poniedziałek, 28 października 2013

Opowiadanie cz. 63, Lemon tree.

„Nie wiemy dokąd iść
Więc po prostu zgubimy się razem
Nigdy się nie rozpadniemy
Pasujemy do siebie dobrze   
Jak dwa kawałki złamanego serca”
(Two Pieces)
Pewność siebie jest dobrą cechą. Nie zważajmy na fałszywe wzorce wskazujące również na odłamki zadufania. To nie to samo. Wiara we własne możliwości nie ma nic wspólnego z egoizmem. Można łączyć te dwie wartości, ale to zależy już od samego człowieka. Prawa natury są zupełnie inne.
            Jaki był więc Jerome – jeszcze niedawno zgryźliwy i zapatrzony w siebie egoista? Nie bał się życia, beztrosko podchodził do wszelkich potknięć. Czy ma to coś wspólnego z egoizmem? Nie? No właśnie.
            Chociaż: parę lat temu daleko było mu do obecnego stanu.
            Ojciec porzucił rodzinę, kiedy Jerome miał pięć lat. Niedługo potem urodziła się Poppy. Trudno jest wychowywać się bez obojga rodziców. Matka starała się jak mogła, ale bez męskiej ręki do pomocy różnie jej to wychodziło. To właśnie ten okres w życiu, pozwolił mu nauczyć się samodzielności i ukrywania emocji. Nikt nie pokazał mu sensu bycia dobrym, szczęśliwym, zakochanym… Wszystko to ukrywał pod twardą kopułą, pozornie nie do zerwania. Był święcie przekonany, że los zabrał mu wszystko co miał, łącznie z ludzkimi uczuciami. Nie umiał kochać. Zwyczajnie nie wiedział jak. Matka nie obdarzyła go miłością, na jaką zasługiwał. Może nie była w stanie, jej serce również przeżyło atak cierpienia.
            Fałszywa gra codzienności trwała długo. Aż w końcu pojawia się ona.
            Nie, nie Audrey. Znali się od dziecka, nawet byli przyjaciółmi, ale nic poza tym. Być może chciała obdarzyć go uczuciem, którego on i tak by nie zauważył. Serce potrafi być wybredne i zimne. Dlatego tak trudno wpuścić do niego choć trochę ciepła. Krzywdził ją, doskonale zdając sobie z tego sprawę. Nie próbował wmusić w siebie miłości. Lubił ją, bardzo. Na tym koniec, ponieważ chłód wewnętrzny nie pozwalał mu na więcej.
            Niektórym nie jest dane kochać. Z nim miało być dokładnie tak samo. Oczywiście, gdyby nie poznał Mary.
            Jak to się stało? Jerome sam dokładnie nie wiedział. Po prostu pewnego dnia dostrzegł w tej kruchej, nieciekawej istotce, jakąś pozytywną iskierkę. Wysłuchała go i wcale nie próbowała pouczać. Wiedziała, że nawet by nie posłuchał. Od tego momentu każda ich rozmowa, wymiana spojrzeń stawała się rzeczą niezmiernie wyjątkową.
            Właśnie wtedy na powłoce jego serca, pojawiła się pierwsza rysa…


            Nigdy nie uciekaj przed problemami. Prędzej czy później, przeszłość i tak Cię dopadnie. Czemu masz siedzieć w kącie, czekając na dalszy bieg wydarzeń? Nie lepiej od razu działać, odważnie spoglądając w oczy porażce?
            Nie. Mało ludzi tak umie. Mówić możemy wszystko, jednak nasze czyny znacznie odbiegają od tych wszystkich cholernie pięknych słów, którymi karmi nas codzienność.
            Twierdzisz, że masz to gdzieś… W takim razie czemu cierpisz? Nie sprawiaj bólu swojemu sercu. Doskonale wiesz jaka jest prawda. Okłamujesz wszystkich i samego siebie.

-Synku… - Eric spojrzał na Eddiego spod szkieł okularów. – Tak bardzo się cieszę…
-Daruj sobie. – Miller zdawał się nie podzielać entuzjazmu ojca. – Nie chciałem tu przyjechać. Powinieneś zdychać, za to co zrobiłeś.
            Nie myślał tak, skądże. Chłopak życzył mężczyźnie najgorszego, jednak przy każdym złym odzewie, czuł dziwne ukłucie w sercu. Nie powinien się przejmować. Ten człowiek to zwykły śmieć, nie zasługuję na normalne życie.
-Pamiętasz synku… - ojciec zdawał się przemilczeć obelgi blondyna. – Jak wrzuciłeś na stronę naszej szkoły ten film o kowbojach…
-Wtedy kiedy miałeś sprawę z Marą. – chłodno burknął Miller, jednak w jego oczach pojawiły się małe iskierki. – Pamiętam. I co z tego?
-Właściwie to nic, ale… śmiesznie było. Pewnie dostało Ci się od Patricii, co?
-Może trochę. Nie powinno Cię to obchodzić.
-A ja myślę, że jest na odwrót. Nadal się spotykacie?
-Ehe. – chłopak spuścił wzrok. – Teraz Cię to interesuję? Wszystko było dobrze, a musiałeś to znowu zepsuć. Tego nie da się już naprawić. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.
            Chciał mu wybaczyć? Nie bardzo, jednak przez chwilę pomyślał, że fajnie by było pogadać tak jak kiedyś… Ale chwila, czemu ma się martwić? To nie jego wina.
-Muszę już lecieć. – Eddie gwałtownie wstał z krzesła, kompletnie olawszy wymowne spojrzenia pozostałych gości. – Nie chciałem tu przychodzić. Podziękuj Jeromowi i Patricii. I Marze, jak znam życie też maczała w tym palce. Nie czekaj na mnie, bo raczej nie wpadnę ponownie. Tatusiu – dorzucił z ironią. – Muszę się zbierać. Tak, czas najwyższy.
            Eric spojrzał na niego ze smutkiem, lecz wcale nie zamierzał go zatrzymywać. To jeszcze nie ten moment. Mimo to, bolała go niechęć jedynego dziecka. A czyja to zasługa? Jego. Eddie został ofiarą koszmaru, który zafundował mu własny ojciec. Czyn pozornie niedorzeczny, a jednak.
-Synku, poczekaj! – zawołał, kiedy Edison był już przy drzwiach. – Możesz mnie nienawidzić, ale wiedz o jednym: nie zabiłem Niny.


            Dzisiejsze lekcje były okropne. Jak można pomylić nią, Joy, z jakąś kretyńską Merry Avlings z 3h? Rzecz zasadniczo oburzająca. Nauczyciele powinni dokładniej sprawdzać listę obecności. A jeszcze parę lat temu nie było osoby, która by jej nie znała…

            Kolejnym problemem w tym wyjątkowo zacofanym świecie był Fabian. Jak on może jej nie zauważać? Głupia Grace… Może mężczyźni rzeczywiście wolą blondynki? Nie, żadna platynowa piękność nie może równać się z Joy. Ona miała potencjał, a to o wiele ważniejsze. Szkoda tylko, że Rutter o tym nie wiedział. Oczywiście wcale jej na nim nie zależało, skądże znowu.
            Mercer gardziła wszystkimi typowymi związkami. Patrząc na niektóre pary, zdawało się, iż nie robią nic poza chichotaniem, całowaniem, ponownym chichotaniem, co było wyjątkowo żałosne. Miłość nie polega jedynie na wzajemnych uśmieszkach, ale co ona tam może wiedzieć. Dużo, owszem. Tylko po co ma mówić, skoro nikt jej nigdy nie słucha?
            Idąc tak w zamyśleniu, spostrzegła, że na gałęzi świerku spoczęła niewielka sikorka. Kiedy była małą dziewczynką, uwielbiała chodzić do parku. Zwykle towarzyszyła jej jedna z opiekunek, ponieważ tata za bardzo nie lubił poświęcać czas ich wspólnym zabawom. Z mamą było ciekawiej, lecz miała na głowie inne sprawy. Tak czy siak, kolorowy ptak przywołał jej jedno, szczególne wspomnienie z dzieciństwa. Było naprawdę fajnie, chodziło tu o…
-Ej laska, uważaj!
            Nim zdążyła się obejrzeć, siedziała na zimnej trawie, pokrytej lepką powierzchnią błota. Zaklęła pod nosem, szukając sprawy rozpaczliwego stanu. Koło niej stał wysoki młodzieniec o ciemnych oczach i trójkątnym podbródku. Uśmiechał się bezczelnie, spoglądając na nią z rozbawieniem. Jakby nie wiedział, że prawie ją zabił!
-Człowieku jak ty chodzisz! – zapiszczała Mercer, z rozpaczą patrząc na ubrudzone buciki. – Zobacz tylko, co zrobiłeś!
-Typowa baba. – westchnął chłopak, wyciągając do niej dłoń. – Dawaj łapkę marudo.
-Nie jestem żadną marudą, wypraszam sobie! – odparła wyniośle, łapiąc go za koniuszki palców. – Mam na imię Joy! Bezczelny jesteś!
-Jeremy, miło mi. – chłopak uśmiechnął się chytrze, po czym puścił dłoń Mercer, która, rzecz jasna, ponownie wylądowała w błocie. – Tak wygodniej?
Dziewczyna usiłowała go kopnąć, jednak gdy tylko ujrzała swój but, załkała żałośnie.
-Nóżka złamana?
-Zamknij się! – Joy walnęła pięścią w chłopczyce kolano. – Przez Ciebie złamałam obcas! Te butki było nowe, tak? Będziesz za nie płacił!
-Mogę Ci kupić kapcie z kiosku za 2.50. Cieszysz się?
-Nie jesteś zabawny! Jak ja teraz dojdę do domu?
-No nie wiem, może pofruniesz?
Mercer spojrzała na niego z czystą nienawiścią, co, wbrew jej nadziei, nie wyprowadziło go z równowagi, lecz zaledwie rozśmieszyło. Co za tupet! A myślała, że Fabian jest najgorszy… Bo to przez niego, musiała tutaj przyleźć i trafić na te zakichane sikorki!
-Masz lepszy pomysł… zaniesiesz mnie! – oświadczyła z dumą, a kiedy chłopak zaczął się śmiać, wydała cichy pomruk niezadowolenia. – Chyba nie oczekujesz, że przejdę cały ten las ze złamanym obcasem?!
-Złam drugi, będzie do pary.
-Idiota!
Kto jak kto, ale ona nie zamierzała wracać do domu w takim stanie. Jeszcze w życiu nie natrafiła na tak durną istotę ludzką, czy czym on tam był. Mercer potrafiła być bardzo natrętna: uświadomiło jej to kiedyś parę osób, łącznie z „przyjaciółką” Patricią.
-Bo będę krzyczeć!
-A krzycz sobie.
-No weź! To była twoja wina, musisz mi pomóc. Dom Anubisa jest tak daleko…
            Usłyszawszy ostatnie zdanie, Jeremy odwrócił się i spojrzał na nią z głębokim zastanowieniem. Jest, udało się. To zawsze działa. Dziwne było to, że zareagował dopiero na słowa o internacie, ale jakie to ma znaczenie?
            Winkler przeżegnał się szybko, po czym niedbale uniósł Mercer nad ziemię. Nie wyglądał na zbyt zadowolonego, jednak dziewczyny nic to nie obchodziło. Ważne, że będzie miała darmową podwózkę.
-Kobieto ile ty ważysz?
-Cicho, jestem chuda!
-Ehe. Masz taki brzuchol jak ta sikora na choince.
-Milcz! To najgorszy dzień w moim życiu!


            Ukrywał coś. Na pewno, przecież go znała. Jaka rzecz mogła trapić Jeroma Clarka: osobę wszechstronnie uzdolnioną z niesamowicie seksownymi włosami? Mara nie miała pojęcia, co było dla niej rzeczą niecodzienną, ponieważ uchodziła za najinteligentniejszą osobę w grupie (Fabian bardzo zazdrościł jej tego tytułu). Cóż, Jeroma nie jest łatwo rozgryźć. Nawet jej, chociaż chodzili ze sobą już ładny rok.
            Szczerze mówiąc, nigdy nie przewidziałaby, że kiedykolwiek zwiąże się z boską osobą Clarka. Byli dla siebie obcymi ludźmi, kompletnie odbiegającymi od wzorców, zapewniających udane relacje. Mało kto zwracał na nią uwagę, a już szczególnie ludzie podobni do chłopaka.
            Była cichą, szarą myszką nieśmiało poruszającą się pośród tłumu. Spojrzawszy w lustro, uświadomiła sobie jak wiele się zmieniło.

            Pozbyła się tych nieznośnych kłaczków, nieustannie wchodzących jej w oczy (co, zdaniem Jeroma, było na swój sposób urocze). Ciemne fale delikatnie spływały po opalonych ramionach, co dawało efekt (tym razem zdaniem Amber) bajeczny. Oprócz tego, na głowie zawsze sterczała jakaś kolorowa kokarda, która w krótkim czasie stała się jej znakiem rozpoznawczym. Zaczęła też (ku wielkiej radości Millington) nosić sukienki. Jerome natychmiast oświadczył, iż wygląda jak Barbie, ale ostatecznie ją zaakceptuję.
-A ty co taka przygnębiona? – do pokoju wpadł jej nieoceniony chłopak. – Znowu błyszczyk Ci się skończył. Maaaraaa proszę, zamieniasz się w Amber! Może Cię na jakiś odwyk wyślę…
-Chcesz się mnie pozbyć? – Jaffray na chwilę odwróciła się od lustra. – A kto Ci będzie lekcję odrabiał?
-Zmieniłem zdanie. – odparł Clarke, obejmując ją ramieniem. – Po co ustawili to lustro w salonie? Przecież przeglądają się w nim tylko te wymalowane, zapatrzone w siebie laleczki, które… ty, patrz jak mi się włoski ładnie ułożyły! – zachwycił się blondyn, spoglądając na szklane odbicie. – Moja odżywka była dzisiaj przeceniona!
-Tyle wygrać. – roześmiała się Mara, odsuwając jego rękę. – Powiedz mi, o co chodzi? Wydaje mi się, że wiesz o czymś, a…
Jerome odwrócił wzrok, próbując nie złamać obietnicy dochowanej Patricii. Z tym, że Mara potrafi być nieugięta, a znając życie na pewno się obrazi. Przecież zawsze wie, kiedy problem ma poważniejsze podłoże. Taki Alfie to ma łatwo: Amber nie załapie niczego, nawet po milionie tłumaczeń.            
Dziewczyna spojrzała na niego ze smutkiem. O nie… Nie może robić smutnych oczek, to wcale na niego nie działa! No… może trochę. Tak czy siak, ten chwyt był niedozwolony! Nie może jej powiedzieć. Niech stanie się cud… Będzie lepszym człowiekiem, zacznie sam odrabiać lekcję (niektóre), od czasu do czasu przestanie spierać się z Amber… Wal się losie, ty nic nie rozumiesz.
-A więc? – Mara nerwowo zamrugała oczami. – Co jest nie tak?
-Bo widzisz ja…
-Ale o co ci chodzi? – z korytarza dobiegł rozpaczliwy krzyk Ruttera. – Przecież kupiłem Ci tego batona!
-Batona? To jest śmieć, a nie baton! – rozwścieczona Grace, wparowała do salonu. – Czytaj ulotkę!
-Czekoladowy baton z karmelem i rodzynkami… Jakiś problem?
-RODZYNKI, mój drogi, RODZYNKI! Jeśli cholera myślisz, że będę jadła tego cholernego batona z cholernymi RODZYNKAMI, to jesteś w błędzie! Tak mnie przepraszasz? Chcesz mi wcisnąć to trujące badziewie? Nafaszerować mnie tym toksycznym środkiem?
-Rodzynki są dobre…
-NIE! Nie są! – wrzasnęła Foster i rzuciła w niego batonem. – Ja tego jeść nie będę! Sam se wcinaj te RODZYNKI! Z nami koniec!
-Ale to tylko baton…
-Nie podważaj mojego autorytetu!
Kiedy Mara miała przerwać tę interesującą wymianę zdań, w pokoju pojawiła się Joy, niesiona przez jakiś nieprzeciętnie ładny obiekt. Dziewczyna zapomniała o złym samopoczuciu i uśmiechnęła się do chłopaka.
-Przystojny jest.
-Cooo? – przeraził się Clarke. – Wcale, że nie! Ja jestem ładniejszy!
-Odżywka z przeceny.
-Ale tylko 10%, firmowa jest!
Jeremy Winkler rozejrzał się po salonie, po czym zatrzymał wzrok na Grace. Foster spostrzegła chłopaka i uśmiechnęła się radośnie.
-Cześć!
-To wy się znacie? – jęknęła Joy, z niepokojem kontrolując stan drugiego, sprawnego jeszcze, buta. – Czemu wszyscy znają Grace?
-Bo ja jestem fejmem. – oświadczyła Foster, z wyższością patrząc na bruneta. – Który nie lubi RODZYNEK!
-Rodzynki? – Mercer na chwilę oderwała się od obcasów. – Ja je lubię.
-Szatany. – mruknęła Grace, odwracając się plecami.
            Jeremy spojrzał na zegarek, z ulgą uświadamiając sobie, iż właśnie o godzinie 18.54 nadszedł koniec jego udręki. Wzruszając ramionami, upuścił Joy na ziemię i olewając wszystkie jej przekleństwa, wyszedł z domu.
-To najgorszy człowiek na ziemi. – Mercer ze złością turlała się po dywanie. – Nie chcę już nigdy więcej go spotkać?
            Nie miała pojęcia, iż całe zajście obserwował Mickuś, który poczuł dziwne ukłucie zazdrości w serduszku. Jakiś Gargamel chce wyrwać jego piękność! Nie może sobie na to pozwolić.

-Spokojnie Bogusławie… - czule poklepał odkurzacz. – Wojna właśnie się zaczęła!



****************


Elo Sapphirer! :D
Zanim zacznę rozpaczać nad marnym rozdziałem, pomarudzę na temat Dżerusia, jego włosów i innych kompletnie bezsensownych rzeczy, które nikogo nie obchodzą.
Zaczniemy od hejtów, które wyłapałam dzisiaj na polskiej wikii.


JERUSIU NIE!
Nasze społeczeństwo jest podłe. Pisali również, iż powinien ograniczyć ilość lakieru na włosach. Znowu powracamy do odcinka, w którym zapraszał boską Dżoj na randkę i miał przetłuszczone kłaczki. Dżeruś stoczyłeś się.

No. Dzisiaj nie będę tyle gadać, idę myć swoje piękne włoski (Samara Morgan stajl). Dziękuję ładnie za wszystkie komentarze, a jeśli mielibyście jakieś życzenia, napiszcie. Nie pogardzę żadnym pomysłem (wystrzelmy boską Dżoj na księżyc). Następny rozdział będzie uczuciowy (na walentynki: już "niedługo" luty) refleksyjny, czyli anegdotki życiowe, które tak bardzo kocha Sapphire. Tak Peddie też będzie ^^. 
Z którejśtam strony macie zdjęcie naszej idolki: miałam ustawić sobie na avka, ale nie zasłużyłam na tak piękne profilowe.
Muszę zrobić coś z Amfie, zawsze o nich zapominam. 
Co do następnego rozdziału: strefa czasowa powinna obejmować tydzień lub dwa, obecnie piszę one parta na jednego z moich wielu wielu blogów. Sapphire jest pracowita (powinna odrabiać matmę, ale cóż).
Kocham was całym serduchem <3
PS: Hejtujcie tych z góry.

23 komentarze:

  1. Świetny, czekam na kolejny walentynkowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodaj mi Stelcię i Bennego (Sory za błędy ja nie umieć pisać ...Bynajmniej tak twierdzi ma polonistka ) Owwwwwwww Boska Joy , Obcasik ci się złamał , Jedź se batona z rodzynakmi , A fuuuuuuuuu. I daj by Benny dowiedział się że Stella miała np. Blond Włosy . Pozdrawiam mocno /Gad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiesz umiesz. Stenny też będzie ^ ^
      Dziękuję bardzo :)

      Usuń
    2. I co ?? Ktoś mnie docenia !!!!!!!!!!!!!! Tak dla twej wiadomości moja polonistka to wampir o cenowy . Idę se profilowe zrobić z tego cudnego zdjęcia Joy , tak ja owszem i nie zasługuję ale żyje se raz ( Chyba że ja genialny młody egiptolog zostanę faraonem i zapanuje światem. Mamo jaka ja egoistka !!!!!!!!! Nie stop , o Sapphire pomyśle będziesz większa niż Rowling!!!!!!!!!!!!! Czytam twe boskie komy na dole i padam Benny martwy ??!!! żegnam i dziękuję za wiarę we mnie *le się wzruszam * /Gad

      Usuń
    3. Kurde, nie wiem czy martwy, ale tamten sezon skończył się na wybuchu jakimś, a Benuś był w środku ^ ^ Na następną serię się nie zanosi.
      Mam nadzieję, że przeżył xd

      Usuń
    4. Jak nie kolejny reżyser do przejechania tirem ...^_^ Awwwwwwwwwww *_* /Gad

      Usuń
  3. JAK FABIAN MÓGŁ!? CZEKOLADOWY Z RODZYNKAMI! Z RODZYNKAMI!!! (tutaj zdradzę Grace-lubię rodzynki) Jestem okrutna XD Edżulek odwiedza ojczulka i doznaje szoku *-* Mara i Dżeruś gadają <3 A Dżoj drze się na biednego Jeremy'ego.. Nie ładnie Dżoj, nie ładnie! Wywalamy i do kotła z nią ^^ Rozdział genialny. Oby tak alej! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grace ostatecznie Ci wybacza.
      Dziękuję bardzo <3

      Usuń
  4. Jam, Karolina (co? Nieee, ja nie powiedziałam wam właśnie jak mam na imię) osnajmiam Topiem fszem i fobec, że tfój rosdział jest CUT, MIUT, MALINA (moja polszczyzna xD)!! A teraz wyrażę się w języku angielskim o twoim rozdziale. Oczywiście, wersja "Łatwe czytanie":
    Jor blog is emejzing! Ofkors ewry czapter is biuriful end emejzing *u*
    Tłumaczenie:
    "Twój blog jest niesamowity! Oczywiście każdy rozdział jest piękny i niesamowity *u*"
    W skrócie:
    Rozdział i blog piękny *u*

    Tylko szkoda, że mało Peddie, Amfie i Stennie czy Benla (Stella i Bennie jakby co -.-). No i Grace... ^_^ *zbliża telefon do brzydkiej twarzy i mówi do Grace* Ja tesz nie lubie rodzynkuw, nie buj siem! (Jeśli ktoś widzi w tym same błędy ortograficzne, to... TAK, pełno ich tam! Przykro mi, że ta osoba nie rozumie "komizmu" sytuacji)
    Smutajem (oczywiście tylko trochę), że Eddie wyszedł z tego więzienia. Toćto Eric też ma uczucia! No, nieee, przesadziłam... *w tym momencie wylałam sok na prześcieradło i stolik. SUPER MEN ratuje telefon* Dżizas!!
    Czekam, aż w necie będzie "Carrie" z Cholë Grace Moretz, bo chcę obejrzeć :D No i jeszcze trzeba będzie iść do kina na "W pierścieniu ognia" i "Akademia Wampirów:Siostry Krwi" :) Wielka fanka się kłania!
    Ale co ja Ci będę życie zatrówać moim głupim życiem, c'nie?! Sama nie wiem co jeszcze dodać do rozdziału... No tak! Wredna Dżoj, wredna! Przyjeżdża i już chce mojej Face w życiu mącić! A gdzież są Abby i Maxi? Ja tęsknię ;___;
    Kończę tę durnotę!

    xoxo,
    BIIIIG fanka-Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS: Znalazłam sposób, żeby nie piszolić z błędami :D ^^

      Usuń
  5. eeeh wracamtu sobie z kina "MOJ BIEGUN" ooo... na ktorym za mna i moją przyjaciolka w ostatnim rzedzie plakalysmy z 18-sto latkami i ktorzy pozyzali ode mnie chusteczki (oł Jula jest chojna tsaa.. XD ) Ja taka zaaferowana ze istnieja jeszcze wrazliwi faceci ( kandydaci na meza doslownie XD tak tak dziewuszka Jula mysli o przyszlosci ^^ ) no przychodze do domu i osz ty w morde u Sapphire NOWY ROZDZIAL ! powiem szczerze DZIEQCZYNO MASZ TALENT ! <3 a co do rozdzialu CUDOWNY,NIESAMOWITY,NO PO LROSTU MIOD CUD MALINA <3 perspektywa DŻERUSIA I EDDIEGO ( ktory zostal zamnkniety u mnie na strychu i czeka na nasz slub ale to szczegol XD ) byla NIESAMOWITA no KOCHAM Cię normalnie ! ( ale walnelam wyznanie ;-) ) no ale czekam na Abby i Maxa kocham Naxi calym moim corazon XD <3 i jak doqiedzialam sie ze u Cb tak jakby bd to skakalam z radosci no ale tak podsumuwujac ROZDZIAL FANTAZY FANTASTIK ! :-* ( ach ten moj angielski <3 ) z niecierpliwoscia czekam na next <3 POZDRAWIAM TWOJA WIERNA FANKA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naxi everywhere (Acia szpanuję angielskim).
      Jeśli płakałyście (a ja tak lubię płakać) to chyba na tego bieguna pójdę. Do kina oczywiście xd
      Talentu nie mam, co ty. Dziękuję <333

      Usuń
    2. MASZ MASZ i nie DYSKUTUJ ze mną ! ( tak tak Jula wie co mowi szkoda ze mi sie to na chemii nie zdaza o.O XD ) hmm plakalysmy bo my takie wrazliwce jestesmy o_O ale biorac pod uwage ze te " stare konie " eehee XD ryczeli no to hm.. XD napraqde PODZIWIAM CIĘ ze pod takim natlokiem zajec masz czas pisac tak CUDOWNE rozdzialy ( Jula sie podlizuje yyyhyy XD ) no wiec jak to juz wczesniej nalisalam czekam na next <3 i zycze kololowych ( pani od polskiego mnie kocha tak tak wmawiajmy to innym ludziom XD ) okeej to Z WYRAZAMI SZACUNKU Jula sie zegna . Dobranoc i weny tam zycze. <3

      Usuń
  6. Od momentu o seksownych włosach Jerome'a zaczęłam ryczeć ze śmiechu na cały dom :'D Ty wiesz co najlepsze, Marusiu <3 A w dodatku nosi kokardki (Mara, nie Jerome), od dzisiaj jest moją idolką namber łan :D Tylko rzeczywiście robi się z niej Barbie, gupia Amber >:c
    Czy mi się zdaje, czy trochę to krótkie? :< (powiedziała kuźwa wiecznie nieobecna Emklarka). Wciąż lepsze od moich wypocin. Podziwiam Cię, że masz tylu fanów. Ja niestety przestałam na chwilę pisać i większość moich czytelników po prostu uciekła (czyt. pomknęła w dal jak stado dzikich gazeli... WTF MClarke?!).
    Brakuje mi Benny'ego :c Mój kochany kosmit gdzieś zniknął... eheheh. Tęsknimy :c
    Ja tam lubię rodzynki. Ale tylko te na sucho i z płatków. Cukierków z Malagą bym nie przełknęła xd
    Rozdzialik cud, miód <3 Jarusi nie brakuje, tylko dżoj za dużo. Musiała zrobić WIELKI POWRÓT żeby powyrywać laseczki (czyt. Fabiana, WTF MClarke?! x2). A ja LICZĘ NA WIELKI POWRÓT również Benny'ego i Stellci ^ ^
    Przepraszam, że tak krótki komentarz. Muszę lecieć pisać wypracowanie na polaka, może później (czyt. w nocy) popiszolę coś w Wordzie.

    A tak w ogóle, jutro Halloween ^ ^ Ja tego nie świętuję, ale umawiam się na takie spotkanie towarzyskie, oczywiście w przebraniu. Co o tym sądzisz, Sapphire? Niektórzy uważają, że to jest strasznie satani... gałd, to komentarz do opowiadania, a ja tu z halołin wyjeżdżam! ;__; Sorry, dawno nie spałam. Moja przemowa może być trochę niewyraźna.

    Cóż tu więcej mówić (pisać)? Twoje wszystkie części są soł macz bjutiful <3 Zazdroszczę Ci talentu i fanów, jak już mówiłam. Moi chyba nie wybaczą ;__; A swoją drogą, co się stało z Beansy Boo? Coś ostatnio cicho z jej strony.

    Życzę Ci weny i Dżerusia na Boże Narodzenie, które już się zbliża (EMKLARKA OGARNIJ DUPĘ!) :3
    Twoja fanka,
    MClarke ♥


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halloween... Znowu jakieś niedorobione dzieci okradną mnie ze słodyczy (mimo, że drę się żeby nic tym idiotom nie dawać, mama praktycznie całą lodówkę wynosi).

      Acia uwielbia chodzić na cmentarz (tylko w ten jeden dzień, w innym przypadku boi się, iż zgwałci ją jakiś psychopata).
      Pomijając zue dzieci, pewnie gdzieś tam sobie pójdę. Może spotkam jakąś Dżoj w ciemności.

      Masz fansów, tylko niekoniecznie chce im się komentować. Nie to co Sapphire, chwaląca się swoim życiem na wszystkich odwiedzonych blogach. Piszę biografię tak.
      Ja zawsze będę największym fansem, nikt mi fuchy nie zabierze ^ ^

      Beniuś będzie, muszę przestać za nim tęsknić. MNJW się skończyła, chamstwo. Moja kuzynka twierdzi, że go uśmiercili, bo w finale było jakieś bum i nara.
      NAWET DZIEWCZYNY MU NIE DALI! ON NIE MÓGŁ ZGINĄĆ, JEST NA TO ZA FAJNY!

      Last kristmas aj giwiu maj hart! Niedługo reklama coca coli, Acia oficzalnie zaczyna święta!

      Późno już. Trzeba się na Wielkanoc szykować.

      Koocham cię <3 ^ ^

      Usuń
    2. JAK TO MNJW SIĘ SKOŃCZYŁO?!
      D: MÓJ BENIUŚ! NIE WIDZIAŁAM NAWET JEGO ŚMIERCI! D:

      Usuń
  7. Czy ja tutaj jestem jedyna osobą, która lubi rodzynki? Poważnie, wcinam nawet całe opakowanie...
    W moim życiu sie znowu poprzewracało ( czyt. stan załamania nerwowego powrócił ). Chyba Megan znowu będzie przygnębiona, jak kobita ciężarna. Ale tak na poważnie, wypłakuję sobie oczy. No ale to komentarz nie o mnie, ale o Tobie.
    Tak na marginesie, sobie fajne bluzy ostatnio kupiłam. Okey xD Omomomo i dostałam wery słitti róż piżamkę.
    Sorki kicia, że dopiero teraz komentuję, szału ni ma, ale konkursy sie mi pokończyły ( tutaj znowu mam jedną tysięczna cześć załamania nerwowego)
    Eddie będzie się wyżywał na Patt za podrzucenie go do więzienia.
    KTO ODWAŻYŁ SIĘ HEJTOWAĆ MOJEGO SUPER PRZYSTOJNEGO I NAJSEKSOWNIEJSZEGO (Fabianka) JEROMA, NAWET BUTÓW MU NIE JESTEŚCIE GODNI CZYŚCIĆ!
    Hahaha, będzie krwawa masakra, Mikuś zatłucze na śmierć Jeremiego za ruszanie jego dziewoi. I sprawiedliwości stało się zadość.
    Ja bym ją tam w błocie zostawiła, upss.
    No, przynajmniej twój blog jakoś sobie radzi, na moim zostałaś mi tylko ty, Iluzjonista, Nathalia Pisarka i ♥ℓσѕт♥ιи♥∂яєαмs♥, która pisała mi na TT że czyta, ale jakoś jej się nie chce komentować.
    Noga mi zdrętwiała o.o
    Kupiłam se bluzke z Helloł Kitti, będziemy straszyć księdza okultyzmem na lekcjach religii.
    Wszystko gra, siabadabadabada. Jedno jest pewne - gorzej nie będzie.
    Obsesję na punkciku Bradzika i jego cover uważam za rozpoczętą i to tak na maaaksa.
    Zjadałabym tego batona z rodzynkami. Fabian, rzuć go tu!
    Grace mnie zabiję ;;
    Te zdjęcie naszego kochanego Foy , Jabian jest też cudne : http://images4.wikia.nocookie.net/__cb20120229223412/the-house-of-anubis/images/thumb/1/1f/Jabian...jpg/640px-Jabian...jpg
    Ja niegodziwa, wrzucam sobie zdjęcia Dżoj na tumblra. Oh noł.
    Zdjęcie wcale nie pochodzi z wiki, skądże znowu.
    Czekam na kolejny rozdział, dzięki że jako jedyna z nielicznych komentujesz te moje badziewie, które śmiem się nazywać fan fikiem. Idę se popłakać.
    Amen.

    Low ju ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Proste : Genialny rozdział :) Kometarz jeden z wielu, ale nadal daje radość^^ Rodzynki, Grace oddawaj mi mojego batona! On jest mójjjjjjjjjjjj!(Powiedziała Pat diabelnym głosem) ^^ Marusia jest księżniczką :> A Sweety nie jest morducielem o.O Nine dednął ktoś inny o.O Tak wiem jak to zabrzmiało :D Pat pozdrawia i życzy weny, dobrych ocenek i powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na nowy odcinek pt. "Intuicja" *.*
    http://fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com/2013/11/stracone-marzenia-odcinek-16-cz2.html

    OdpowiedzUsuń