niedziela, 8 września 2013

Opowiadanie cz. 59, Born to make you happy.

Z perspektywy Patricii

Czasami zastanawiam się jaka właściwie jestem? Nie chodzi tu o kwestie charakteru, dobrze wiem, iż wszyscy mają mnie za zołzę (nie bez powodu). Bardziej interesuje mnie mój sposób bycia przy znajomych. Wiadomo, inna jestem przy Marze, Amber czy Jeromie, ale która "ja" jest mi tą najbliższą? Najbanalniejszą odpowiedzią byłoby to, że przy Eddiem, ale nie...
-Gaduło? Znowu odpływasz?
Tak. Ostatnimi czasy trudno jest do mnie dotrzeć, więc powinnam być przyzwyczajona do takich reakcji. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo go kocham, ale w pewnym sensie nadal jest dla mnie trochę obcy. Był z Niną. Dotykał ją, całował, i kto wie co by się stało, gdyby nie jego ojciec. Żeby było jasne, nie widziałam momentu jej śmierci. Początek owszem, jednak jestem pewna, że wtedy jeszcze żyła. Musiała odejść trochę czasu później. Nie lubię o tym myśleć. Mam wyrzuty sumienia. Tęsknie za nią, ale jednocześnie czuję żal. Przyjaciółka nie powinna robić takich rzeczy. Jasne, też ciąży mi ta sprawa z Jerrym z tym, że on nie był wtedy z Marą. W przeciwnym wypadku, na krok bym się do niego nie zbliżyła.
-Patt? - Eddie lekko szturchnął mnie w ramię. - Wszystko ok?
-Tak jasne. Zastanawiałeś się czasem... Co słychać u Twojego ojca?
Nie wiem co przyszło mi do głowy. Eddie tylko spojrzał na mnie z pogardą i odwrócił się plecami. No fakt. Trudno pogodzić się z prawdą, iż twój rodzic zabił człowieka. Nikt nie wiedział jak było naprawdę. Rozmawiałam o tym z Grace, jednak porządnie jej nazmyślałam. Kupiła bajeczkę o krwi i nożach. Psychofanki horrorów uwierzą we wszystko.
-Nie mówmy o tym. - burknął chłopak, nadal na mnie nie patrząc. - Mieliśmy do tego nie wracać. Przeszłość zostawiamy za sobą.
-Spotkaj się z nim. - odparłam, nie do końca świadoma swoich słów. - Powinieneś to zrobić. Tak czuję.
-Telepatyczność Gaduły? Nie, dziękuję. - powiedział już udobruchany. - Wracamy już? Za niecałą godzinę mamy autobus.
-Pewnie blondynko. - odparłam i chwyciłam jego zimną dłoń.
Lubiłam trzymać go za rękę. Taki mały gest, a tyle dla mnie znaczy. Wierzcie mi, nie jestem ckliwa czy coś w w tym stylu, ale naprawdę mi na nim zależy. Mimo tego całego bagna, które miało miejsce kiedyś. Kocham go, bardzo. Wkrótce mu to powiem, obiecuję.
Właśnie zbierałam siły na to niecodzienne wyznanie, kiedy poczułam, że ktoś mocno ciągnie mnie do tyłu. Zaczęłam wrzeszczeć, próbując się obronić. Napastnikiem okazała się być tajemnicza postać w błyszczącej, czerwonej pelerynie. Chwilowo straciłam dech w piersiach. Eddiego nigdzie nie było. Zupełnie tak jakby rozpłynął się w powietrzu.
-Jestem przy Tobie cały czas, nawet nie wiesz jak blisko... Przekaż pozostałym, że mogą już zacząć się bać.
Wtem, czyjaś dłoń chwyciła mnie za łokieć i mocno przygarnęła do siebie. Eddie. Napastnik widocznie uznał, że nie ma szans bo szybko uciekł w stronę lasu. Zsunęłam się na ziemie, usiłując złapać wdech.
-Co to było do cholery?
-Nie wiem, ale...
Nie mogłam mówić. Za bardzo się bałam. Tak, ja. Nawet zołzy czasem odczuwają strach, nie można być wiecznie twardym. A już na pewno kiedy naskakuję na ciebie szaleniec w dziwnej pelerynie. Szata miała na sobie charakterystyczny symbol. Byłam pewna, że już go gdzieś kiedyś widziałam.
-Dobrze się czujesz?
Zdobyłam się jedynie na słabe skinięcie głową. Spojrzałam na nadgarstek. Wściekle czerwona strużka krwi spływała po mojej ręce. Zaklnęłam cicho i zaczęłam płakać. Kolejna rzecz, której nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Eddie usiadł koło mnie, kładąc dłoń na moje posiniaczone plecy. Byłam jak sparaliżowana. W życiu się tak nie czułam.
-Tu nie jest normalnie. Idziemy stąd, jak najszybciej.
Ehe, ciekawe jak. Leżałam na ulicy, zaryczana i okrwawiona. Gorzej już być nie mogło. Chyba, że pan/pani 'czerwony' wróci i zatłucze mnie siekierą. Taka sugestia.
-Idź sam...
-Ty to naprawdę durna jesteś. - chłopak pokręcił głową, po czym lekko pogłaskał moje obolałe ramię. - Są inne środki transportu.
Spojrzałam na niego pytająco. Zamierzał ciągnąc mnie po ziemi? Znając Eddiego, należy wziąć to pod uwagę.
-Wykrwawię się na śmierć. Zróbże coś niedorobie!
Zrobił. Zrobił coś, co mogę dodać do niedawno założonej listy życiowych niespodzianek. Eddie wyśmiał wszelkie moje żale i jęki, zarzuciwszy moje okrwawione ramię na plecy. Chwilę później, spadł na mnie zaszczyt bycia niesioną przez samego Edisona Juniora. Nie ruszyło mnie to ani trochę. W ogóle. Wcale. Ani odrobinę.
No dobra. Cieszyłam się jak dziecko, ale mniejsza. Było miło. Ktoś inny uznałby to za przesłodzone, lecz co mnie obchodzi czyjeś zdanie? Najważniejszy był fakt, iż miałam jego. I niczego bardziej nie pragnęłam.


Z perspektywy Grace

Wspominałam już, że jestem mistrzynią w kształtowaniu relacji związkowych? Foster ma to do siebie, że wszystko musi spieprzyć. Fabian wyraźnie unika mojego wzroku (co wcale nie oznacza, że nostalgicznie wpatruję się w jego piękne, ciemne... brr). W sumie mu się nie dziwię, jednak mógłby się raz uśmiechnąć... Ewentualnie dwa. Generalnie wszystko jest winą Pani Andrews bo to ona załatwiła niedoświadczonego kierowcę i "podróż do przeszłości". Tak czy siak, Fabian nie odzywa się do mnie, ja nie odzywam się do niego, a Amber nie odzywa się do żadnego z nas, gdyż uraziło ją moje niecodzienne zagranie. Bywa. Blondynki tak mają.
-Grace?
Ou. Jest źle, wręcz tragicznie. Fabian chce ze mną rozmawiać. Nie ma czasu na rozważanie, trzeba działać. Niewiele myśląc, zapchałam sobie buzię podejrzanymi cukierkami z torebki Marusi (nie zauważyła: kieszonkowcy mieliby radochę).
-Widzisz... Myślałem o tym co mi powiedziałaś i...
-Asz je czy nfym nfe pofedilam.
-Możesz powtórzyć?
-Nfe. - zatkałam usta dłonią, przeżuwanie wymknęło się spod kontroli. - Tro pfa!
Zwiałam. Znowu. To dziwne, ale ja naprawdę nie potrafię z nim rozmawiać. Nie o tym. Najgorsze jest to, że mój amant nadal siedzi mi na ogonie i nie ma zamiaru odpuścić. Dobrze. Czas sięgnąć po zaawansowane środki.
-Abbyyy! - zmusiłam się do promiennego uśmiechu. - Wiesz, że jesteś moją naj naj naj naj...
-Tak... To co mam zrobić? - Roye odłożyła książkę i spojrzała na mnie z pobłażaniem.
-Wiedziałam, że się zgodzisz, vous êtes grand. Porozmawiaj z Fabianem, każ mu się ode mnie odczepić...
-Czekaj... Ty go lubisz. Ale tak lubisz lubisz. - znaczącą poruszyła brwiami.
-Ehe.
-I chcesz żeby Cię zostawił?
-Ehe.
-Nie rozumiem.
-Ja też nie, ale trudno. - machnęłam ręką, po czym pociągnęłam ją w stronę Ruttera. - Proooooszę!
Roye westchnęła z rezygnacją i wygramoliła się z kąta. Wygrałam. Pozostaje tylko czekać na rezultaty.


Z perspektywy Abby

-Fabian, ale ona wcale Cię nie kocha.
-Nie wierzę Ci!
Słowo daję, kiedyś z nimi zwariuję. Muszę jednak stwierdzić, że pod względem inteligencji dobrali się znakomicie. Jak głupi i głupszy.
-No przecież wiem co mówię. - nie wiedziałam, guzik. - Wyznała mi niedawno, że...
-Że jestem niesamowicie mądry, przystojny i utalentowany. - oczy Ruttera zaczęły entuzjastycznie błyszczeć. - To cały ja.
-Zamieniasz się w Jerome'a. - skwitowałam krótko, patrząc w stronę przerażonej Grace.
Do niego nic nie dociera, jak słowo daję. Nie mam pojęcia jak to jest, bo nigdy nie byłam zakochane, ale to już jest chore. Jeśli tak to ma wyglądać, wolę zostać starą panną.
-Abby, przecież często z nią rozmawiasz, musiała coś o mnie mówić. Tak? - rzucił mi pełne nadziei spojrzenie.
Szczerze mówiąc, zrobiło mi się go szkoda. Podobno kiedyś spotykał się z jakąś Niną, ale zmarła rok temu. Nie znam całej tej historii, Amber coś wspomniała parę miesięcy temu. Wiem jak to jest zaledwie trzy lata wstecz zmarła moja babcia. Strata osoby bliskiej bardzo boli. Mijają lata zanim oswoisz się z faktem, że jej już naprawdę nie ma. I nie wróci. Jedynie w zagubionych snach...
-Nieee. - mimowolnie spełniałam wolę stukniętej Foster. - Wiesz... Jesteś dla niej za dziecinny. Niedojrzały. A ona potrzebuję... - przerwałam na chwilę, myśląc nad jakimś efektownym zakończeniem. - Seksownego mężczyznę z jajami!
To powiedziawszy, poderwałam się z ławki i pognałam w stronę autokaru. Fabian był zdezorientowany, ale trudno. Myślę, że zgłębia znaczenie kwestii końcowej. Krótko mówiąc, załatwiłam Grace kolejną porcję wymijania i ucieczek. Tak to bywa w życiu.
Kiedy dochodziłam do wniosku, iż żadna dyskusja nie zburzy już mojego spokoju zza zaułka wyłonił się Jerome z Marą.
-Nie będzie Hershey!
-Będzie!
-Masz jakiś dowód?
-Jeszcze nie...
-Zboczeniec!
-Ale Marusiu!
-Nie!
-Wiem jak to rozwiążemy!
-ABBYYY!
Ratunku...

***************

Kiedy beztroscy uczniowie wymieniali się najnowszymi plotkami, W. wyciągnęło niewielki zwój papieru z plecaka. Obrzuciło znajomych lodowatym spojrzeniem, po czym zwróciło wzrok na pożółkły papier. Przedstawiała ona zdjęcia i dane wszystkich mieszkańców Domu Anubisa. Na pierwszym miejscu znajdowała się Trixie. 
-Patricia została naznaczona. - prześladowca odkreślił nazwisko Williamson na liście. - Teraz czas na Marę...


Z perspektywy Fabiana

Zastanawialiście się czasem jak to jest właściwie kochać? Nie, nie chodzi o miłość rodem z podstawówki. Chodzi o prawdziwe, bezinteresowne uczucie do drugiej osoby. Tego nie da się opisać. Wiesz tylko tyle, że twoja druga połówka należy do Ciebie i nic ani nikt tego nie zmieni.
Spędziłem mnóstwo czasu na wylewaniu łez. Z każdą chwilą robiłem się coraz słabszy i nie miał mi kto pomóc. Odrzucałem wszystkie dobre gesty. Źle zrobiłem, wiem. Dlatego teraz chce to wszystko naprawić. Docenić to co dostałem od losu. Bo dostałem bardzo dużo, każdy z nas dostaje. Tylko nikt tego nie zauważa.

***************

Spojrzał przed siebie. Znał to miejsce, tą ławkę, ten zapach... Nie wierzył, że wciąż go pamięta. To właśnie tutaj on i Nina spotkali się po raz pierwszy. Na randce. Właśnie wtedy wyznał jej swoje uczucia... Niby dwa banalne słowa, a aż tyle znaczą. Po jego bladym policzku spłynęła przejrzysta łza. Wspomnienia kuły go w w środku, jednak nie bolały już tak mocno. Znalazł kogoś kto potrafił załatać jego serce.
Zaraz po przyjeździe, Grace gdzieś wyfrunęła. Podobno miała coś do załatwienia. Rutter szczerze wątpił w te słowa. Dobrze wiedział, że nie chce się z nim spotkać. Może ona też się bała. Jeszcze bardziej niż on.
-Fabian?
A jednak. Przyszła. Chłopak spojrzał w górę i uniósł kąciki spierzchniętych ust. Lubił na nią patrzeć. Jej błękitne oczy iskrzyły się od nadmiaru optymizmu. Zawsze taka była. Trudy bardzo często używała wobec niej określenia "żywe srebro". Wszyscy ją lubili, nawet Patricia.
-Czekałeś na mnie. - bardziej stwierdziła, niż spytała.
Natychmiast wyczuł, że coś nie gra. Grace błądziła wzrokiem po parku, zupełnie tak jakby czegoś szukała. Jej długie blond włosy smętnie spływały po ramionach, a iskierki w oczach zgasły.
-Co się stało?
-Nieważne.
Nie pytał. Dobrze wiedział, że nie dostanie odpowiedzi. Grace potrafi być bardzo uparta. Przez całe dziesięć minut wpatrywała się w niebo. Czekała. Rutter milczał, lecz nie wiedział jak długo będzie mógł znieść tą trapiącą ciszę. Blondynka zerknęła na niego z niepokojem, po czym usadowiła się u metalowych nóg ławki. Nie usiadła obok niego.
-Miejsce Niny. No tak. - pomyślał Rutter usiłując ukryć narastające wzruszenie.
Była ostrożna. Powinien coś powiedzieć, czy może jeszcze poczekać? Kolejne miesiące...
-Naprawdę chcesz ze mną być?
Fabian poczuł znane ciepło w sercu. Po raz pierwszy od śmierci Niny. Szczęście mieszało się wraz ulgą jak i pozostałymi uczuciami. Teraz powoli. Tak by niczego nie zepsuć. Nie tym razem.
-Bardzo. - odparł spokojnie, choć jego serce wciąż biło tysiąc razy na minutę. - A ty?
Skinęła głową, lekko się czerwieniąc. Wszystko wokół przestało istnieć. Liczyła się tylko ta chwila, ten moment.
-Fabian... Bardzo Cię kocham, ale nie chciałabym Cię skrzywdzić. - powiedziała cicho, patrząc w jego ciemnoniebieskie oczy. - To Twoja decyzja. Przemyśl to.
-Już to zrobiłem. - oświadczył, chwytając ją za dłoń. - Bez względu na wszystko.
-To "wszystko" może nam bardzo przeszkodzić. Rozmawiałam dzisiaj z Niną...
Nie był to dobry moment na wspominanie Martin, ale Grace bardzo chciała mu coś powiedzieć. Nie mógł jej przeszkodzić.
-Mara nie będzie skazańcem...
-To świetnie!
-Nie do końca. - głos ugrzązł jej w gardle. - Znaczy... Dobrze, że nie ona tylko... Według przepowiedni, o której później ci powiem... Nadal jest to ktoś z nas. Z tego domu.
Nagle wszystko prysło. Przyszłość każdego z nas stanęła pod znakiem zapytania. Chłopak puścił jej dłoń i oparł głowę o ławkę.
-Skąd wiesz, że to nie Mara?
-Wybrana to wybrana. Nie może być skazańcem. - wymamrotała płaczliwie. - Ktoś z nas zginie. Już niedługo. Musimy porozmawiać z Sibuną. Nina czekała na mnie kiedy wracałam od... nieważne.
Rutter zdał sobie sprawę, iż tak naprawdę nie wiedzą nic o planowanej ceremonii. Jedynym źródłem informacji były dzienniki z biblioteki.
-Może pójdziemy do Jaspera? W końcu to dzięki niemu dowiedzieliśmy się najwięcej.
-Widzisz... To jest kolejna sprawa, o której muszę ci powiedzieć. - Foster spuściła wzrok. - W. nie działa same. Ma kilku pomocników i... myślę, że Jasper może nie być tego świadomy, ale pamiętniki do fałszywki. Zwróć uwagę na daty, sposób wykonania zeszytu. Wujek Abby pracuję w jakiejś archeologicznej branży czy czymś tam... Tydzień temu wysłałyśmy mu dziennik. Stwierdził, że to podróbka. Nasz kochany prześladowca musiał wysłać mu jakieś śmiecie.
-Co? - Fabian poderwał się z miejsca. - Spędziliśmy tyle czasu na niczym? Ustaliliśmy masę rzeczy! To nie może być prawda.
-W ceremonii jest ważny każdy szczegół. Nawet najmniejsza literówka w słowie może wpłynąć na naszą niekorzyść. Podejrzewam, że W. posiada prawdziwe dzienniki a nam przysłało sfałszowane kopie. Mogło podmienić treść.
Chłopak bezradnie rozłożył ręce. Za dużo wrażeń jak na jeden wieczór. To wszystko było zbyt skomplikowane. Jak naprawdę miała wyglądać ceremonia? Wszystko wskazywało na to, że W. ma coś do ukrycia.
-Obgadamy to później. Grace... Co miałaś na myśli mówiąc, że nie chcesz mnie skrzywdzić?
Dziewczyna pobladła. Problem ceremonii spadł na drugi plan. W oku blondynki zakręciła się pojedyncza łza.
-Powiem Ci... Ale nie teraz. Chciałabym wykorzystać to, że jesteśmy tu oboje i możemy być ze sobą. Przynajmniej na razie. - wyszeptała bezgłośnie. - Nie zostawisz mnie, prawda?
Chłopak ujął jej gładką twarz w dłonie i delikatnie ucałował ją w czoło. Policzki Grace zajęły się pąsowym rumieńcem, jednak oczy nadal były dziwnie puste. Trudno jest być szczęśliwym, kiedy na sercu ciąży Ci pewien człowieczy los...


KC ich <3
Boże, nie wracajcie przypadkiem do starych rozdziałów! Wstydzę się ich.
Tak czy siak, zamierzam dokończyć wszystkie wątki, które kiedyś zaczęłam a teraz guzik z tego pamiętam. Co tam robiła Denby? Sapphire, idioto.
Grace zboczeńcu. Tylko o playbojach gada. To czytają dzieci.
Nie załamujcie się patrząc na rozdział. Nauczę się ładnie pisać, obiecuję.
A teraz Fabiana potrącił samochód! Dramatycznie.
Przemowy też miałam piękne, aż zacytuję "Willow była xd i odjechała xd jestem głupia xd hehe xd xdxdxdxddxd" Boże.
POD ŻADNYM POZOREM NIE PRZYPOMINAJCIE SOBIE MOJEGO DRAMATU OBYCZAJOWEGO O ŁYSYM MICKU OD POCZĄTKU!
Co do Frace...
Oho, Sapphire szpanuję jogurcikiem. 
Uznałam bowiem, iż Grace i Fabian...
Nie no, ja nie mogę. - "Dobrze słyszałeś. Wszystko mi powiedziała. Kiedy dowiedziała się, że Eddie jest u Niny, oboje do nich pojechali. Eddie skłamał, że niby jest u ojca. No i zobaczyli... Zaraz po tym, jak Eddie pożegnał się z Niną, do domu weszła Patricia. Trochę się szarpały, ale nic takiego się nie stało. I wtedy Sweet... On po prostu nie chciał żeby Eddie z nią był... Wiedział jak bardzo kocha Patricię. Chciał żeby jego syn miał udaną przyszłość, a ta więź wszystko psuła... To wyciągnął nóż... Patt wszystko widziała. Ale nie mogła nic powiedzieć. Wyobrażasz to sobie? Powiedzieć chłopakowi, że jego ojciec jest mordercą? Bardzo ją skrzywdził, ale mimo to dalej go kochała. Sweet ją szantażował. Nawciskał jej jakiś bajeczek, ze jeśli komukolwiek o tym powie, to was zabiję."
Na krowie kopytko (przekleństwa po chrześcijańsku) co ja zrobiłam ze Sweetem?. Nauczyłam go obsługiwać nóż. Ja to odkręcę! Wszystko!
Frace czy Fabina? Zarządzam demokrację, niech wybiera lud! W ten sposób nikt mnie nie uszkodzi ^ ^
Pan Sweet zadźgał Ninę nożem. Nie skomentuję Sapphire, wstyd, hańba.
Tak z innej półki, to w tym miesiącu rozwalono mi aż dwie pary. No to już jest przesadne... Na pocieszenie została mi tylko jedna, chociaż pewnie i tak nie przetrwa BO SAPPHIRE POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻE BYĆ SZCZĘŚLIWA.
Uwzięli się na mnie, wszyscy. Wina Tuska.
A teraz Stella znokautowała Joy pomidorem.
Podzielcie się ze mną swoimi ulubionymi paringami... Może znajdę coś fajnego.
Chcę być pandą.
Bo najwyraźniej ja mam słaby gust. Jak inaczej wytłumaczyć to, że wszystkie moje couuples uległy zniszczeniu?
Fabian dostał butem w łeb.
MClarke tak pięknie piszę. Nie dołuj mnie.
Fabian żre naleśnika.
Teraz czytam rozdział Joylitte. Śliczny. Załamujecie mnie, naprawdę.
Następny rozdział mam już napisany i (co jest niepokojąco dziwne) w miarę mi się podoba. Coś nowego.
Przepraszam wszystkich fanów Peddie i Amfie bo bardzo ich zaniedbałam (jestem niewyżyta po Jarze, musice to zrozumieć). Poprawię się ^ ^
A więc... Życzę wam fajnego roku szkolnego (nie oszukujmy się, wszyscy wiemy, że fajnie nie będzie), wypełnionej lodówki i życzliwych sąsiadów (pozdro dla pana. B koszącego trawę o 5 rano).
No.
Mam wrażenie, że trochę to to krótkie, ale na więcej mnie nie stać (co poradzić, leniwa jestem). Zmieniłam szkółkę (narka frajerzy) toteż czasu mam mniej bo muszę dojeżdżać, ale nie bd zanudzać was moimi problemami (dżemuś mi się skończył, ratunku).
Do widzenia <3
PS: Następna część będzie długa i horrorystyczna huehue. Widzimy się za tydzień (lub dłużej) ^ ^


DRODZY SIBUNERS!
JEŚLI SIĘ WYROBIĘ, ROZDZIAŁ BĘDZIECIE MOGLI ZOBACZYĆ DZISIAJ. 
WSZYSTKO ZALEŻY OD MOJEJ SZUPEL KREJZI RODZINKI, KTÓRA NADUŻYWA MOJEGO LAPTOPA DO WŁASNYCH CELÓW (PRACA PRACA, WHY ;C)
W PRZECIWNYM RAZIE ZOBACZYMY SIĘ W PONIEDZIAŁEK/WTOREK.
PRZEPRASZAM, ŻE MUSICIE TYLE CZEKAĆ ALE MAM INNE, WAŻNIEJSZE ZAJĘCIA I TAK WYCHODZI.
PSIEPLASIAM :C





25 komentarzy:

  1. Ja nie moge! Siedzę sobie spokojnie aż tu nagle widzę opowiadanie . Radocha na maksa nareszcie pierwsza przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna część ;*
    Czekam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za peddie i w następnym poproszę o jeszcze więcej peddie
    XXX

    OdpowiedzUsuń
  4. "Fabian wyraźnie unika mojego wzroku (co wcale nie oznacza, że nostalgicznie wpatruję się w jego piękne, ciemne... brr)" BRWI! GRACE, KOCHAJ JEGO BRWI!

    Prześliczną dobrałaś muzykę. Mam w zwyczaju czytać na wyrywki i dopiero potem cały tekst. Scenka z Frace padła na początek, i to był strzał w dziesiątkę, bo piosenka była praktycznie dopasowana <3 Chyba zostanę ich shipperką, to było urocze :3

    Twoje postacie też są idealnie wpasowane. Przyzwyczaiłam się do nich, jakby rzeczywiście byli częścią realnego Anubisa... tylko Benny'ego mi brakuje (i scenek arusi):c Grace jest świetna! Nadaje opowiadaniu humoru, uwielbiam ją.

    HERSHEY!

    Kocham HoA Story. I czuję, jakbyśmy znały się naprawdę. Chociaż pewnie nigdy się nie spotkamy, to wiedz, że kocham Cię całym mym malutkim, złym serduchem i nigdy nie przestanę czytać opowiadań! Przypominasz mi starego Anubisa, którego mi strasznie brakuje :<

    Jestem zachwycona! Nie ogarniam, jakim cudem potrafisz dodawać tak często opowiadania, ja jestem leniwa, zwykle nie mam czasu i nie chce mi się potwornie (ale strasznie kocham to co robię ^ ^). SZACUN.

    No to cześć, Sapphire. Czekam na kolejny rozdział :)
    Twoja kochana Sapphirer,
    Twa fanka wierna.
    MClarke ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorganizujemy zbiórkę na bilet. Przyjadę do Ciebie! Mieszkam gdzieś na środku Polski ^ ^

      Dodajesz w swoim tempie ale to bardzo dobrze, bo Twoje opowiadania są ZAWSZE idealnie dopracowane. Mi się nigdy nie chce poprawiać i wychodzi jak wychodzi.

      Ja też Cię KC <3 Baardzo! Masz taki wielki talent. Strasznie Ci zazdroszczę, chciałabym pisać tak jak ty. Tworzysz prześlicznie <3

      Gdzieś tam w Liverpoolu właśnie Jeruś godzi się z Marusią. Niestety kamery tego nie ujęły, ale się godzą. Joy zginęła pod tirem.

      KC <3

      Usuń
    2. Shit! A ja niestety mieszkam gdzieś na południu Polski ;__; (tak mniej-więcej Kraków-Kielce-Częstochowa itd. te klimaty.).
      MOJE OPOWIADANIA IDEALNIE DOPRACOWANE
      HAHA HAHA
      Weź nie kłam przecież widać że wszystko naciągam ;__;

      Jeruś godzi się z Marusią o jakoś tak:
      J: Ach Marusiu
      M: Ach Dżerusiu
      *przytulas*
      J: Aj loff ju
      M: Mi tuu. Sorki
      J: No sorki też.
      M: Nie ma Joy?
      J: A gdzieś ją pod tira wywiało.
      *przytulas x2*
      *Hershey*

      BADUM

      Pozdro Sapphire
      Rzuwik
      Piondka
      Aj low ju :D

      Usuń
  5. FRACE FRACE FRACE(*le skanduje) Przyjadę z transparentem pod Twój dom i zażądam, spełnienia obietnic wyborczych,a jak nie to skończysz w betoniarce tak jak Joy :D Ja chcem Fraaaaaace <3
    E tam,Twoje wcześniejsze rozdziały wcale nie są złe. Przeciwnie nawet,pokochałam HOA Story za łysego Micka,Bogusława i Hershey <3(swoją drogą,to od tego: http://www.hersheys.com ?)
    Sapphire brutalu,masz mi nikogo nie zabijać! Chcesz,żebym znów zamknęła się w sobie jak po dżeroju? ;____;
    You are hopecrusher! ja tu się nastawiam na kiss Frace a ty mi tu wyskakujesz z ceremonią śmiercią i wgl mhrrocznością. Nie masz serca!
    Twoja wierna fanka <3

    OdpowiedzUsuń
  6. hej kiedy next na http://naxidestino.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. super czekam na neatxa

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, a propo Sweet'a, gdy to czytałam trochę się zszokowałam, że zrobiłaś z niego psychopatę. Ja chyba jestem gotowa na FRACE! Lubię Fabinę, ale chyba przestawiłaś mnie na Frace.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam ostatnie zdanie, te o ujęciu przez Fabiana twarzy Grace w dłonie.
    Gotuję się na namiętny pocałunek.
    A tu Fabian wyjeźdza z czołem.
    Czołem...
    Czołem!
    Serios?
    Nie wspominając o tym, gdyby mnie tak w czoło pocałował, zemdlałabym. A potam rzuciła się na niego i wbiła w jego usta (witamy w chorym świecie panny Tyśki!)
    Zgadnjcie jakie mam hasła... Haha, ;x
    Oh, Sapphire moja droga, ja też chce zostawić tych frajrów. Tylko ja się zapakuję do tira i w targnę na matmie. Do klasy. W tirze. Tak jest.
    Będą zabójstwa w następnym rozdizale!! Jest! Czyli nie tylko ja pisze o zabójstwach 2 osób w ciągu jednego tygodnia, eheem.
    A nie. Tylko ja to robię ;;
    Środek Polski? Jprd, ja z Podkarpacia jestem. Żal kropka pl.
    Jerome zboczeńcem? W życiu! Maruś i tak wylądujecie na ślubnym kobiercu, nie ma cio się stawiać kicia.
    Fabiuś, gdzież twój urok uroczego słodkiego megazamkniętego w sobie i pociągającego kujonka? No gdzie?
    Grace... Zabiję. On tu się do wyzania miłości gotuję, a ty ze śmiercią wyjeźdzasz? Łot? Spoko, nie chcesz go słuchac, ja chętnie go posłucham ♥♥ Dawać tu tego przystojniaka!
    Patricię zaatakował pedolfil! Eddie, broń kłodą dziewczyny!
    Jak już przy pedofilach jesteśmy. Dzisiaj siedzę sobie na przystanku ( byłam na rozdaniu nagród za warsztaty, nie wydrukowali mego fan fika o Jarzę, zatłuc ich razem z waldziem!) i widzałam autobus, którym jadę do domu. Pan Mieciu wozi mój tyłeczek. Pomachałam go i dasarłam się na pół miasta " Panie Mieciu!" Skapnął się, ze to do niego, a ja w śmiech. Ciekawe, co powie mi jutro, jak go zobaczę. Hi hi.
    śpiewam na muzyce i gram na gitarzę Hallelujah po polsku ^^ Bo ze Shreka się nie wyrasta ♥
    Dawaj Frace! Przyłączam się do trzymania transparentu z Beansy Boo!
    Co to gadasz! Piknie piszesz. U mnie to taka akcja, ze nikt nw co się dzieje, dupę z nudów urywa, od czasu do czasów się pozabijają i siema!
    A ja bym zjadła naleśnika z Fabianem *u*
    Otwiramy Picolo! Pijemy za życie Amfie, Peddie i Jary!
    Ej, tylko mi z śmiercią Grace nie wyjedz, że ma zginac zamiast Mary.
    haha, pogieło mnie.
    Chociaż, znając...
    Nie waż się tego robić!
    Słyszysz!
    Dobra, Fabian, ona nic nie chce powiedzieć, jedziemy po sikierkę. Już, odpalaj tego tira! Przy okazji odwiedzimy se moją klasę na matmie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cię kocham za te teksty! Hahahaha xD
      Pozdrowienia z podłogi!! A teraz na poważnie... Nie, no nie mogę! Doprawdy? Picolo?! Ja to tam idę po wodę Perlaż i wgl.
      A ja się przyłącze do trzymania tego transparentu :)
      Nie będę się rozpisywała, bo mam focha na Sapphire za to, że nie dodała jeszcze rozdziału. Taka będę, a co! xD

      xoxo,
      Lost in dreams

      Usuń
    2. Focha? Na mnie? Na Acie się nie gniewa :c
      Rozdział będzie jtr ;)

      Usuń
    3. Shit po raz drugi!
      Podkarpacie???
      Czemu wszyscy Jara Shippersi są porozrzucani po całej Polsce jak popadnie?

      Usuń
    4. Ja w wakacje i ferie zawsze jestem w Krk ^ ^
      Spotkajmy się Shippersi <3 Manifesto wyczuwam!

      Usuń
  10. Na reszcie coś z Peddie. Chcemy więcej takich momentów <3
    Ten ktoś z czerwoną peleryną. Trochę tu śmierdzi Pretty little liars XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Walić twoje opinie o twoich opowiadaniach! Są pikne *u* No bo, gdyby tak nie było, nie ślęczałabym przez parę dni na twych cudnym blogusiu i nie czytała od początku :D Cudny *u* Frace! *le przyłącza się do niesienia transparentu* Frace! <3 Tak do siebie pasują. Ty mi wyjeżdżasz z czołem?! Z czołem?! No wiesz co :C Ceremonia, uu *-* Już jestem ciekawa <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam to niedawno (na telefonie) i czekałam do dzisiaj, żeby to porządnie skomentować (ponieważ na telefonie nie mogłam wstawić "ż", "ó" itp.).
    Jedno słowo-jedno znaczenie twoich WSZYSTKICH opowiadań. Gotowa? ZAJEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEBISTE!!!! I mam w dupie, że (może) rodzice przeczytają to przekleństwo. MUSIAŁAM!!!!!!!!
    Więcej nie powiem, bo to POWINNO Ci wystarczyć.

    xoxo,
    Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham twojego bloga <3 :3 Zapraszam do mnie http://hoa-nowahistoria.blogspot.com/
    Rozdział świetny i liczę na opinie odnośnie mojego bloga
    PS.
    I want Frace .

    XXX

    OdpowiedzUsuń
  14. Oł gad. Nie ma to jak się kapnąć, że zapomniało się skomentować Twój rozdział ;) Jestem geniuszem ;-;
    Przechodząc do opowiadania. Peddie *.* To jest coś co uwielbiam ( no jeszcze czekoladę, Jarę, Frace, Glee za dużo by wymieniać ) Ta ich scena. Jednak Trixie ma serce^^ Prawie powiedziała Eddie'mu, że go kocha, alee... Red Coat O.o Alison czy to ty? Ty żyjesz? Czy to ktoś inny? waldzio próbuje się zemścić, za to, że lepiej piszesz od niego? Zakłada czerwony płaszcz, założe się też, że tą blond peruke do Red Coat w Pll. Jesteś coraz gorszy waldziu, to nie ten serial ;P Eddie niesie Patt. Ooooo... ;3 Ale to słodkie, a ona się jeszcze rozpłakała.
    Grace, moja kochana, Fabian Cię kocha. Na pewno. A ty z nim, podpadliście Amber. Współczuję wam, nie macie z nią życia. W ogóle ja tu czekam z resztą jak wszyscy na namiętnego całusa, a ty tu z czołem wyskakujesz? Jak w następnym rozdziale się nie pocałują, to się obraże. Heheh... Nie umiałabym ;) Dziewczyny pomogę wam nieść transparent *Frace! Jak mogła Grace wyskoczyć z tą śmiercią. Jak mogła przerwać taki moment. Ja nie rozumiem.
    Mi się podoba bardzo muzyka z twojego bloga ;) W szczególności "Because of You".
    W następnym rozdziale poproszę o więcej Jary, Benny'ego i Stelli, oraz Frace. No dawać ich tu.
    Co do twojego stylu pisania. Kurdę jak ja bym chciała tak pisać. Tak Ci zazdroszę, nawet nie masz pojęcia. Czekam, aż wydasz książkę. Jak ową wydasz, chcę mieć egzemplarz z autografem^^
    Ty wiesz, że ja KOCHAM twoje opowiadania? Jak nie to to KOCHAM twoje opowiadania ♥ I don't caaaaaare , I loveee it.
    No nic, czekam z niecierpliwością na next.
    Pozdrawiam
    Twoja wieeeeelka fanka
    Stevie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostawcie to biedne czoło!
      Grace lubi wszystko psuć (nie waldzio nie w ten sposób). Nie moja wina, że nie gra zgodnie ze scenariuszem.
      I don't caaaaaare! Bitwa na głosy powiadasz ^ ^
      Szabada ty i... może nie.
      Nie słodź mi już, pięknie piszesz pięknie <3

      Usuń
  15. Piszesz że za tydzień a mija już drugi tydzień :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przepraszam, ale nie zawsze mam wenę a naprawdę nie chce żeby wyszło mi jakieś badziewne coś.
      Poza tym jest jeszcze szkoła (nauczyciele robiący 74947932749327 kartkówek na tydzień) i muszę się uczyć. Myślałam, że dam radę na tydzień, ale są rzeczy ważniejsze, dlatego musiałam odłożyć blogowanie.
      Rozdział się piszę, spodziewaj się go dzisiaj albo jutro :)

      Usuń
    2. Yeyyyyyyyyyyyy !!!!!!!!!!!! Ty wielka Sapphire odpisałaś na mój komentarz !!!!!!!!!!! Wielkie dzięki i czekam na rozdział :)/Gad

      Usuń
  16. Zapraszam na mojego nowego bloga: "In a two worlds at the some time"
    http://in-a-two-worlds.blogspot.com/
    Liczę, że Ci się spodoba i że dołączysz do obserwatorów.

    OdpowiedzUsuń