      Usuń
  4. super kiedy next a drugim blogiem

    OdpowiedzUsuń
  5. a co z drugim blogiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że którym? xd
      Bo wiesz, jest ich całkiem sporo, so... ^ ^
      Jeśli chodzi o Teugene Story, to może wyrobię się do końca miesiąca.

      Usuń
    2. o egunie i jade

      Usuń
  6. Nie,nie bój się Bogusław okien !!!
    Stella zawsze wygra ,Benny!!!
    Szeksi sweterek Fabianka !!!Awwwwwwwww!!^_^ ^.^
    Pa , Pa Grace !! Przyjdę na twój pogrzeb !!:D
    Ja zawsze być Heppy ludkiem kiedy czytam twe "Wypociny" Booomm !! Awww! Boom!!
    My twi Fani Być wyrozumiałym ale czasem coś dodaj :P!!!!
    Lofciam Cię!!! i popieram Joylitte /Gaduła

    OdpowiedzUsuń
  7. Ożesz ty,Sapphire żyje! :O
    Jak wracać to tylko z mega rozdziałami <3 Nawet nie wiesz,jak uwielbiam te twoje porąbane teksty i pomysły Mickusia ^^ Jesteś w tym mistrzem!
    Doskonale rozumiem Abby. Ja taką depresję przechodzę średnio raz na dwa tygodnie,zwłaszcza jak zjem za dużo szokolady xD
    Ahahaha,czekam na dalsze wycieczkowe perypetie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział!

    Zostałaś przeze mnie nominowana. Szczegóły znajdziesz tutaj: http://housee-of-anuubis.blogspot.com/p/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Droga Sapphire :D
    Na początek chciałam powiedzieć, że bardzo podobał mi się twój rozdział tak jak i wszystkie pozostałe. Masz wielki talent i swoimi opowiadaniami zmieniasz nastawienie ludzi do Tajemnic Domu Anubisa. Zawsze, gdy oglądałam tda wątek Jary jakoś mnie nie porywał. Był dla mnie jakąś częścią tego serialu ale niezbyt dla mnie ważną. Gdy odkryłam twojego bloga i przeczytałam pierwsze opowiadanie siedziałam do 3 nad ranem i czytałam . Zainspirowałaś mnie do obejrzenia od nowa 2 sezonu tda i skupieniu się na wątku Jary. Dzięki tobie odkryłam Jarę na nowo i pokochałam ją. Teraz zrozumiałam, że Jara zawsze będzie istnieć mimo nieudanego 3 sezonu, bo fani nigdy o niej nie zapomną. Chciałam ci za to podziękować i powiedzieć, że jestem twoją dłużniczką. Gdyby nie twój blog, nigdy nie odkryłabym czegoś tak pięknego i prawdziwego jak miłość Jeroma i Mary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co powiedzieć... Bardzo Ci dziękuję <3 Aż mi się łezka w oku zakręciła. Cieszy mnie to, iż opowiadania przypadły ci do gustu, jednak największą radość wzbudzają we mnie twoje słowa o Jeromie i Marze. To wyjątkowe, naprawdę. Nawet nie wiesz, jaki ten komentarz jest dla mnie ważny. Jeden z najpiękniejszych wpisów jakie dostałam. To niesamowite...
      Jarę trzeba dogłębnie zrozumieć i Tobie się to udało... Nie mam pojęcia co mogę jeszcze dodać, bo jestem strasznie poruszona i chyba będę płakać... Serio.
      Dziękuję za ten komentarz, dziękuję, dziękuję <3
      Jesteś cudna :)

      Usuń
    2. To nie ja jestem cudna tylko ty :)Naprawdę aż tak cb wzruszyłam ? :D Zgadzam się z tym, że Jarę trzeba dogłębnie zrozumieć, ponieważ to uczucie nie jest dostrzegalne na pierwszy rzut oka jak w przypadku innych par w hoa. Oni swoje uczucia wyrażają w mało widocznych gestach takich jak spojrzenie czy bycie przy danej osobie kiedy przeżywa trudne chwile. I to jest w tym magiczne. Dzięki Jarze zrozumiałam też, że nie należy osądzać nikogo zbyt pochopnie bo pod skorupą którą widzimy może być inny człowiek jak w przypadku Jeroma i to, że miłość zmienia ludzi na lepsze :) Uff znowu się rozpisałam :D. Zniecierpliwością czekam na następne opowiadanie :))

      Usuń
  10. Rozdział jest przecudowny <3
    Masz wielki talent, pisz dalej, pisz dalej! Nie można go zmarnować ;)
    Napisałabym teraz długą opinię na temat rozdziału, ale ostatnio jak piszę długie komentarze to tylko, gdy czegoś się muszę uczepić. A tutaj tak szukam, szukam, ale nic nie znalazłam. Te opowiadania są cudowne, dzięki Tobie zapomniałam o tym durnym 3 sezonie, traktuję go tak, jakby to był pomysł jakiegoś niby fana, no ale ten pomysł był tylko pomysłem, nie puścili go. A że widziałam te wszystkie odcinki, to niby że widziałam tylko jak puszczali te 'pomysły'.Teraz tak to sobie wyobrażam.
    Wiem, nielogicznie to określiłam, ale ja już tak mam XD

    I'm Sapphirer :)

    ~ Alleyse (dawniej Savannae)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział wyszedł niesamowicie ♥
    Dlaczego mówisz, że opowiadania są dalekie od ideału? A pomyślałaś, że może dla nie których ( w tym mnie ) to są idealne, dopracowane, przecudowne opowiadania? Dziewczyno masz niesamowity talent i zawsze z ogromną niecierpliwością, czekam, aż napiszesz jakąś nową część. W twoich historiach jest dużo humoru,( którego u mnie w opowiadaniu prawie wcale nie ma, ale to już inna historia ) przez co szybko się czyta rozdziały, i niestety bardzo szybko dochodzi się do końca opowiadania. Bardzo często dajesz jakiś wątek nad którym trzeba pomyśleć. Chciałabym naprawdę pisać tak jak ty.
    Grace prawie powiedziała Fabianowi o jej uczuciach. Awwww ;3 Jakie to słodkie. Szkoda, że w ostatniej chwili stchórzyła ;c Ale cóż ja na jej miejscu to nawet nie zaczęłabym tego tematu.
    Stella i Benny. Dawać mi ich tu razem ^.~
    Strasznie mnie zastanawia kto jest W. Ale chyba prędko się tego nie dowiem. Ciekawi mnie też co znajdą i zobaczą na wycieczce. No i jeszcze czy Grace kupi Fabianowi ten wazon. Jak już obiecała to nie ma wyboru ;3
    No nic, mam nadzieję, że dodasz szybciutko nowy rozdział i nie skażesz nas na te tortury, w których każesz długo czekać na nową część.
    Twoja fanka
    Stevie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stevie kochana, u cb wszystko jest the best <3
      Humorek jest, kiedy na horyzoncie pojawia się Amber z Peddie, to uśmiech zagwarantowany :)
      Zapewniam Cię, że piszesz 100 razy lepiej ode mnie i bardzo Cię podziwiam.
      Masz ogromny talent, naprawdę. Uwierz w siebie, piszesz świetnie :)

      Usuń
  12. Zapraszam na [9] odcinek, moje opowiadania pt. "Patrzysz na mnie tak, jakbyś prosiła o pocałunek..."
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/08/stracone-marzenia-odcinek-9-patrzysz-na.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Sapphire mam do ciebie pytanie. Pamiętasz jak na playliście ( nie wiem jak to się pisze )była jakaś piosenka hiszpańska , ale ją usunęłaś? Napisane było, że to Hoy somos mas , ale jak wpisuję to na youtube to wyskakuje mi Violetta.

    OdpowiedzUsuń
  14. dzieki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń